Hollywoodzki exodus. Gwiazdy pakują walizki, a branża tonie we własnym sosie

Branża filmowa przez ostatnią dekadę konsekwentnie alienowała własną publiczność

Adrian Kosta
6 min czytania
Hollywood exodus celebryci woke kino Ameryka

Titanic tonie. I nie chodzi o film Jamesa Camerona – choć Cameron również właśnie pakuje walizki. Hollywood, przez dekady globalny eksporter marzeń, stylu życia i kulturowej dominacji, przeżywa implozję, którą widać gołym okiem. A ci, którzy najgłośniej krzyczeli, że Ameryka to latarnia wolności, cisną paszporty w biurach konsulatów od Paryża po Londyn.

Exodus jest realny. Ellen DeGeneres z partnerką, Rosie O’Donnell, Eva Longoria, Kristen Stewart, Richard Gere, James Cameron – lista osób, które albo już opuściły USA, albo publicznie zapowiedziały przeprowadzkę, rośnie z miesiąca na miesiąc. Większość z nich otwarcie wskazuje zmianę klimatu politycznego jako główny powód. Magazyn „Fortune” nie omieszkał nadać temu zjawisku odpowiedniej oprawy dramatycznej, pisząc, że „Ameryka zaczyna wyglądać nie jak przyszłość, lecz jak stary kraj, który się opuszcza, by zbudować inny rodzaj życia gdzie indziej”.

Clooney we Francji – obrońca rodziny czy uciekinier od własnej narracji

Sztandarowym przykładem w tej debacie stał się George Clooney, który uzyskał francuskie obywatelstwo i przeniósł rodzinę za granicę. „Fortune” interpretuje ten ruch jako silny sygnał na temat kondycji amerykańskiego snu”. Problem w tym, że sam Clooney nigdy czegoś takiego nie powiedział. Aktor tłumaczył swoją decyzję zupełnie inaczej: „Martwiłem się wychowywaniem dzieci w L.A., w kulturze Hollywood. Miałem poczucie, że nigdy nie dostaną od życia sprawiedliwej szansy. We Francji mają w d*pie sławę. Nie chcę, żeby moje dzieci chodziły zestresowane przez paparazzi„.

To brzmi mniej jak manifest polityczny, a bardziej jak zmęczony ojciec uciekający od branży, którą współtworzył. Różnica między tym, co Clooney powiedział, a tym, jak jego decyzję zinterpretowały media, jest niemal równie duża jak różnica między jego kontem bankowym, a przeciętną amerykańską emeryturą.

CYNICZNYM OKIEM: Najbardziej użyteczna dla wszystkich jest narracja, w której milionerzy uciekający do francuskich posiadłości stają się symbolem uciśnionego narodu. Clooney chroni dzieci przed paparazzi z willi nad jeziorem Como – prawdziwy głos wykluczonych.

Oczywiście część celebrytów rzeczywiście motywuje się politycznie. Zmiana władzy w Waszyngtonie i społeczne odrzucenie progresywnej agendy w kulturze i polityce sprawiły, że hollywoodzka elita poczuła się nieswojo we własnym kraju. To ich prawo. Kłopot w tym, że przez lata to właśnie oni z upodobaniem definiowali, czym Ameryka powinna być – i ciężko teraz nie odnotować ironii ich odejścia, gdy rzeczywistość okazała się nieposłuszna.

Woke, czyli jak strzelić sobie w stopę z przytupem

Prawdziwy powód upadku Hollywood leży jednak gdzie indziej – i jest znacznie mniej romantyczny niż polityczna emigracja gwiazd. Branża filmowa przez ostatnią dekadę konsekwentnie alienowała własną publiczność, produkując treści zbudowane wokół ideologicznych tez kosztem rozrywki. Efekt jest mierzalny: widzowie przestali chodzić do kin i wydawać pieniądze na hollywoodzki produkt.

To nie jest prawicowa teoria spiskowa – to dane box office. Kolejne produkcje, które miały „reprezentować” i „edukować”, lądowały z hukiem. Widzowie, zamiast poczuć się oświeceni, poczuli się pouczani. I wybrali pilota do telewizora zamiast biletu do kina.

Nie ma nic szczególnie zaskakującego w tym, że artyści, których wizja świata została odrzucona przez rynek, szukają miejsca, gdzie będą mogli żyć w bardziej komfortowym środowisku ideowym. Zaskakujące jest jedynie to, z jaką powagą część mediów traktuje ich wyjazd jako diagnozę stanu narodu – a nie jako efekt uboczny kompletnego rozminięcia się z odbiorcą.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy produkt przestaje się sprzedawać, normalny biznes zmienia produkt. Hollywood zmienił kraj. To niezwykłe rozwiązanie problemu rynkowego, trzeba przyznać.

Lewicowe media, w tym „Fortune”, chętnie sięgają po poetykę Emmy Lazarus i ikonografię Statui Wolności, by opisać exodus zamożnych celebrytów jako symptom umierającej Ameryki. Jest w tym pewna ironia: ci sami komentatorzy, którzy przez lata krytykowali retorykę wyjątkowości amerykańskiej, teraz lamentują, że USA przestaje być wyjątkowe. Trudno nie dostrzec w tym logicznego skrócenia.

Reszta świata nie czeka z otwartymi ramionami

Warto przy tym pamiętać, że przeprowadzka za granicę jest luksusem zarezerwowanym dla tych, którzy odnieśli sukces finansowy – właśnie w Ameryce. Pewna liberalna aktywistka stała się ostatnio viralem po tym, jak „uciekła” do Kanady w obawie przed polityczną sytuacją w USA, by odkryć, że tamtejszy rynek mieszkaniowy jest niedostępny dla przeciętnego portfela. Skończyła na publicznych apelach o pomoc finansową do Kanadyjczyków, którzy mieli ją przyjąć z otwartymi ramionami.

To dość emblematyczna historia. Zachodnie demokracje, do których uciekają progresywni Amerykanie szukający zbawienia od Trumpa i konserwatyzmu, mierzą się z własnymi, poważnymi problemami gospodarczymi, mieszkaniowymi i społecznymi. Różnica polega na tym, że celebryci z siedmiocyfrowymi kontami bankowymi tych problemów po prostu nie odczują.

Tym czasem połowa świata nadal próbuje dostać się do Stanów Zjednoczonych – nielegalnie, legalnie, jakkolwiek. Nie dlatego, że Ameryka jest „fajna” w rozumieniu hollywoodzkich trendsetterów. Dlatego, że oferuje coś, czego większość państw świata nie jest w stanie zapewnić: realną szansę na awans przez pracę, przedsiębiorczość i indywidualny wysiłek.

Hollywoodzki Titanic tonie – ale na pokładzie szalup ratunkowych siedzą wyłącznie ci, którzy mogą sobie pozwolić na bilet pierwszej klasy do Prowansji. Reszta Ameryki zostaje i – jak się okazuje – jakoś sobie radzi.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *