Dwa tygodnie nieustannych bombardowań amerykańsko-izraelskich, dziesiątki zabitych generałów, śmierć samego ajatollaha Alego Chameneiego – i co? Amerykański wywiad przyznaje w nowym raporcie Reutersa, że irańskie przywództwo pozostaje w dużej mierze nienaruszone, a reżimowi nie grozi upadek. Źródła wywiadowcze mówią wprost o „spójnej analizie”, według której władza zachowuje kontrolę nad społeczeństwem. Brzmi jak zaskoczenie? Tylko dla tych, którzy nie słuchali analityków sprzed rozpoczęcia operacji.

CYNICZNYM OKIEM: Trump przez cały tydzień deklarował, że „wygraliśmy” – w tym samym czasie jego własny wywiad cicho kompletował raporty z przeciwną konkluzją. To nie dysonans poznawczy, to sprawnie działający protokół dyplomatyczny.
Następca twardszy niż poprzednik
Duchowni w Teheranie nie tylko przeżyli – zjednoczyli się. Wokół Mojtaby Chameneiego, syna zmarłego najwyższego przywódcy, kształtuje się nowe centrum władzy, które według ocen jest nastawione na jeszcze twardszą linię niż poprzednie. Równolegle to elitarny IRGC faktycznie zarządza państwem i prowadzi wojnę – a izraelscy urzędnicy przyznają w zamkniętych dyskusjach, że „nie ma pewności, czy wojna doprowadzi do upadku rządu duchownych”. Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów miał podobno ostrzegać Trumpa jeszcze przed wydaniem rozkazu do operacji Epic Fury. Ostrzeżenie zostało zignorowane.
Eksperci od lat powtarzają tę samą regułę wojen asymetrycznych: „słabsza strona nie musi pokonać przeciwnika militarnie, lecz doprowadzić go do punktu, w którym uzna on, że koszty kontynuowania wojny są zbyt wysokie”. Iran nie potrzebuje zwycięstwa – potrzebuje jedynie przeżyć szok wystarczająco długo, by rachunek stał się dla Waszyngtonu nie do przyjęcia.
Płace żołnierzy jako cel strategiczny
Skoro bomby nie obaliły reżimu, sięgnięto po narzędzie subtelniejsze – system finansowy. Centrum danych państwowego Banku Sepah, odpowiedzialnego za wypłatę wynagrodzeń dla około 190 000 żołnierzy IRGC, zostało trafione podczas środowego uderzenia w Teheranie. Intencja jest czytelna: jeśli żołnierze nie dostaną żołdu, a ich rodziny staną przed widmem braku środków do życia, spoistość sił zbrojnych może zacząć pękać od wewnątrz.
CYNICZNYM OKIEM: Logika jest piękna w swojej prostocie – skoro nie można obalić reżimu bombami, może uda się go podkupić z zewnątrz przez uniemożliwienie wypłat wewnątrz. Historia wojen rzadko nagradza ten poziom optymizmu.
Analitycy zwracają jednak uwagę na oczywiste ograniczenie tej strategii – kopie zapasowe danych istnieją, a systemy alternatywne mogą przejąć wypłaty. Teheran znosi co prawda poważne zniszczenia infrastruktury cywilnej, rakiety i drony nadal lecą w kierunku Izraela i państw Zatoki – i nic nie wskazuje, by spirala miała się zatrzymać z powodu jednego trafionego centrum danych.


