Indie w panice. Wojna z Iranem odcina gaz w 333 milionach domów

Przed punktami dystrybucji LPG w całym kraju ustawiają się długie kolejki

Adrian Kosta
5 min czytania
Indie LPG Ormuz gaz kryzys

Wojna na Bliskim Wschodzie ma wiele twarzy – geopolityczną, militarną, naftową. Ale w Indiach przybiera twarz najbardziej podstawową z możliwych: pustej butli z gazem, bez której nie da się ugotować obiadu. Przed punktami dystrybucji LPG w całym kraju ustawiają się długie kolejki, a panika zakupowa nadwyrężyła system zaopatrzenia obsługujący ponad 333 miliony gospodarstw domowych.

Indie są drugim co do wielkości konsumentem gazu płynnego na świecie i importują około dziewięćdziesięciu procent zużywanego paliwa. To uzależnienie, które w czasach pokoju jest jedynie statystyką w rządowych raportach, a w czasie wojny zamienia się w kryzys dotykający setek milionów ludzi. Według danych firmy analitycznej Kpler dostawy LPG w tygodniu rozpoczynającym się 9 marca spadły do około 270 tysięcy ton – najniższego poziomu od kwietnia 2023 roku. Przyczyna jest prosta i brutalna: ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran doprowadziły do faktycznego zamknięcia Cieśniny Ormuz, przez którą przechodziła znaczna część indyjskiego importu energetycznego.

indie0

CYNICZNYM OKIEM: Waszyngton bombarduje Iran w imię bezpieczeństwa, a indyjska gospodyni domowa nie może zagotować wody na ryż. Globalizacja działa doskonale – w obie strony.

Kolejki, awarie portali i ceny z czarnego rynku

W Pune sprzedawca gazu Vishal Vilas Mandhare opisuje sytuację, którą zna z pandemii COVID-19 – zdenerwowani klienci z pustymi butlami, nieustanne pytania o termin kolejnej dostawy, narastająca frustracja. „Sprzedawcy borykają się z takimi samymi problemami jak klienci, tylko innego rodzaju”powiedział agencji Bloomberg.

Indyjska sieć dystrybucji LPG to kolos obejmujący około 26 tysięcy dystrybutorów. Choć urzędnicy zapewniają, że system funkcjonuje, to w praktyce portal rezerwacyjny Indian Oil Corp. przestał działać w czwartek z powodu nagłego skoku zainteresowania, pogłębiając opóźnienia i wywołując lawinę skarg.

Oficjalnie gazu nie brakuje. Urzędnik okręgowy VK Singh zapewnił, że „konsumenci będą nadal otrzymywać butle LPG po ustalonej cenie” i zaapelował o unikanie gromadzenia zapasów. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej – szczególnie na rynku komercyjnym. Butli do celów komercyjnych zdecydowanie brakuje, a nieoficjalni dystrybutorzy dyktują zawyżone ceny. W Prajagradźu właściciele hoteli i restauracji donoszą, że komercyjne butle są sprzedawane po 2500-2600 rupii na wolnym rynku. Właściciel baru w George Town relacjonował na łamach Hindustan Times, że gdy zadzwonił do swojego dostawcy z prośbą o butlę, usłyszał cenę 2500 rupii. „Potrzebowałem jej natychmiast do prowadzenia biznesu, więc się zgodziłem” – wyznał.

Najbardziej dotknięci kryzysem zostali pracownicy migrujący i małe firmy korzystające z wolnego rynku, które nie podlegają rządowym programom dotacyjnym. Tam, gdzie kończy się parasol państwowych subsydiów, zaczyna się brutalna arytmetyka podaży i popytu – a podaż właśnie dramatycznie się skurczyła.

indie
W środę przed punktem sprzedaży gazu w Prayagraj ludzie ustawiają się w kolejce, aby zarezerwować butle z gazem LPG. (Zdjęcie: PTI)

Rząd szuka alternatyw na trzech kontynentach

Minister ds. ropy naftowej Hardeep Puri poinformował parlament, że Indie poszukują dodatkowych ładunków LPG w Stanach Zjednoczonych, Norwegii, Kanadzie, Algierii i Rosji. Równolegle trwają rozmowy z Iranem o zapewnieniu bezpiecznego przejazdu transportom zmierzającym do Indii – te same negocjacje, które na arenie międzynarodowej przyniosły dotąd jeden potwierdzony sukces w postaci tankowca, który zdołał opuścić Cieśninę Ormuz. Krajowe rafinerie otrzymały nakaz zwiększenia wydajności, co według ministra podniosło lokalną produkcję LPG o 28 procent. Rząd podniósł również detaliczne ceny gazu po raz pierwszy od roku – klasyczny mechanizm ograniczania popytu, który w praktyce oznacza, że za wojnę toczoną tysiące kilometrów dalej płacą indyjscy konsumenci.

CYNICZNYM OKIEM: Indie importują dziewięćdziesiąt procent gazu i nazywają to bezpieczeństwem energetycznym. Wystarczył jeden konflikt, by słowo „bezpieczeństwo” straciło wszelki sens.

Dla sprzedawców takich jak pan Mandhare obecna sytuacja jest powtórką ze scenariuszy pandemicznych. Zdenerwowani klienci, puste półki, poczucie zagrożenia i pytania bez odpowiedzi. „Wiemy, jak postępować ze zdenerwowanymi i spanikowanymi klientami. To nie jest nic, z czym byśmy sobie nie poradzili” – powiedział. Optymizm sprzedawcy z Pune jest budujący, ale nie zmienia fundamentalnego problemu.

Dopóki Cieśnina Ormuz pozostaje faktycznie zamknięta dla większości żeglugi, dopóty 333 miliony indyjskich gospodarstw domowych żyje w zawieszeniu między kolejną dostawą a pustą butlą. A termin otwarcia cieśniny nie zależy ani od ministra Puriego, ani od pana Mandhare – lecz od trzech stron konfliktu, dla których indyjski obiad nie figuruje wysoko na liście priorytetów.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *