Amerykańska Rezerwa Federalna porzuciła swój oficjalny cel dwuprocentowego wzrostu cen, wprowadzając własną inflacyjną politykę pieniądza papierowego, która jest w istocie systematyczną grabieżą obywateli. Poprzez ciągłe zwiększanie podaży pieniądza w obiegu, bank centralny nie tylko obniża wartość oszczędności i dochodów ludzi, ale także pozwala rządowi finansować rosnące programy socjalne i wojenne bez podnoszenia podatków dochodowych.
Koniec złotego standardu i początek inflacyjnej degradacji
Od czasu, gdy pod prezydenturą Franklina Roosevelta w latach 30. XX wieku, USA porzuciły system pieniądza opartego na złotych i srebrnych monetach, zaczęła się era dewaluacji wartości dolara. Wykorzystując „stan wyjątkowy”, rozszerzano władzę wykonawczą bez zmiany konstytucji, a Sąd Najwyższy zaakceptował tę fikcję, pozwalając rezydentom na utrzymanie inflacji i rozszerzania podaży pieniądza.
Inflacja powyżej 2% powoduje coroczny ubytek realnej wartości pieniędzy, co traktować trzeba jak stały, ukryty podatek nałożony przez rząd i Fed. Zamiast walczyć z nią podnosząc podatki, władze wolą obciążać obywateli tym niepozornym mechanizmem, który kumuluje się na przestrzeni lat, pogarszając sytuację finansową obywateli.
Inflacyjne bańki na rynku nieruchomości i podatki od nieruchomości
Rosnąca inflacja napędza wzrost cen nieruchomości, co z pozoru wygląda jak powiększenie majątku. W praktyce, ponieważ wartości domów rosną wszędzie, aby poprawić swoją sytuację trzeba się przeprowadzić na peryferia.
Mimo to rządy stanowe i lokalne zyskują na wyższych podatkach od nieruchomości, które stale rosną w miarę inflacji, i to niezależnie od realnej siły nabywczej mieszkańców.
Realne straty społeczeństwa – korzystne dla władz
Podatki od nieruchomości i inflacja działają jak połączenie podwójnej pułapki: przeciętny obywatel traci realne środki, podczas gdy budżety lokalne i stanowe rosną dzięki rosnącym cenom akceptowanym formalnie.
CYNICZNYM OKIEM: System papierowego pieniądza, stworzony ponad sto lat temu i utrzymywany przy życiu przez inflacyjną politykę Fed, to nic innego jak codzienna grabież ludzi, którzy wierzą, że ich pieniądze są bezpieczne. Dodrukowując dolary, rząd nie tylko rozmywa wartość oszczędności, ale też manipuluje gospodarką, by maskować rosnące problemy i wzmacniać własną władzę bez podnoszenia podatków w oczywisty sposób.
Od czasu odejścia od standardu złota, amerykański dolar papierowy traci na wartości rok po roku, co oznacza, że realna siła nabywcza przeciętnego obywatela stale maleje. Inflacyjna polityka Fed, choć oficjalnie kontrolowana, w praktyce jest formą nieformalnego podatku inflacyjnego, który jest szczególnie dotkliwy dla oszczędzających i klasy średniej.


