Cieśnina Ormuz, najważniejszy szlak wodny globalnego handlu ropą, po tygodniach faktycznego paraliżu zaczyna odżywać. Ruch w wąskim przesmyku łączącym Zatokę Perską z Zatoką Omańską osiągnął najwyższy poziom od początku wojny, a Iran niespodziewanie zezwolił na przepływanie irackich transportów. Deklaracja ta ma potencjał odblokowania gigantycznych wolumenów – nawet 3 milionów baryłek irackiej ropy dziennie. Ale między obietnicą, a rzeczywistością leży przepaść wypełniona dronami, minami wodnymi i pytaniem, czy ktokolwiek zaryzykuje życie swoich załóg.
Irak nie czekał z wykorzystaniem okazji. Państwowa organizacja marketingu ropy SOMO wysłała w niedzielę zawiadomienie do handlowców i rafinerii, informując, że irackie transporty są teraz zwolnione z wszelkich potencjalnych ograniczeń i wzywając nabywców do niezwłocznego przesłania harmonogramów odbioru. Klienci otrzymali zaledwie 24 godziny na odpowiedź, łącznie ze szczegółami dotyczącymi statków i wnioskowanymi wolumenami.
Iran otwiera drzwi, ale nie podaje szczegółów
Irański ruch był zaskakujący i jednocześnie niepokojąco niejasny. Rzecznik irańskiej armii nie sprecyzował, czy porozumienie dotyczy konkretnych jednostek, czy ładunków, nie wiadomo też, jak zwolnienie będzie egzekwowane w praktyce. Nie było od razu jasne, czy obejmie ono całą iracką ropę, czy tylko tankowce należące do państwa irackiego.
Pierwszy sygnał, że deklaracja nie jest wyłącznie papierowa, nadszedł szybko. Należący do Turcji tankowiec Ocean Thunder, przewożący milion baryłek irackiej ropy do Malezji, przepłynął przez cieśninę po ogłoszeniu decyzji.
Irak często sprzedaje ropę na zasadzie FOB – free-on-board – co oznacza, że to rafinerie organizują transport na własną rękę. Azjatyccy nabywcy pytają więc, czy Irak zaoferuje własne tankowce jako dodatkową gwarancję bezpieczeństwa.
Sądząc po komunikatach, Bagdad raczej zaprasza klientów do wysyłania własnych jednostek.
Iracka spółka Basra Oil ogłosiła, że kraj może przywrócić eksport do poziomu 3,4 mln baryłek dziennie w ciągu zaledwie tygodnia, jeśli żegluga przez Ormuz zostanie faktycznie wznowiona.
CYNICZNYM OKIEM: Iran otwiera cieśninę dla irackiej ropy jak kelner wskazujący stolik w restauracji, w której co chwilę wybucha pożar – zapraszamy, ale gaśnicy nie gwarantujemy.
40 miliardów dolarów na odwagę armatorów
Stany Zjednoczone postawiły na argument, który w świecie handlu morskiego przemawia najgłośniej – pieniądze. W piątek Waszyngton ogłosił podwojenie gwarancji reasekuracyjnych dla statków przepływających przez Ormuz do 40 miliardów dolarów. To nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale też próba przejęcia lukratywnego rynku ubezpieczeń morskich od Londynu.
Zaledwie miesiąc wcześniej amerykańska International Development Finance Corp. (DFC) uruchomiła program reasekuracyjny wart 20 miliardów dolarów. Teraz do Chubb dołączyli nowi partnerzy – Travelers, Liberty Mutual Insurance, Berkshire Hathaway, AIG, Starr i CNA – zapewniając dodatkowe 20 miliardów.
„Wraz z Chubb, ci wiodący amerykańscy ubezpieczyciele wnoszą ogromne doświadczenie w zakresie ubezpieczeń morskich i wojennych, wzmacniając nasze wysiłki na rzecz przywrócenia zaufania do handlu morskiego” – oświadczył dyrektor generalny DFC, Ben Black.
DFC zastrzegło, że agencja i partnerzy ubezpieczeniowi będą samodzielnie określać, które statki kwalifikują się do reasekuracji. Wymagania obejmują informacje o kraju pochodzenia i przeznaczenia statku, głównych właścicielach rzeczywistych jednostki, właścicielu ładunku oraz pożyczkodawcach finansujących statki.
Prezydent Trump w piątek nie krył frustracji z powodu zamkniętej cieśniny i bierności sojuszników.
„Dając nam jeszcze trochę czasu, możemy z łatwością OTWORZYĆ CIEŚNINĘ ORMUZ, WZIĄĆ ROPĘ I ZBIĆ FORTUNĘ” – napisał w mediach społecznościowych. Jakie konkretnie działania rozważa prezydent, nie zostało sprecyzowane.
CYNICZNYM OKIEM: Czterdzieści miliardów dolarów reasekuracji to najdroższy sposób powiedzenia „płyńcie spokojnie” ludziom, którzy wiedzą, że drony nie czytają polis ubezpieczeniowych.
Armatorzy pozostają jednak sceptyczni co do masowego powrotu do cieśniny Ormuz. Nawet obietnice ochrony ze strony Trumpa i jego przemówienie w czasie największej oglądalności, w którym zapewniał, że wojna wkrótce się skończy, nie rozwiały kluczowej obawy. Iran nadal grozi jednostkom przepływającym przez cieśninę atakami dronów, pociskami i minami wodnymi – a żadna polisa na świecie nie rekompensuje ryzyka dla życia załóg.



