Oficjalny komunikat operacji „Epic Fury” mówi o obronie narodu amerykańskiego i eliminacji irańskich zdolności rakietowych. Krytycy mówią o odwracaniu uwagi od akt Epsteina. Obydwie narracje są albo niekompletne, albo błędne. Według analizy opartej na Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA i koncepcji opracowanej przez podsekretarza ds. polityki Elbridge’a Colby’ego, Iran jest środkiem, a nie celem. Prawdziwym celem są Chiny – i ich dostęp do surowców energetycznych niezbędnych do utrzymania mocarstwowego wzrostu.
Iran odpowiadał w ubiegłym roku za około 13,4% z 10,27 miliona baryłek dziennie ropy importowanej przez Chiny drogą morską. Kontrola nad tym przepływem – pośrednia lub bezpośrednia – daje Stanom Zjednoczonym dźwignię, której nie zapewnia żadna taryfa celna ani sankcja finansowa. To jest surowcowa broń w wojnie handlowej, którą Waszyngton prowadzi z Pekinem – tylko że większość obserwatorów patrzy na niewłaściwą mapę.
CYNICZNYM OKIEM: Trump powiedział, że operacja ma na celu „obronę narodu amerykańskiego”. Stany Zjednoczone importują znikomą ilość irańskiej ropy. Jedynym narodem, którego dostęp do tej ropy jest strategicznie istotny, są Chiny. Komunikaty wojenne i cele strategiczne rzadko pokrywają się ze sobą – i nie ma w tym nic zaskakującego.
Strategia Odmawiania i wielki plan Colby’ego
Koncepcja, na której opiera się ta analiza, nosi nazwę „Strategii Odmawiania” – i jest autorstwa Elbridge’a Colby’ego, podsekretarza wojny ds. polityki w administracji Trumpa. Jej logika jest prosta i bezlitosna: pozbawiaj Chiny dostępu do rynków i zasobów odpowiedzialnych za ich mocarstwowy wzrost, najlepiej poprzez serię umów handlowych i operacji regionalnych, tak by Pekin przestał być „fabryką świata” i jedynym systemowym rywalem USA.
Nowa Narodowa Strategia Bezpieczeństwa USA wzywa wprost do „przywrócenia równowagi w chińskiej gospodarce w kierunku konsumpcji gospodarstw domowych”. To zdanie brzmi jak biurokratyczny frazes – jest jednak eufemizmem dla radykalnej przebudowy globalnej architektury gospodarczej. Chiny, pozbawione rynków eksportowych i surowców energetycznych, miałyby przestać być mocarstwem wzrostowym i przyjąć status „wiecznego, podrzędnego partnera wobec USA”.
Schemat operacyjny tej strategii jest czytelny, gdy patrzy się na całość ruchów jednocześnie: umowy handlowe USA z UE i Indiami ograniczające dostęp Chin do ich rynków, operacja specjalna w Wenezueli i pojmanie Maduro, naciski na Iran i próby podporządkowania producentów energii w Nigerii. Każdy z tych ruchów osobno wygląda jak reakcja na lokalne kryzysy. Razem tworzą skoordynowaną strategię surowcowego okrążenia Chin.
Model wenezuelski i to, co Trump obiecał IRGC
Kluczem do zrozumienia ambicji irańskiej operacji jest analogia z Wenezuelą – i konkretna obietnica, którą Trump złożył Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej w nagraniu ogłaszającym kampanię wojskową.
IRGC otrzymał ofertę immunitetu w zamian za złożenie broni. To nie jest gest humanitarny – to oferta polityczna. Sugeruje, że Trump przewiduje scenariusz, w którym nowo sprzymierzony z USA Korpus zarządza Iranem w okresie przejściowym przed nowymi wyborami. Dokładnie tak, jak nowo sprzymierzone z USA wenezuelskie służby bezpieczeństwa zarządzają obecnie Wenezuelą po pojmaniu Maduro.
Taki scenariusz zapobiegłby „bałkanizacji” Iranu – rozpadowi państwa na frakcje i strefy wpływów, który uniemożliwiłby spójne zarządzanie przemysłem naftowym i gazowym. Chodzi o zachowanie Iranu w całości, ale pod nowym zarządem – sprzyjającym Waszyngtonowi, a nie Pekinowi.

CYNICZNYM OKIEM: USA oferują IRGC – organizacji uznanej za terrorystyczną, odpowiedzialnej za śmierć setek amerykańskich żołnierzy w Iraku – immunitet od odpowiedzialności, jeśli zmienią strony. Moralna logika tej oferty jest interesująca. Pragmatyczna logika – krystalicznie czysta.
Strategiczne konsekwencje dla Rosji i wielobiegunowości
Irański scenariusz ma jeszcze jeden wymiar, który rzadko pojawia się w komentarzach skupionych na ropie i Chinach. Sprzymierzony z USA Iran dawałby Waszyngtonowi bezprecedensową pozycję wzdłuż południowej peryferii Rosji.
Analiza wskazuje na możliwe wsparcie dla osi azersko-tureckiej rozszerzającej wpływy zachodnie wzdłuż całej południowej flanki Rosji. Iran sprzymierzony z USA zamknąłby strategiczną lukę, która dotychczas pozwalała Moskwie i Pekinowi na koordynację przez wspólne zaplecze regionalne.
Jeśli ten scenariusz się zmaterializuje, USA uzyskają jednocześnie trzy cele: surowcową dźwignię wobec Chin przez pośrednią kontrolę nad irańskim przemysłem naftowym, zacieśnienie okrążenia Rosji od południa i zadanie potężnego ciosu wielobiegunowości – architekturze światowej, którą Pekin i Moskwa budowały przez dwie dekady.
To jest plan o skali, której nie da się streścić w komunikacie o „obronie narodu amerykańskiego”. I prawdopodobnie właśnie dlatego jest opisywany innym językiem.
„Plan A” zakładał osiągnięcie kontroli nad irańskim przemysłem energetycznym środkami dyplomatycznymi – replikację modelu wenezuelskiego bez użycia siły. Iran flirtował z tym rozwiązaniem, ale ostatecznie odmówił. Przyjęcie warunków Waszyngtonu oznaczałoby strategiczną kapitulację kraju wobec USA – co dla każdego irańskiego przywódcy byłoby politycznym samobójstwem. Trump autoryzował więc działania militarne jako „Plan B”.
Pytanie, które pozostaje otwarte, dotyczy wykonalności całego scenariusza. Wenezuela to kraj o 32 milionach mieszkańców i wyczerpanych zasobach, rządzony przez zdyskredytowany reżim. Iran to kraj o 90 milionach mieszkańców, tysiącletniej historii państwowości i głęboko zakorzenionym poczuciu narodowej niezależności – nawet wśród tych, którzy nienawidzą Republiki Islamskiej. Model wenezuelski może nie podlegać prostemu przeklejeniu.
Logika strategiczna jest jednak spójna i wewnętrznie niesprzeczna. Kto kontroluje irańską ropę, trzyma za gardło 13,4% chińskiego importu morskiego. W wojnie handlowej o zachowanie jednoczesnego przywództwa USA – to nie jest niuans. To jest cel.



