Iran i USA w grze, w której zawieszenie broni może być tylko pułapką

Ropa spada poniżej 100 dolarów, ale Polymarket ledwie drgnął - kto ma rację?

Jarosław Szeląg
9 min czytania
Iran zawieszenie broni Ormuz TACO rynki finansowe

Propozycja zawieszenia broni w konflikcie z Iranem zelektryzowała rynki – ropa Brent spadła poniżej 100 dolarów z poziomu 105 dolarów zaledwie dzień wcześniej, kontrakty na akcje i obligacje skarbowe odbiły, a inwestorzy odetchnęli z ulgą. Nawet dwuletnie obligacje podniosły się po solidnym laniu, jakie dostały po wtorku. Ale zanim ktokolwiek otworzy szampana, warto spojrzeć na detal, który mówi więcej niż wszystkie wykresy razem wzięte – wiele rynków prognostycznych Polymarket dotyczących cieśniny Ormuz ledwie drgnęło w odpowiedzi na ogłoszenie propozycji zawieszenia broni. Inteligentne pieniądze najwyraźniej nie wierzą w happy end.

polymarket

Propozycja, przedstawiona przez USA za pośrednictwem Pakistanu i w sposób spójny z negocjacjami prowadzonymi przez Witkoffa i Kushnera, obejmuje 15 punktów. Brzmi poważnie, wygląda profesjonalnie. Problem w tym, że za fasadą dyplomacji kryje się gra znacznie bardziej skomplikowana niż zwykłe rozejm. I właśnie dlatego nie warto dawać się ponieść fali optymizmu na rynkach akcji.

Zmiana reżimu, której nie było – albo jednak była

Najważniejszym sygnałem ostatnich godzin nie jest sama propozycja zawieszenia broni, lecz słowa prezydenta Trumpa. Po raz pierwszy argumentował on publicznie, że obecny reżim irański jest tak odmienny – z powodu wyeliminowania tak wielu wysokiej rangi przywódców – że de facto doszło już do zmiany reżimu. To fundamentalna zmiana narracji.

Od początku konfliktu analitycy podkreślali, że prawdziwa zmiana reżimu bez operacji lądowej jest niezwykle trudna do osiągnięcia. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem było znalezienie wystarczająco silnej frakcji wewnątrz Iranu, która – chcąc chronić życie własne i swoich rodzin – byłaby skłonna pójść na układ, by zachować resztki posiadanej władzy i majątku.

Nie jest jasne, z kim dokładnie negocjują Stany Zjednoczone. Istotne jest jednak co innego – prezydent zaczął kreować narrację, w której jakakolwiek nowa struktura przywódcza w Iranie spełnia „naszą” definicję zmiany reżimu. To klasyczny manewr – jeśli nie możesz zmienić rzeczywistości, zmień definicję sukcesu.

CYNICZNYM OKIEM: Nie możesz obalić reżimu? Wystarczy ogłosić, że reżim sam się zmienił. Kilku generałów mniej, nowa twarz przy stole – i proszę, mamy „zmianę reżimu” bez jednego żołnierza na irańskiej ziemi. Marketing polityczny w najczystszej postaci.

I tu dochodzimy do sedna całej rozgrywki, zamkniętego w dwóch akronimach, które krążą po waszyngtońskich korytarzach. TACO – Trump Always Chickens Out, czyli Trump zawsze pęka. I TAW – Trump Always Wins, czyli Trump zawsze wygrywa. Tyle słyszymy o pierwszym wariancie, że nie skupiamy się wystarczająco na drugim. Prezydent przedstawia każdy rezultat jako swoje zwycięstwo – od Dnia Wyzwolenia po Grenlandię – jego kroki i końcowy efekt są zawsze ramowane jako wygrana. Można patrzeć na serię wpisów w mediach społecznościowych i oświadczeń jako na „balony próbne” – rzuca pomysł i sprawdza, czy uda mu się przekonać wystarczającą liczbę osób, by uznały to za sukces i poszły dalej.

To może być kluczowy element kolejnych kroków USA wobec Iranu. Jeśli opinia publiczna uzna, że zawieszenie broni – lub jakaś jego forma – jest „wygraną”, Trump będzie mógł zamknąć temat. W najbliższych dniach poznamy nastroje społeczne, które z dużym prawdopodobieństwem ukształtują dalsze działania administracji.

Zaplanowane zagrywki – futbolowa metafora dla prawdziwej wojny

Na pytanie, w której rundzie znajduje się konflikt z Iranem i jak długo jeszcze potrwa, jeden z generałów z kręgu analitycznego Geopolitical Intelligence Group odpowiada metaforą z futbolu amerykańskiego. Jesteśmy blisko końca fazy „zaplanowanych zagrywek” – scripted plays – tych pierwszych ruchów, które trenerzy planują z góry i po prostu wykonują niezależnie od tego, co robi przeciwnik.

USA miały listę priorytetowych celów i konsekwentnie ją realizowały. Iran również miał swoje „zaprogramowane” odpowiedzi – „jeśli stanie się to, robimy X”. Obie strony od lat prowadziły gry wojenne, planowały i opracowywały strategie na ten konflikt. Nie oznacza to braku korekt na bieżąco, ale obie armie przechodzą przez stosunkowo przewidywalny zestaw działań.

