Nowe dane opublikowane przez Eurostat ujawniają oszałamiający wzrost liczby zgłaszanych przestępstw seksualnych w całej Unii Europejskiej, a Hiszpania wykazuje skok znacznie wykraczający poza średnią kontynentalną. Według hiszpańskiego serwisu La Razon, w 2024 roku w tym kraju zarejestrowano 5 222 gwałty, w porównaniu do zaledwie 1 239 w 2014 roku, co przekłada się na 322-procentowy wzrost, znacznie powyżej średniej unijnej wynoszącej 150 procent. Eurostat ujawnia liczby, ale konsekwentnie pomija jeden istotny element układanki: kto te przestępstwa popełnia. Inne źródła zadbały już jednak o to, by wypełnić tę lukę, którą unijne biuro statystyczne pozostawiło w zaskakująco dyskretnym milczeniu.
Raport Obserwatorium Demograficznego CEU-CEFAS zatytułowany „Demografia przestępczości w Hiszpanii”, o którym informował Remix News, przedstawia obraz, którego ostrość trudno tłumaczyć przypadkiem statystycznym. Obcokrajowcy stanowiący 31 procent populacji więziennej popełniają w przeliczeniu na mieszkańca o 500 procent więcej gwałtów i o 414 procent więcej morderstw niż obywatele Hiszpanii. Najwyższe wskaźniki odnotowuje się wśród Arabów i Latynosów, z których wielu pochodzi z krajów Ameryki Południowej znanych z ekstremalnie wysokiego poziomu przestępczości.
CYNICZNYM OKIEM: Eurostat publikuje statystyki, w których brakuje najistotniejszej kolumny. To nie pomyłka, lecz świadoma kuratorska decyzja – liczby mają mówić, ale nigdy o tym, co naprawdę boli.
Importowana przestępczość i statystyki, które się nie domykają
Liczba morderstw w Hiszpanii utrzymuje się na stabilnym poziomie około 300 rocznie, jednak gwałtownie rośnie liczba prób zabójstwa. W ciągu zaledwie czterech lat, między 2019 a 2023 rokiem, liczba spraw o usiłowanie zabójstwa niemal się podwoiła, wzrastając z 836 do 1 507. W tym samym czasie liczba gwałtów z penetracją wzrosła o 143 procent, z 2 143 w 2019 roku do 5 206 w 2024 roku, co stanowi tempo trudne do wytłumaczenia samą zmianą wrażliwości społecznej.
Statystyki przestępczości w wielu regionach Hiszpanii, w tym w Kraju Basków, pokazują ogromną nadreprezentację obcokrajowców w poważnych przestępstwach, takich jak napaści na tle seksualnym. W przypadkach kradzieży z użyciem przemocy prawdopodobieństwo popełnienia takiego przestępstwa przez obcokrajowca jest o 440 procent wyższe, a wiele takich spraw regularnie trafia na czołówki hiszpańskich mediów. Autorzy badania zwracają uwagę na paradoks demograficzny, którego ich kraj akurat nie doświadcza.
Starzenie się hiszpańskiego społeczeństwa powinno bowiem prowadzić do spadku wskaźników przestępczości, jednak napływ migrantów wynoszący 3,8 miliona na dekadę doprowadził do zjawiska określanego mianem „przestępczości importowanej”. Brutalne przestępstwa są popełniane głównie przez młodych mężczyzn, a w odniesieniu do narodowości badanie wskazuje, że obcokrajowcy mają znacznie wyższe wskaźniki przestępczości niż Hiszpanie, szczególnie w przypadku zabójstw, gwałtów i kradzieży. Nadreprezentacja jest wyraźna zwłaszcza wśród osób pochodzenia afrykańskiego i latynoamerykańskiego.
Dane o populacji więziennej dopełniają obrazu w sposób trudny do zignorowania. W 2024 roku 31 procent więźniów stanowili obcokrajowcy, z wyłączeniem osób naturalizowanych oraz imigrantów drugiego pokolenia, co jest ponad dwukrotnością ich udziału w ogólnej populacji w grupie wiekowej od 20 do 69 lat. Znaczną nadreprezentację wykazują osoby z Afryki Północnej i Ameryki Łacińskiej, co potwierdza wzorzec widoczny już w analizach przestępstw popełnianych poza murami zakładów karnych.
Cała Europa płaci rachunek za polityczną krótkowzroczność
Tendencja nie ogranicza się do Półwyspu Iberyjskiego, choć Hiszpania zajmuje w niej szczególnie ponure miejsce. Według raportu siły policyjne w państwach członkowskich Unii zarejestrowały w 2024 roku ponad 250 000 przestępstw przemocy seksualnej, z czego prawie 100 000, czyli 38 procent, stanowiły gwałty. To wzrost o 150 procent w porównaniu do sytuacji sprzed dekady, a Eurostat podkreśla trwałą tendencję wzrostową utrzymującą się przez ostatnie dziesięć lat.
Średni roczny wzrost wynosi prawie 10 procent w przypadku przemocy seksualnej oraz 7 procent w przypadku gwałtów. Łącznie liczba przypadków przemocy seksualnej w Unii niemal się podwoiła, odnotowując 124 350 przypadków więcej niż w 2014 roku, podczas gdy liczba gwałtów wzrosła o prawie 59 000 dodatkowych przestępstw w analogicznym okresie. Skala zjawiska jest taka, że trudno traktować je jako margines, którym można zarządzać dotychczasowymi narzędziami statystycznymi i komunikacyjnymi.
CYNICZNYM OKIEM: Gdy fakty stają się niewygodne, ratunkiem zawsze jest „większa świadomość społeczna”. Nie rośnie liczba ofiar – rośnie liczba odważnych zgłoszeń. Nieskończenie elastyczne wyjaśnienie, które niczego nie rozwiązuje.
Sam Eurostat sugeruje jednak, że liczby te mogą nie odzwierciedlać wyłącznie wzrostu przestępczości jako takiej. Biuro zauważa, że skok „może być powiązany z większą świadomością społeczną, co mogło wpłynąć na wskaźnik zgłaszalności”, oferując interpretację wygodną dla decydentów politycznych odpowiedzialnych za kierunek migracyjny ostatniej dekady. Raport CEU-CEFAS i twarde dane policyjne z Hiszpanii sugerują jednak, że tłumaczenie wzrostu liczby gwałtów jedynie przemianami kulturowymi w społeczeństwie ofiar wymaga ignorowania całej kolumny tabeli, której unijne biuro statystyczne uparcie nie chce wypełniać.



