Ayatollah Ali Khamenei, najwyższy przywódca Iranu, ma 86 lat i coraz mniej złudzeń co do własnej nieśmiertelności. Po serii zamachów na wysokich rangą dowódców i groźbach płynących z Waszyngtonu oraz Tel Awiwu, Teheran przygotowuje się na najgorsze – śmierć przywódcy podczas wojny. Według doniesień „New York Timesa”, Khamenei opracował „awaryjny plan sukcesji”, który ma utrzymać ciągłość władzy nawet w przypadku zamachu lub odcięcia łączności.
Plan obejmuje cztery poziomy następców dla każdego kluczowego stanowiska wojskowego i rządowego. Każdy z dowódców ma też wyznaczyć czterech zastępców, na wypadek gdyby sam nie dożył końca dnia. To biurokratyczna wersja testamentu politycznego – zimna, strukturalna i pozbawiona złudzeń.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy system władzy opiera się na kulcie jednostki, jedyne, co można zrobić, to zaplanować kult jej przyszłego ducha.
Larijani – człowiek od ciemnych zadań
W centrum operacji Khamenei umieścił Aliego Larijaniego – byłego dowódcę Strażników Rewolucji, długoletniego przewodniczącego parlamentu i człowieka, który zawsze pojawia się tam, gdzie trzeba przeżyć polityczną burzę. Według źródeł, Khamenei ma wobec niego absolutne zaufanie, zlecając mu faktyczne kierowanie krajem w czasie wojny lub chaosu.
Larijani ma za sobą bogate portfolio: negocjował gigantyczną, 25-letnią umowę z Chinami wartą miliardy, nadzorował brutalne tłumienie protestów i utrzymywał kontakty z Moskwą. To nie polityk – to menedżer przetrwania, człowiek od gaszenia i podpalania jednocześnie.
Według konserwatywnego analityka Nassera Imaniego, Khamenei wierzy, że Larijani „ma odpowiedni umysł na ten moment historii”. Oznacza to mniej więcej tyle, że potrafi planować władze po trupach – jeśli trzeba, również dosłownie.
Republika w stanie wiecznej gotowości
Wojna, której nikt jeszcze oficjalnie nie wypowiedział, już trwa – w planach, w umowach i w sejfach. Iran tworzy strukturę odporną na śmierć, ale nie na zmianę. Władza ma przetrwać nawet wtedy, gdy znikną twarze, które dotąd ją tworzyły.
Khamenei przewidział nawet scenariusz całkowitej utraty komunikacji – jego najbliżsi współpracownicy mają prawo podejmować decyzje w ciemno, bez konsultacji z nim. To system przypominający wielowarstwowy automat, którego jedynym celem jest trwać.
CYNICZNYM OKIEM: W Teheranie nawet śmierć przywódcy ma protokół – cztery kopie, cztery pieczęcie i gwarancję, że nic się nie zmieni, oprócz nazwiska na portrecie w biurze.
Od likwidacji generała Solejmaniego w 2020 roku Iran żyje w stanie ciągłego napięcia, a Khamenei – w cieniu historii, która może go wyeliminować z dnia na dzień. Ale jego dziedzictwo ma przetrwać. W końcu – jak mawiają w Teheranie – nawet męczennicy potrzebują dobrego planisty.


