Podczas gdy świat zastanawia się, czy cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana, Teheran cicho rozdaje karty – i nie wszystkim po równo. Bloomberg ujawnił, że Indie prowadzą zaawansowane rozmowy z Iranem w sprawie bezpiecznego przejścia dla ponad 20 tankowców przez wąski szlak wodny, przez który przepływa zazwyczaj około jednej piątej światowej ropy naftowej. Reuters powołał się jednak na irańskie źródło twierdzące, że żadnego porozumienia jeszcze nie zawarto – co oznacza, że negocjacje trwają, a wynik pozostaje otwarty.
Dla Nowego Delhi stawka jest ogromna. Indie są trzecim największym importerem ropy na świecie i pozyskują około 40% całego importu właśnie z Bliskiego Wschodu. Dziesiątki indyjskich tankowców – z ropą, LPG i LNG na pokładzie – tkwią w regionie, sparaliżowane strachem przed irańskimi minami i atakami, podczas gdy ich armatorzy z niecierpliwością wypatrują dyplomatycznej „przepustki”.

CYNICZNYM OKIEM: Iran blokuje cieśninę dla całego świata, ale dla Chin ropa płynie jak zwykle – 11,7 miliona baryłek od początku wojny, wszystkie do Pekinu. To nie jest polityka zagraniczna, to cennik z rabatem dla stałych klientów.
Chiński precedens, który zmienia reguły gry
Obserwatorzy ruchu morskiego od początku konfliktu zauważają anomalię – tankowce sygnalizujące powiązania z Chinami zdają się swobodnie przechodzić przez cieśninę, omijając irańskie ataki. To nie przypadek. Iran nadal wysyła ropę do Chin przez Ormuz, nawet w trakcie trwającej wojny – co potwierdził w rozmowie z CNBC współzałożyciel TankerTrackers.com Samir Madani. Pekin kupuje, Teheran sprzedaje – i żaden tankowiec po drodze nie ginie.
Ten sam schemat świat widział już wcześniej na Morzu Czerwonym, gdzie przez dwa lata Huti atakowali globalną żeglugę, systematycznie oszczędzając jednostki chińskie i rosyjskie. Marynarka Wojenna USA nie zdołała wówczas przełamać tej selektywnej blokady pomimo znaczących starć i kampanii bombardowań.
Tymczasem jeśli chodzi o poszarpane, górzyste wybrzeże, z którego Irańczycy mogą z łatwością ostrzeliwać cieśninę:
CYNICZNYM OKIEM: Sekretarz Energii Wright przyznaje, że US Navy nie jest gotowa do eskortowania tankowców przez Ormuz – bo jest zajęta niszczeniem Iranu. Efekt: Iran niszczy globalną żeglugę, a Chiny tankują w spokoju. Strategia godna pochwały.
MAE nie ma wątpliwości
Na tym tle Międzynarodowa Agencja Energetyczna w czwartkowym raporcie nie pozostawia złudzeń – „wojna na Bliskim Wschodzie powoduje największe zakłócenie dostaw w historii globalnego rynku ropy”. Ceny Brent już przekroczyły 100 dolarów za baryłkę, a indyjski portal The Economic Times podał, że Iran zezwolił dwóm tankowcom pod banderą Indii na tranzyt po rozmowie telefonicznej ministrów spraw zagranicznych obu krajów – co może być pierwszym sygnałem, że Nowe Delhi uzyska własną, częściową przepustkę.
Przypomnijmy, że Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) stwierdziła w czwartkowym raporcie: „Wojna na Bliskim Wschodzie powoduje największe zakłócenia dostaw w historii światowego rynku ropy naftowej”.
Cieśnina Ormuz stała się więc nie tyle strefą wojenną, ile giełdą dyplomatycznych przywilejów – gdzie cena bezpiecznego przejścia płacona jest w gabinetach, a nie na wodzie.



