Indeks Wartości Rezydualnej Ferrari opracowany przez Goldman Sachs pokazuje, że ceny ofertowe używanych Ferrari w kwietniu nadal znajdowały się pod presją, spadając o 3,4 procent rok do roku. Analitycy zauważyli jednak oznaki stabilizacji i częściowej poprawy po słabej drugiej połowie 2025 roku, co sugeruje, że dno korekty może być już za rynkiem.
Kluczową obserwację przedstawił analityk Christian Frenes. Hybrydowe modele Ferrari tracą na wartości znacznie szybciej niż ich benzynowe odpowiedniki, co oznacza, że kupujący wciąż preferują modele spalinowe z silnikami V8 i V12. Innymi słowy, rynek wtórny wysyła Ferrari bardzo wyraźny sygnał, że jego zamożna baza klientów nie jest przekonana do ery hybrydowej, mimo że marka systematycznie elektryfikuje swoją gamę.

Spalinowi zwycięzcy i hybrydowi przegrani
Lista modeli osiągających najwyższe ceny względem pierwotnej ceny detalicznej jest zdominowana przez klasyczne układy napędowe. Liderem zestawienia jest 812 GTS ze wzrostem o około 29,8 procent ponad cenę katalogową, a tuż za nim F8 Spider z przyrostem o około 25,5 procent. Trzecie miejsce zajmuje 488 Spider z wynikiem około 15,7 procent, a Ferrari Roma Spider osiąga około 14,3 procent powyżej ceny detalicznej.
Najsłabiej w zestawieniu wypadają nowsze konstrukcje z elektryfikowanym układem napędowym lub modele po prostu mniej pożądane przez kolekcjonerów. Topowy hybrydowy SF90 Stradale notuje spadek o około 12,2 procent poniżej ceny detalicznej, a Ferrari Portofino traci 11,2 procent. Ferrari Roma znalazło się 9,8 procent pod kreską, model 296 GTB stracił 7,0 procent, a 296 GTS jedynie 1,4 procent. Co znamienne, nawet otwarta wersja flagowca w postaci SF90 Spider utrzymała ledwo 2,8 procent powyżej ceny katalogowej.

CYNICZNYM OKIEM: Klienci Ferrari kupują dziś nie samochód, lecz odgłos. Hybryda z gniazdkiem to dla nich technologiczny eksperyment producenta, a nie obiekt pożądania – portfele otwierają się tam, gdzie krzyczy V12.
Korekta na całej linii, ale stary motor wciąż króluje
Drugi wykres przygotowany przez Goldman Sachs pokazuje, że w ciągu ostatniego roku wartości pogorszyły się w większości linii modelowych, nawet w przypadku samochodów wciąż sprzedawanych z marżą powyżej ceny detalicznej. Korekta nie omija więc nawet bestsellerów rynku wtórnego.
Najlepiej radzące sobie samochody, takie jak 812 GTS i F8 Spider, zanotowały spadki ze swoich szczytów, lecz pozostają znacznie powyżej pierwotnych cen katalogowych. To pokazuje, jak mocny jest fundament wyceny modeli z dużymi silnikami atmosferycznymi i jak głęboka rezerwa dzieli je od konstrukcji nowszych technologicznie.

Tymczasem modele hybrydowe, takie jak 296 GTB, 296 GTS i SF90 Stradale, spadły poniżej swoich pierwotnych cen detalicznych, co jeszcze niedawno było scenariuszem trudnym do wyobrażenia w przypadku świeżego Ferrari z fabryki w Maranello. Marka, która latami przyzwyczaiła klientów do tego, że jej samochody zyskują na wartości tuż po wyjeździe z salonu, mierzy się teraz z nową rynkową rzeczywistością.
Główny wniosek płynący z raportu Goldman Sachs jest jednoznaczny dla strategii produktowej Ferrari. Rynek samochodów używanych stabilizuje się, ale zamożni klienci wciąż preferują spalinowe modele V8 i V12, konsekwentnie unikając nowych hybryd, co stawia pod znakiem zapytania tempo, w jakim luksusowy producent powinien przechodzić na elektryfikację swojej gamy.