Po ponad trzech tygodniach walk obie strony mają na koncie sukcesy i porażki. Z dostępnych informacji wynika, że USA mają więcej sukcesów, a Iran więcej strat, choć pełna pewność jest niemożliwa. Analitycy mają jedynie częściowy wgląd w stronę amerykańską – pełna przejrzystość mogłaby zagrozić wojskom lub utrudnić negocjacje oparte na bluffie. O oczekiwaniach i realnym potencjale Iranu wiadomo bardzo mało.

Konsensus wśród członków Geopolitical Intelligence Group jest taki, że potrzeba jeszcze od dwóch do czterech tygodni walk, aby z dużym prawdopodobieństwem otworzyć cieśninę Ormuz. Może to nastąpić szybciej, ale wokół tego okna czasowego buduje się zgoda.

Jednym z kluczowych powodów jest fakt, że nie wszystkie amerykańskie zasoby są jeszcze na miejscu. Marines z Japonii są w drodze, lotniskowiec Boxer zmierza w kierunku Zatoki, jednostki powietrznodesantowe i kolejne okręty dopiero płyną. Potrzeba czasu, by dotarły i stały się w pełni operacyjne. Przez cały ten czas ruch w cieśninie Ormuz pozostaje ograniczony i kontrolowany głównie przez Iran.

Jeśli uda się osiągnąć 30-dniowe zawieszenie broni, USA będą za miesiąc w jeszcze silniejszej pozycji niż dzisiaj – uzupełnione zapasy, pełna gotowość bojowa. Cały świat będzie mógł spróbować zgromadzić tyle ropy, gazu, LNG, diesla i mocznika, ile tylko zdoła. Stany Zjednoczone mają już przewagę powietrzną i ona nie zniknie w ciągu 30 dni. Zawieszenie broni w tym kontekście wygląda nie jak gest pokojowy, lecz jak kupowanie czasu.

CYNICZNYM OKIEM: Zawieszenie broni, w którym jedna strona gromadzi siły, a druga liczy straty, to nie rozejm – to przerwa techniczna przed drugim aktem. W Hollywood nazywają to cliffhangerem, w Pentagonie – planowaniem operacyjnym.

Dlaczego Iran nie ma powodu, żeby się zgodzić

Wielu analityków twierdzi, że mamy historyczną okazję, by naprawdę zakończyć zagrożenie ze strony Iranu dla regionu i świata. Przywództwo w Teheranie nigdy nie było w większym rozsypce, Iran jest przyparty do muru militarnie, a ich bojówki zostały mocno uderzone i jak dotąd są nieskuteczne. Łatwo wyobrazić sobie świat, w którym Iran nie knuje zemsty, ale staje się częścią stabilnego Bliskiego Wschodu – co pomogłoby globalnej gospodarce poprzez tańszy dostęp do surowców. Gdyby taką wizję lepiej „sprzedano” opinii publicznej, być może społeczeństwa miałyby więcej hartu ducha, by znosić obecne problemy z kosztami życia.

Ale jest druga strona medalu i właśnie ona powinna studzić entuzjazm inwestorów. Plan USA wydaje się jasny – osiągnąć porozumienie, wyegzekwować je, nazwać to zmianą reżimu i ogłosić zwycięstwo. A przy okazji być lepiej przygotowanym na ewentualne wznowienie walk po zawieszeniu broni.

Irańska perspektywa jest jednak diametralnie inna. Iran został zaatakowany dwukrotnie w trakcie samych negocjacji. Element zaskoczenia pomógł tym atakom, ale musiał zasiać głęboką wątpliwość, czy jakiekolwiek zawieszenie broni będzie honorowane przez Amerykanów. Jeśli Irańczycy podejmą to ryzyko, to prawdopodobnie dlatego, że sami zamierzają je naruszyć.

Co Iran może zrobić w ciągu 30 dni, by zrównoważyć to, co zrobią USA i reszta świata? Świat będzie masowo uzupełniał zapasy energii, więc dźwignia ekonomiczna Iranu osłabnie. Czy Iran wierzy, że w ciągu miesiąca zdoła zadać więcej strat świeżo zaopatrzonemu wrogowi? Czy irański naród jednoczy się wokół wspólnego wroga, czy raczej obwinia reżim za doprowadzenie do katastrofy?

Jest wreszcie kwestia najbardziej osobista i przez to najbardziej niebezpieczna. Co stanie się z członkami Strażników Rewolucji, jeśli stracą władzę po układzie? Panuje przekonanie, że zostaną zabici. To potężna grupa z ogromnym majątkiem i wpływami – nie są to idealne warunki do spokojnego oddania władzy. Desperaci z bronią i pieniędzmi rzadko wybierają pokojową emeryturę.

Właśnie dlatego sceptycyzm wobec obecnej fali optymizmu wydaje się uzasadniony. Nawet jeśli dojdzie do jakiegoś porozumienia, wzrosty na giełdach będą ograniczone. Szkody w globalnej gospodarce już powstały, zaufanie konsumentów zostało zachwiane, a problemy z zatrudnieniem i kredytami prywatnymi wciąż się pogarszają w cieniu konfliktu. Fala optymizmu na rynkach akcji może okazać się tym, czym były pierwsze reakcje Polymarket – ledwie drgnięciem na powierzchni oceanu problemów, którego dna jeszcze nie widać.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *