W czasie gdy amerykańskie i izraelskie bomby spadają na irańską infrastrukturę, Teheran otworzył drugi front – wewnętrzny. Władze ogłosiły zakrojoną na szeroką skalę nocną operację bezpieczeństwa, w wyniku której siły Ministerstwa Wywiadu zidentyfikowały i aresztowały 111 „monarchistycznych komórek” w 26 z 31 prowincji kraju. Opisano je jako ugrupowania powiązane z interesami Stanów Zjednoczonych i Izraela, działające na rzecz obalenia Republiki Islamskiej.
Resort pochwalił się przejęciem broni palnej, noży i innego uzbrojenia, choć – co znamienne – nie ujawniono dokładnej liczby zatrzymanych osób. W retoryce Teheranu słowo „zdrajcy” padało równie często co „komórki promonarchistyczne”.

Szpiedzy, dziennikarze i książę na wygnaniu
Szczegóły operacji odsłaniają szeroki wachlarz celów irańskiego aparatu bezpieczeństwa. W mieście Hamadan oraz w prowincji Azerbejdżan Zachodni aresztowano czterech podejrzanych o szpiegostwo na rzecz USA.
Kolejne 21 osób zatrzymano za rzekomą współpracę z londyńską stacją Iran International, która jest w Iranie zakazana. Teheran od lat oskarża tę redakcję o bycie przykrywką dla izraelskiego Mossadu – stacja ma również rzekome powiązania z Arabią Saudyjską i aktywnie promuje byłego księcia koronnego Rezę Pahlaviego jako przyszłego władcę Iranu.
CYNICZNYM OKIEM: Gdy bombardują cię z zewnątrz, najlepszą strategią jest aresztować własnych obywateli. Teheran stosuje klasyczny podręcznik autorytaryzmu – im gorzej na froncie, tym więcej wrogów wewnętrznych cudownie się materializuje.
Sam Pahlavi to postać, której znaczenie rośnie odwrotnie proporcjonalnie do rzeczywistego poparcia w kraju. Rodzina szacha przebywa na wygnaniu od niemal pięćdziesięciu lat, co oznacza, że dla większości z ponad 90 milionów Irańczyków jest to raczej symbol z zachodnich programów satelitarnych niż realny lider polityczny.
Niemniej zachodnie rządy i media konsekwentnie promują jego nazwisko w Republice Islamskiej. Proces ten nasilił się zwłaszcza od czasu dużych, krwawych protestów ekonomicznych w styczniu.
Efekt skupienia wokół flagi
Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard przyznała podczas przesłuchania w Senackiej Komisji ds. Wywiadu, że „irański reżim wydaje się być nienaruszony, choć w dużej mierze zdegradowany przez amerykańską operację wojskową”.
Opozycja wewnątrz Iranu pozostaje rozdrobniona i nieliczna. To właśnie tutaj wkracza najbardziej przewidywalny mechanizm w całej geopolityce – tak zwany efekt „skupienia wokół flagi”.
Zjawisko to opisuje jednoczenie się obywateli wokół narodowych liderów w czasie ekstremalnego kryzysu lub zewnętrznego zagrożenia. Amerykańsko-izraelska kampania bombardowań paradoksalnie może cementować władzę reżimu zamiast ją osłabiać.
CYNICZNYM OKIEM: Nic tak nie leczy wewnętrzne podziały jak obce bomby. Irański rząd dostał od Izraela najlepszy prezent propagandowy, o jakim mógł marzyć – prawdziwego wroga zewnętrznego zamiast wymyślonego.
Izrael będzie nadal próbował sterować ruchami opozycyjnymi wewnątrz Iranu, dążąc do wywołania upadku reżimu od środka. Jednak przy społeczeństwie konsolidującym się wokół władzy pod gradem rakiet zadanie to wydaje się niezwykle trudne – i to nawet według zachodnich ocen wywiadowczych.



