W debacie o wydatkach publicznych pojawił się temat, który rozgrzewa opinię publiczną do czerwoności: wyżywienie nielegalnego imigranta w ośrodku kosztuje nawet trzy razy więcej niż utrzymanie żołnierza czy seniora w domu opieki. Dane z kontraktów publicznych i oficjalnych dokumentów nie pozostawiają złudzeń – dzienny koszt wyżywienia jednej osoby w centrum dla imigrantów to 21,04 euro. Dla porównania, żołnierz otrzymuje na wyżywienie 8,47 euro dziennie, a mieszkaniec domu opieki w regionie Madrytu – zaledwie 6,85 euro.
CYNICZNYM OKIEM: Państwo oszczędza na własnych seniorach i wojsku, ale nie żałuje na menu dla tych, którzy przekroczyli granicę bez dokumentów.
Menu na koszt podatnika: co dostaje imigrant?
Menu w ośrodkach dla imigrantów to cztery posiłki dziennie: śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacja. W zestawie znajdziemy:
- pierwsze danie, drugie z dodatkiem, pieczywo, deser i pół litra wody,
- podwieczorek z mlekiem, owocami, słodkimi bułkami, serkami, kremem czekoladowym lub dżemem,
- śniadanie z bułkami, sokami, świeżymi owocami, ciastkami i gorącymi napojami.
Do tego specjalne menu: halal, bez wieprzowiny, dla diabetyków, diety niskosodowe, a wszystko serwowane w atestowanych pojemnikach, z uwzględnieniem nietolerancji pokarmowych i pod nadzorem firm cateringowych.
Żołnierz i senior: skromnie, ale oszczędnie
Dla porównania:
- Żołnierz dostaje 8,47 euro dziennie na wyżywienie (w Polsce przelicznik to ok. 22–29 zł dziennie, w zależności od normy).
- Senior w domu opieki w Madrycie – 6,85 euro dziennie. W Polsce miesięczny koszt pobytu w państwowej placówce to 2500–3900 zł, co daje ok. 80–130 zł dziennie, z czego wyżywienie stanowi tylko część tej kwoty.
Menu żołnierskie i senioralne jest z reguły monotonne i dalekie od luksusu. W polskich ośrodkach dla cudzoziemców, według relacji migrantów, jedzenie bywa wręcz ubogie: „Jedzenie ugotowane na wodzie, bez tłuszczu, bez przypraw, bez smaku. Zupy, purée ziemniaczane z sosem. Nie można prosić o dokładki. Jadłem, po dwóch godzinach byłem głodny. Schudłem 16 kilo” – mówił jeden z Afgańczyków.
Skąd ta różnica w kosztach?
- Standardy przetargowe: Ośrodki dla imigrantów muszą uwzględniać szeroki wachlarz diet, norm sanitarnych, obsługę specjalnych potrzeb i wyższe wymogi logistyczne.
- Catering zewnętrzny: Posiłki przygotowują firmy wyłonione w przetargach, często z narzutem na obsługę, logistykę i specjalne wymagania.
- Menu „premium”: W praktyce, by uniknąć zarzutów o dyskryminację, menu bywa bardziej zróżnicowane niż w wojsku czy domach opieki.
CYNICZNYM OKIEM: Imigranci dostają menu degustacyjne, żołnierze i seniorzy – wersję „ekonomiczną”. Wszystko na koszt podatnika.
Kontekst polski: ile kosztuje utrzymanie cudzoziemca?
W Polsce miesięczny koszt utrzymania jednego cudzoziemca w ośrodku to ok. 1838 zł (czyli ok. 60 zł dziennie), wliczając jedzenie, środki higieny i ubranie. Dla porównania, wsparcie na samodzielne utrzymanie poza ośrodkiem to 25 zł dziennie.
W tym czasie cudzoziemiec ma zakwaterowanie, wyżywienie, opiekę medyczną i psychologiczną oraz możliwość nauki języka polskiego. W praktyce, formalnie procedura azylowa powinna trwać do dziewięciu miesięcy, ale bywa, że cudzoziemcy pozostają na garnuszku państwa przez lata, odwołując się od decyzji negatywnych.
Debata o priorytetach: komu państwo daje więcej?
Kontrast między wydatkami na imigrantów a oszczędnościami na seniorach i wojsku rozgrzewa debatę o priorytetach budżetowych.
- Seniorzy: Często płacą za pobyt w domu opieki z własnej emerytury, a państwo pokrywa tylko różnicę do 70% dochodu.
- Żołnierze: Wyżywienie w wojsku to minimum, a normy żywieniowe są aktualizowane głównie w odpowiedzi na inflację i krytykę warunków bytowych.
- Imigranci: Otrzymują pełne wyżywienie, opiekę i zakwaterowanie, często na wyższym poziomie niż obywatele w innych instytucjach publicznych.
CYNICZNYM OKIEM: Państwo potrafi być hojniejsze dla tych, którzy przekroczyli granicę nielegalnie, niż dla tych, którzy całe życie płacili podatki lub służyli w mundurze.
Wyżywienie nielegalnego imigranta w ośrodku kosztuje nawet trzy razy więcej niż utrzymanie żołnierza czy seniora w domu opieki. To nie tylko rachunek za posiłki, ale za politykę, procedury i priorytety państwa.
Debata o tym, komu i ile się należy, nie jest tylko sporem o liczby – to pytanie o model solidarności, sprawiedliwości i odpowiedzialności za publiczny grosz.
CYNICZNYM OKIEM: Gdyby seniorzy i żołnierze mieli własne firmy cateringowe i lobby, może też jedliby lepiej. Ale na razie – bon appétit, imigranci!


