Średni majątek członka górnego 1% w USA to 16,4 mln USD – więcej niż w dowolnej innej dużej gospodarce, skorygowane o parytet siły nabywczej (PPP). Australia (10,6 mln USD) i Kanada z Niemcami (po 9,1 mln USD) gonią, ale przepaść jest miażdżąca. Japonia – tylko 6,9 mln USD, Meksyk – żałosne 2,7 mln USD. Dane McKinsey pokazują: bogactwo top 1% to loteria narodzin.
W USA najbogatsi kontrolują 35 proc. narodowego bogactwa, gdzie dół 50% ma ledwie 9 tys. USD średnio. Australia łagodniejsza (24 proc., dół 36 tys. USD), Chiny zaskakująco egalitarne – dolne 50% ma więcej niż w USA (13 tys. USD vs 9 tys. USD).
CYNICZNYM OKIEM: Amerykanie śnią o amerykańskim śnie – najbogatsi budzą się z kasą, biedacy z długami studenckimi.
Tabela elitarnego bogactwa (PPP, mln USD średnio na osobę w top 1%)
| Kraj | Top 1% majątek | Dół 50% majątek | Udział top 1% |
|---|---|---|---|
| USA | 16,4 | 0,009 | 35% |
| Australia | 10,6 | 0,036 | 24% |
| Kanada | 9,1 | 0,030 | 24% |
| Niemcy | 9,1 | 0,023 | 28% |
| Francja | 8,5 | 0,031 | 27% |
| Włochy | 7,2 | 0,017 | 22% |
| Korea Płd. | 7,2 | 0,010 | 26% |
| Japonia | 6,9 | 0,022 | 25% |
| Wielka Brytania | 5,0 | 0,022 | 21% |
| Chiny | 3,2 | 0,013 | 30% |
| Meksyk | 2,7 | 0,003 | 37% |
USA 5–9% światowego bogactwa w rękach 1%
Amerykański top 1% to 5 proc. globalnego bogactwa (PPP), rośnie do 9 proc. w USD. Narodowy majątek per capita – 470 tys. USD, ale nierówności ekstremalne. Australia (450 tys. USD średnio) pokazuje, że można mieć bogatych bez apokaliptycznego dołu. Europa stabilna: Niemcy i Francja blisko Kanady, Włochy i UK w tyle.
Chiny zaskakują – 3,2 mln USD średnio w elicie, narodowo 110 tys. USD per capita. Meksyk zamyka stawkę: 37 proc. bogactwa w rękach 1%, dół 50% z 3 tys. USD – piekło nierówności. Japonia i Korea pokazują azjatycką dyscyplinę: bogaci mniej ekstremalni niż na Zachodzie.
Globalnie top 1% to narodowa loteria: urodziłeś się w USA – 16 mln USD na start. W Meksyku – walcz o ochłapy. Dane McKinsey obnażają mit równych szans – bogactwo klei się do krajów z Doliną Krzemową, nie do fabryk w Juárezie. Przyszłość? USA dalej będą drukować miliarderów, reszta świata – ich klientów.


