Indyjscy rafinerzy zamrozili ceny paliwa lotniczego dla lotów krajowych po tym, jak linie lotnicze zwróciły się o ulgę od kolejnych podwyżek. Jak donosi Bloomberg, w kwietniu ceny paliwa lotniczego wzrosły o 8,6 procent w odpowiedzi na ograniczenie podaży. Decyzja rafinerii jest bezpośrednią reakcją na presję ze strony przewoźników.
Ustępstwo objęło także drugą część rynku. Powołując się na anonimowych rzeczników państwowych rafinerii, raport podaje, że producenci obniżyli również cenę paliwa lotniczego dla lotów międzynarodowych. To dodatkowy gest wobec linii lotniczych, duszonych rosnącymi kosztami.
Dlaczego ceny paliw w Indiach wystrzeliły w górę?
Za ulgą stoi seria wcześniejszych podwyżek. Indian Oil Corp., Bharat Petroleum Corp. oraz Hindustan Petroleum Corp. w ciągu ostatniego miesiąca czterokrotnie podnosiły ceny paliw w odpowiedzi na kryzys w Cieśninie Ormuz. Były to pierwsze podwyżki cen paliw w Indiach od czterech lat, bo dotąd rząd starał się chronić konsumentów przed wahaniami na światowych rynkach ropy.
Skala uzależnienia kraju od importu tłumaczy jego bezbronność. Indie pokrywają importowaną ropą naftową ponad 80 procent swojego zapotrzebowania. Każdy wstrząs na globalnym rynku surowca uderza więc w nie ze szczególną siłą.
Kontekst regionalny pogłębia problem. Europejskie rafinerie zwiększyły produkcję, odchodząc od tańszej benzyny na rzecz znacznie droższego paliwa lotniczego w odpowiedzi na powszechne niedobory nafty. Wiązało się to z wyższym importem ze Stanów Zjednoczonych, Nigerii i Norwegii, co pomogło ustabilizować europejską podaż.

Indie znalazły się w gorszym położeniu. O ile Europa mogła pozyskać potrzebne paliwo lotnicze, często dzięki dotacjom państwowym, o tyle Azja Południowa miała mniej szczęścia. Dotacje te, jak przekonała się w tym tygodniu Japonia, przekształcają się z czasem w droższy dług.
CYNICZNYM OKIEM: Rząd zamraża ceny, a rynek i tak wystawi rachunek z odsetkami. Dotacja na paliwo dziś to po prostu dług, który zatankuje podatnik jutro.
Co oznacza spadek prognoz popytu?
Liczby inflacyjne są alarmujące. Trzeci co do wielkości importer ropy na świecie odnotował w kwietniu skok inflacji hurtowej do 8,3 procent rok do roku. To znaczne przyspieszenie wobec rocznej inflacji na poziomie 3,88 procent w marcu, napędzane wojną na Bliskim Wschodzie i jej wpływem na światową podaż ropy.
Szczegółowe dane o paliwach robią wrażenie. W kwietniu ceny benzyny wzrosły o 32,4 procent, a oleju napędowego o 25,19 procent. Dla porównania w marcu zwyżki wynosiły zaledwie 2,5 procent dla benzyny i 3,62 procent dla oleju napędowego.
Skutkiem są cięcia prognoz. Pod koniec maja analitycy Kpler obniżyli swoje prognozy popytu dla Indii o 39 procent na ten rok. Oczekują teraz wzrostu o zaledwie 77 tysięcy baryłek dziennie, wobec wcześniejszych prognoz na poziomie 128 tysięcy baryłek.
Co ważne, nie ratuje ich nawet rosyjski surowiec. Rosyjska ropa stanowi jedną trzecią całkowitego importu Indii i jest zwolniona z sankcji, które Stany Zjednoczone już dwukrotnie przedłużały. Mimo to Indie sprowadzają również sporo ropy z Bliskiego Wschodu, a te przepływy ograniczyło irańskie zamknięcie swobodnego ruchu statków w Cieśninie Ormuz.
Pewną furtkę zostawiła dyplomacja. Mimo blokady doszło do porozumienia między Teheranem a New Delhi. Pozwoliło ono kilku statkom z surowcami energetycznymi przepłynąć przez ten krytyczny punkt i dostarczyć ropę oraz gaz do Indii.



