Wojna napędza innowacje, a innowacje napędzają wyceny. Hermeus Corp., startup z Atlanty produkujący bezzałogowe naddźwiękowe i hipersoniczne myśliwce, właśnie pozyskał 350 milionów dolarów w rundzie finansowania, która wyceniła firmę na ponad miliard dolarów. Założona w 2018 roku spółka dołączyła tym samym do rosnącej klasy tak zwanych „wojennych jednorożców” – startupów obronnych, które rosną w cieniu globalnych konfliktów szybciej niż ich własne prototypy.
Rundzie przewodniczył fundusz Khosla Ventures, a wśród inwestorów znaleźli się Founders Fund, Canaan Partners, RTX Ventures oraz In-Q-Tel – fundusz powiązany z amerykańskim wywiadem. Łącznie Hermeus pozyskał już ponad 500 milionów dolarów, a pieniądze z najnowszej rundy mają posłużyć do budowy dwóch kolejnych naddźwiękowych odrzutowców o nazwie „Quarterhorse” oraz rozbudowy zaplecza produkcyjnego.
Mach 3 bez pilota – wyścig, który Ameryka przegrywa
Kluczowym projektem firmy jest bezzałogowy statek powietrzny zaprojektowany do lotów z prędkością Mach 3 lub większą. Hermeus pracuje również nad hipersonicznym bezzałogowcem o nazwie „Darkhorse”. Maszyny mają oferować udźwig na poziomie myśliwca w tańszej, bezzałogowej platformie przeznaczonej do celów obronnych.
Kontekst tego wyścigu jest dla Pentagonu wyjątkowo niewygodny. Vinod Khosla, założyciel Khosla Ventures, nie owijał w bawełnę.
„USA pozostają daleko w tyle za Rosją czy Chinami w dziedzinie lotów i broni hipersonicznej. Dlatego konieczne jest, abyśmy posiadali strategię, i to właśnie robi Hermeus” – powiedział.
Stan faktyczny potwierdza tę ocenę. Stany Zjednoczone nadal znajdują się w fazie testów broni hipersonicznej, podczas gdy Rosja i Chiny wprowadziły już takie uzbrojenie do służby operacyjnej. Luka technologiczna, którą Hermeus próbuje zniwelować, jest realna i strategicznie niebezpieczna.
CYNICZNYM OKIEM: Największa potęga militarna świata przegrywa wyścig hipersoniczny z krajami, które wydają na obronność ułamek jej budżetu. Ale przynajmniej tradycyjni giganci zbrojeniowi są wysoce wyspecjalizowani – w marnotrawieniu pieniędzy podatników.
Pojawienie się Hermeusa i podobnych startupów to część szerszej zmiany w amerykańskim przemyśle obronnym. Departament Wojny resetuje proces zamówień publicznych, odwracając się od ociężałych korporacji zbrojeniowych na rzecz finansowania nowej generacji zwinnych firm technologicznych. To przyznanie się, że dotychczasowy model – dekady rozwoju, miliardowe przekroczenia budżetów i opóźnienia liczone w latach – nie wytrzymuje konfrontacji z tempem, jakie narzucają Moskwa i Pekin.
CYNICZNYM OKIEM: Miliard dolarów wyceny za firmę, która jeszcze nie wypuściła seryjnego myśliwca. W Dolinie Krzemowej nazywają to wizją, w Pentagonie – nadzieją, a na Wall Street – rundą finansowania.
Hermeus stawia na formułę, która brzmi jak marzenie każdego generała – myśliwiec o osiągach maszyny załogowej, ale bez pilota i za ułamek ceny. Jeśli „Quarterhorse” i „Darkhorse” spełnią obietnice, Ameryka może wreszcie dogonić rywali w wyścigu hipersonicznym. Jeśli nie – kolejny miliard dolarów dołączy do długiej listy obronnych inwestycji, które wyglądały świetnie na slajdach.



