Dzień po kategorycznym zaprzeczeniu spekulacjom, jakoby Indie planowały podwyżkę ceł na import złota i srebra, Nowe Delhi faktycznie podniosło taryfy w próbie ratowania swojej waluty. Decyzja zapadła po wezwaniu premiera Narendry Modiego, by obywatele unikali kupowania złota przez rok ze względu na skutki wojny z Iranem.
Rząd ponad dwukrotnie podniósł podatki importowe na złoto i srebro – do około 15% z dotychczasowych 6%, zgodnie z dwoma oficjalnymi rozporządzeniami. Nałożono 10-procentowe podstawowe cło celne wraz z 5-procentową opłatą na rzecz infrastruktury rolniczej i rozwoju, co stanowi jeden z najostrzejszych ruchów fiskalnych w historii indyjskiego rynku kruszców.

Rupia w wolnym spadku, premier apeluje o rezygnację z zakupów
Podwyżki mają na celu osłabienie popytu na drugim co do wielkości rynku kruszców na świecie. Nastąpiły po rzadkim, weekendowym apelu premiera Modiego, w którym wezwał obywateli do rezygnacji z zakupów złota oraz z niepotrzebnych podróży zagranicznych, aby pomóc w utrzymaniu kursu waluty.
Indyjska rupia spadła w 2026 roku o ponad 6%, przy czym większość strat nastąpiła po wybuchu wojny z Iranem. Waluta jest na drodze do osiągnięcia poziomu 100 za dolara amerykańskiego w nadchodzących tygodniach, co stanowiłoby psychologiczną granicę i symboliczną kompromitację indyjskiej polityki monetarnej.

Nowe Delhi rozważa również inne nadzwyczajne kroki, w tym podwyżkę cen paliw oraz ograniczenie importu towarów, które nie są niezbędne, takich jak produkty elektroniczne. Indie, trzeci co do wielkości importer ropy na świecie, mocno odczuły szok inflacyjny wywołany zakłóceniami energetycznymi w Zatoce Perskiej.
CYNICZNYM OKIEM: Premier prosi miliard obywateli, by zrezygnowali ze złota na weselu, a kilka godzin później jego rząd zaprzecza podwyżce ceł, by nazajutrz ją wprowadzić. To nie polityka monetarna, to teatr finansowy z gwarancją kasowej klapy.
Złoto jako wróg numer dwa indyjskich rezerw walutowych
Wyższe rachunki za import doprowadziły do gwałtownego odpływu dewiz, spychając rupię do rekordowo niskiego poziomu. Bank Rezerw Indii został zmuszony do interwencji oraz sprzedaży dolarów, by chronić walutę przed dalszą deprecjacją.
Fakt, że złoto jest największą pozycją w imporcie kraju zaraz po ropie naftowej, nie pomaga w obecnej sytuacji. Indie robią wszystko, co w ich mocy, aby ograniczyć odpływ kapitału przez kanał kruszców szlachetnych, choć skuteczność tych metod pozostaje wątpliwa.
Złoto jest głęboko zakorzenione w indyjskiej kulturze i odgrywa kluczową rolę w oszczędnościach, weselach oraz festiwalach religijnych. Indie zaspokajają niemal całe swoje zapotrzebowanie poprzez import, sprowadzając w zeszłym roku 710 ton złota, co czyni je drugim największym konsumentem tego metalu na świecie.
Próby ograniczenia przez rząd odpływu kapitału poprzez metale szlachetne jedynie zachęcą ludność do poszukiwania alternatywnych mechanizmów zachowania siły nabywczej. To tylko kwestia czasu, zanim Indie dołączą do reszty represjonowanego finansowo świata rozwijającego się w aktywnym dążeniu do alternatyw niefiatowych, takich jak Tether czy Bitcoin, jeśli tradycyjne ścieżki złota i srebra zostaną ograniczone, a obecne taryfy zamiast bronić rupii mogą jedynie przyspieszyć ucieczkę indyjskich oszczędności w stronę cyfrowych aktywów.



