Indie w panice: rupia leci na łeb, rząd dusi import złota

Inwestorzy, monsun i czarny rynek

Jarosław Szeląg
7 min czytania
Indie w panice: rupia leci na łeb, rząd dusi import złota

Sytuacja na indyjskim rynku walutowym i kruszcowym eskalowała w tempie, którego nie przewidywał nawet sam rząd jeszcze tydzień temu. W obliczu przyspieszającego spadku wartości rupii, osiągającej kolejne rekordowo niskie poziomy w stosunku do dolara, indyjskie władze zaostrzyły kontrolę przepływu kapitału, koncentrując się na ograniczeniu popytu na złoto traktowane jako droga ucieczki przed walutową zapaścią. Tempo decyzji administracyjnych pokazuje, że Nowe Delhi traktuje sytuację jako stan wyjątkowy, a nie zwykłą korektę polityki gospodarczej.

Kurs dolara do rupii na tygodniowym interwale czasowym
Kurs dolara do rupii na tygodniowym interwale czasowym

Cztery dni temu nie było żadnych oznak nadchodzących podwyżek ceł importowych. Premier Narendra Modi wystosował wówczas rzadki, weekendowy apel, wzywając obywateli do rezygnacji z zakupów złota oraz niepotrzebnych podróży zagranicznych, by pomóc w podtrzymaniu kursu waluty. Dwa dni później cła na import złota i srebra zostały ponad dwukrotnie podniesione, odpowiednio do 15 i 6 procent, a tego samego dnia ruszyły kolejne obostrzenia. Indie zacieśniły procedurę uprzednich zezwoleń, czyli ścieżkę administracyjną zwaną advance authorisation route, skutecznie ograniczając ilość kruszcu, jaką poszczególni eksporterzy mogą sprowadzić tym kanałem.

indie

Cła, limity i powiązanie importu z eksportem

W rządowym komunikacie stwierdzono, że import kruszcu przekraczający 100 kilogramów będzie wymagał uprzedniej zgody, a wszelkie kolejne zezwolenia na import będą wydawane dopiero po zrealizowaniu eksportu o równowartości 50 procent. Komunikat wprowadził również rygorystyczne kontrole dla podmiotów składających wniosek o pozwolenie na import złota w ramach tego programu po raz pierwszy. Rząd powiązał także przyszłe zgody na import z wynikami eksportowymi, próbując zamknąć obieg dewiz wewnątrz gospodarki.

Indie, trzeci co do wielkości importer ropy naftowej na świecie, mocno ucierpiały z powodu szoku inflacyjnego wywołanego zakłóceniami energetycznymi w Zatoce Perskiej. Wyższe rachunki za import doprowadziły do gwałtownego odpływu dewiz, spychając rupię do rekordowo niskiego poziomu i zmuszając Bank Rezerw Indii do interwencji oraz sprzedaży dolarów. Fakt, że złoto jest największą pozycją w imporcie kraju zaraz po ropie naftowej, nie pomaga sytuacji, dlatego rząd robi wszystko, co w jego mocy, aby ograniczyć odpływ kapitału.

CYNICZNYM OKIEM: Rząd prosi obywateli, by nie kupowali złota, jednocześnie drukując rupie, które tracą wartość z każdym tygodniem. To trochę jak prośba, by nie zakładać kapelusza, gdy zaczyna padać deszcz – bo kapelusz psuje wizerunek odpowiedzialnej pogody.

Jak wyjaśnia UBS, nowe obostrzenia nie ograniczają bezpośrednio banków importujących, ale limitują ilość metalu, do której każdy uczestnik ma dostęp. Zmniejsza to zdolność do budowania większych pozycji i dławi przepływy w systemie. Mechanizm działa zatem nie poprzez zakaz, lecz poprzez biurokratyczne wąskie gardła, które efektywnie zatrzymują kruszec na granicy administracyjnej.

indie 2
Miesięczny import złota do Indii w tonach poniżej, źródło: UBS

Inwestorzy, monsun i czarny rynek

Szersze tło jest takie, że Indie nie są już rynkiem napędzanym wyłącznie przez branżę jubilerską. Popyt stał się bardziej inwestycyjny, a coraz większa część importu trafia do aktywów finansowych, w tym do funduszy ETF. Znaczna część ubiegłorocznego skoku importu trafiła na cele inwestycyjne, a nie do przetwórstwa, co zmienia zachowanie rynku w sposób trudny do uchwycenia tradycyjnymi modelami popytu konsumenckiego.

Podczas początkowej fazy niedawnej eskalacji na Bliskim Wschodzie indyjskie fundusze ETF zareagowały jako jedne z pierwszych. Sprzedały około 20 ton kruszcu w pierwszym tygodniu tego ruchu, co pokazuje, jak bardzo profesjonalna część rynku potrafi reagować na geopolityczne sygnały. W bliższej perspektywie popyt w ostatnich tygodniach i tak był już słaby, co odzwierciedlają najnowsze dane dotyczące miesięcznego importu złota do Indii publikowane przez UBS.

Niepewność w najbliższym czasie wokół dostaw nawozów azotowych w postaci mocznika stanowi również ryzyko dla tegorocznego cyklu upraw. Kluczowy okres monsunowy trwa do sierpnia, co może zaważyć na dochodach ludności wiejskiej i, w konsekwencji, na zakupach złota. Indyjska wieś tradycyjnie traktuje kruszec jako podstawową formę oszczędności, więc słabszy monsun może paradoksalnie pomóc rządowi w realizacji jego celów importowych.

Madhavi Arora, ekonomistka w Emkay Global Financial Services, zwróciła uwagę, że niedawne posunięcia podkreślają obawy polityczne dotyczące ograniczania napędzanego importem odpływu dolarów z sektorów mocno uszczuplających rezerwy walutowe. „Oczekujemy, że w wyniku tych działań import złota spadnie w tym roku o około 20-25 procent” – oświadczyła. Nowe Delhi rozważa kolejne nadzwyczajne kroki w celu podratowania rezerw walutowych i ograniczenia szkód wynikających z wojny na Bliskim Wschodzie.

CYNICZNYM OKIEM: Państwo blokuje legalne kanały importu kruszcu, a w tle przemytnicy potylają ręce z zadowolenia. Każde zacieśnienie regulacji to dla nich biznesowy event roku – rynek nigdy nie znika, zmienia jedynie adres dostawy.

Jeśli popyt się odbije, tak jak miało to miejsce w poprzednich cyklach zacieśniania, rządowe próby ograniczenia odpływu kapitału za pośrednictwem metali szlachetnych zachęcą jedynie do przeniesienia aktywności w nieoficjalne kanały. Wzrost przemytu w warunkach reglamentacji rynku krajowego jest scenariuszem dobrze znanym ekonomistom obserwującym gospodarki wschodzące. Gdy oficjalne ścieżki są blokowane, kapitał zawsze szuka alternatyw, niezależnie od stempli i pieczęci na granicach.

To tylko kwestia czasu, zanim Indie dołączą do reszty dotkniętego represjami finansowymi rozwijającego się świata w aktywnym poszukiwaniu alternatyw dla walut fiducjarnych. Stablecoiny takie jak tether oraz Bitcoin mogą przejąć część przepływów dotychczas trafiających w złoto i srebro, jeżeli tradycyjne ścieżki kruszcowe zostaną w pełni zablokowane. Indyjska klasa średnia, coraz lepiej wykształcona finansowo i obeznana z technologią, nie zostanie bezradna w obliczu walutowej erozji. Doświadczenia Turcji, Argentyny czy Nigerii pokazują, że gdy państwo zamyka jedne drzwi do ochrony siły nabywczej, otwierają się trzy następne, których władze nie potrafią już skutecznie kontrolować. Pytanie nie brzmi więc, czy obywatele znajdą sposób, by uchronić oszczędności, lecz jak szybko alternatywne kanały wyprzedzą tradycyjny rynek złota w roli ucieczki przed słabnącą rupią.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


Komentarze
  • rzekaliswarta says:

    Tutaj powinienem pozdrowić redakcję!

    Odpowiedz

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *