Iran bez internetu od 20 dni. VPN za 50 dolarów i SMSy od służb

Skala i czas trwania blokady są bezprecedensowe

Jarosław Szeląg
6 min czytania

Wojna amerykańsko-izraelska z Iranem toczy się nie tylko na polach naftowych i w cieśninach morskich. Jest jeszcze jeden front, o którym mówi się znacznie ciszej – front informacyjny, na którym 90 milionów Irańczyków zostało odciętych od globalnej sieci. Według organizacji NetBlocks monitorującej dostęp do internetu na świecie, Iran doświadcza niemal całkowitego blackoutu od 20 dni. Łączność spadła do poziomu poniżej jednego procenta. W tej próżni informacyjnej rozkwitł czarny rynek dostępu do sieci, na którym tygodniowy pakiet VPN potrafi kosztować krocie, a granica między rzetelnym sprzedawcą, a oszustem jest praktycznie niewidoczna.

Odcinanie internetu to w Iranie schemat znany od lat – władze sięgały po ten środek podczas protestów i kryzysów wewnętrznych. Tym razem jednak skala i czas trwania blokady są bezprecedensowe. Dla zwykłych obywateli walka o dostęp do sieci stała się codzienną rutyną, równie wyczerpującą co sam konflikt zbrojny rozgrywający się nad ich głowami.

internet iran
WANA za pośrednictwem agencji Reuters

Telegram, zaufanie i konfiguracje za miliony riali

Elaheh – która podobnie jak wszyscy Irańczycy cytowani przez portal Middle East Eye posługuje się pseudonimem ze względów bezpieczeństwa – zdołała z trudem połączyć się ze światem. Dostęp kupiła na czarnym rynku.

„Na Telegramie są ludzie, którzy sprzedają VPN-y i gotowe konfiguracje. Trzeba mieć szczęście. Zazwyczaj musi cię przedstawić ktoś znajomy” – mówi.

Mechanizm jest prosty w teorii, ale skomplikowany w praktyce. Sprzedawcy nie oferują zwykłej aplikacji – dostarczają konfigurację techniczną zawierającą adres serwera, port, protokół i klucz szyfrujący, którą użytkownik wprowadza w ustawienia telefonu, a następnie łączy się przez narzędzia takie jak OpenVPN czy V2Ray.

Alireza, 32-letni inżynier informatyk zajmujący się sprzedażą dostępu, wyjaśnia logikę systemu: „Kiedy w Iranie ogranicza się internet, zazwyczaj dzieje się jedna z dwóch rzeczy. Albo blokowane są konkretne strony, albo połączenie z globalną siecią staje się ekstremalnie wolne lub ograniczone”.

„System nie jest całkowicie wyłączony. Jest kontrolowany i filtrowany. Dlatego wciąż możemy znaleźć sposoby na zapewnienie dostępu” – dodaje.

Ruch użytkowników jest kierowany przez serwery poza Iranem. „Mówiąc prościej, wygląda to tak, jakby łączyli się z innego kraju” – tłumaczy Alireza.

CYNICZNYM OKIEM: Reżim blokuje internet 90 milionom ludzi, a potem wysyła im SMS-y z ostrzeżeniami. Żeby dostać groźbę od służb, trzeba mieć łączność – to chyba najbardziej irańska sprzeczność tej wojny.

Ceny rosną, oszuści kwitną, służby obserwują

Telegram – najpopularniejsza aplikacja komunikacyjna w Iranie – stał się jednocześnie bazarem VPN-ów i polem minowym dla naiwnych. Historia Maryam jest tego najlepszym przykładem. Sprzedawcę polecił jej przyjaciel. Oferował tygodniowy nielimitowany dostęp za 70 milionów riali – około 45-50 dolarów.

„Zapłaciłam pieniądze. Ale potem powiedział mi, że wszystkie drogi połączeń zostały zablokowane przez rząd i połączenie jest niemożliwe” – opowiada.

Kilka dni później wciąż czeka. Sprzedawca mnoży wymówki, nie zapewnił dostępu i nie zwrócił pieniędzy.

29-letnia Pegah miała więcej szczęścia – ma działające połączenie od pierwszych dni wojny, ale dynamika cen odbiera mowę. Na początku kupiła tygodniowy pakiet za 10 milionów riali. Tydzień później cena skoczyła do 30 milionów. Gdy chciała dokupić dostęp dla przyjaciółki, usłyszała, że kosztuje już 50 milionów za tydzień.

„Jedna z moich koleżanek zapłaciła 100 milionów riali, a przez większość czasu połączenie i tak nie działało” – dodaje Pegah.

Starlink teoretycznie stanowi alternatywę, ale sprzęt jest drogi, trudny do sprowadzenia, a Irańczycy wierzą, że jest łatwiejszy do wykrycia przez służby. Większość zostaje więc przy VPN-ach – niestabilnych, drogich i coraz bardziej niebezpiecznych.

Arman, użytkownik VPN, mówi, że połączenie jest niestabilne i często zrywa. Bardziej martwią go jednak ostrzeżenia.

„Dostałem kilka SMS-ów. Napisano w nich, że agencje bezpieczeństwa wiedzą o moich próbach łączenia się z globalnym internetem” – mówi.

Wiadomości ostrzegały, że dalsze próby mogą nieść za sobą konsekwencje. Od początku wojny irańskie służby wielokrotnie ogłaszały aresztowania osób oskarżonych o sprzedaż VPN-ów i narzędzi do obchodzenia restrykcji.

CYNICZNYM OKIEM: Pięciokrotny wzrost cen VPN-a w trzy tygodnie – irański czarny rynek internetu to najlepsza lekcja wolnorynkowej ekonomii, jaką można dostać w teokracji.

Alireza przyznaje, że sytuacja stała się poważniejsza niż kiedykolwiek. „To już nie jest tylko handel VPN-ami. To stało się kwestią bezpieczeństwa państwowego” – mówi. Sprzedawcy są teraz znacznie ostrożniejsi – handlują tylko z ludźmi, których znają, bo „nawet zwykły telefon czy wiadomość może pochodzić od służb”.

Elaheh podsumowuje to, co czuje większość zwykłych Irańczyków, jednym zdaniem: „Zawsze w pierwszej kolejności uderza to w zwykłych ludzi. Tego rodzaju blokady budzą tylko większy gniew”. Po chwili milczenia dodaje: „Naprawdę nie wiem, co siedzi w głowach tych, którzy podejmują te decyzje. Wygląda na to, że potrafią jedynie potęgować frustrację obywateli”. Dwadzieścia dni bez internetu w XXI wieku to nie środek bezpieczeństwa – to kara zbiorowa wymierzona własnym obywatelom.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *