Holandia odwraca wzrok. Obywatelka bez obrony przed zakazem Anglii

Sprawa pokazuje, jak łatwo można dziś uciszyć niewygodne głosy

Adrian Kosta
3 min czytania

Holenderski rząd odmówił interwencji w sprawie zakazu wjazdu do Wielkiej Brytanii dla konserwatywnej komentatorki Evy Vlaardingerbroek.

Jej elektroniczne zezwolenie na podróż (ETA) zostało cofnięte przez Londyn z uzasadnieniem, że jej obecność jest niezgodna z interesem publicznym. Decyzja nie podlega odwołaniu, a Holandia nie zamierza pytać o powody.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych – w odpowiedzi parlamentarnej z 30 stycznia – jasno stwierdziło: „Nie”, zapytane, czy zwróciło się do brytyjskiego rządu o wyjaśnienia. A zapytane, czy zamierza to zrobić, dodało: „Rząd Niderlandów nie angażuje się w indywidualne przypadki”.

Dla wielu Europejczyków to pierwsza oficjalna reakcja Holandii, tyle że brzmi bardziej jak westchnienie niż stanowisko.

CYNICZNYM OKIEM: W 2026 roku państwo narodowe stało się tak nowoczesne, że nie broni już nawet własnych obywateli – chyba że mają ponad 100 milionów obserwujących.

Krytyka Starmera, potem e-mail z zakazem

Vlaardingerbroek – znana z ostrych komentarzy wobec liberalnych elit – otrzymała mail z informacją o cofnięciu zezwolenia kilka dni po tym, jak publicznie skrytykowała premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera.

Napisała wtedy: „Zakazano mi wjazdu do Wielkiej Brytanii. Bez powodu. Bez odwołania. Po prostu e-mail, że nie jestem ‘korzystna dla dobra publicznego’ – trzy dni po tym, jak skrytykowałam rząd.”

Z przekąsem dodała: „Chyba właśnie udowodniono mój punkt, że Wielka Brytania nie jest już wolnym krajem.”

Wsparcie z zagranicy, cisza w domu

Podczas gdy premierzy Orbán i Salvini, a nawet przedstawiciele Departamentu Stanu USA, wyrazili zaniepokojenie, rząd w Hadze odpowiedział, że „nie ma podstaw, by sądzić, iż powodem decyzji były jej poglądy”. Dodał też, że cofnięcie ETA „nie jest równoznaczne z zakazem wjazdu”, choć faktycznie oznacza konieczność ubiegania się o wizę.

Vlaardingerbroek komentuje to gorzko: „Węgry mnie zapraszają, Holandia się odwraca. Miło wiedzieć, na kogo zawsze można liczyć.”

CYNICZNYM OKIEM: Holendrzy nie interweniują, bo nie wypada psuć relacji z Londynem. Wolność słowa? Owszem – pod warunkiem, że nie dotyczy sojusznika handlowego.

Sprawa pokazuje, jak łatwo można dziś uciszyć niewygodne głosy, powołując się na enigmatyczne „dobro publiczne”. Vlaardingerbroek nazwała politykę Brytyjczyków „dwutorową sprawiedliwością” – migranci mile widziani, krytycy deportowani elektronicznie.

Brytyjski rząd milczy, a holenderski nabrał wody w usta. W Europie wolność słowa wciąż istnieje – tylko trzeba uważać, dokąd chcesz ją zabrać w podróż.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *