Europejska Komisja ponownie wzięła na celownik Elona Muska i jego platformę X, tym razem za integrację z chatbotem sztucznej inteligencji Grok. To druga w ciągu roku formalna procedura prowadzona w ramach unijnego Digital Services Act (DSA) – regulacji, która miała chronić użytkowników przed szkodliwymi treściami, ale coraz częściej służy do testowania granic europejskiej wolności słowa.
Według komunikatu Komisji, śledztwo ma ustalić, „czy spółka właściwie oceniła i ograniczyła ryzyka związane z wdrożeniem funkcji Groka w Unii Europejskiej.” Urzędników najbardziej interesują przypadki rozpowszechniania treści nielegalnych, w tym „manipulowanych wizerunków o charakterze seksualnym, zwłaszcza z udziałem nieletnich.”

CYNICZNYM OKIEM: Bruksela twierdzi, że broni obywateli przed deepfake’ami. W praktyce – sama coraz częściej udaje, że pomyliła słowo „regulacja” ze „sterowaniem”.
Musk na kursie kolizyjnym z Europą
To nie pierwszy raz, gdy X – wcześniej Twitter – staje przed unijnymi zarzutami. W grudniu 2023 roku Komisja nałożyła na platformę karę w wysokości 120 milionów euro za rzekome wprowadzanie użytkowników w błąd poprzez płatne niebieskie znaczniki oraz brak transparentności reklam.
Tym razem dochodzenie dotyczy AI, a dokładnie tego, czy Grok – bot wytrenowany przez firmę xAI – może przyczyniać się do rozpowszechniania szkodliwych lub nielegalnych treści. Unia utrzymuje, że Musk nie dostarczył wymaganej „szczegółowej oceny ryzyka” przed uruchomieniem funkcji w Europie.
Tymczasem X powtarza w oświadczeniach, że usuwa nielegalne materiały i nie toleruje eksploatacji seksualnej, pornografii niekonsensualnej ani przemocy.
CYNICZNYM OKIEM: Musk mówi o wolnym internecie, Unia o jego bezpieczeństwie – a użytkownicy wciąż czekają, aż ktoś wreszcie zajmie się spamem i algorytmami, które faktycznie psują sieć.
Regulacja czy narzędzie kontroli?
Bruksela stawia DSA jako tarczę chroniącą przed chaosami cyfrowego świata. Krytycy – jak amerykański senator JD Vance – widzą w tym „narzędzie cenzury, wymierzone w amerykańskie firmy i wolność słowa.”
Co ciekawe, śledztwo wobec Groka zbiega się w czasie z planami uruchomienia przez Unię własnej platformy społecznościowej „W”, opracowywanej przez szwedzki koncern medialny We Don’t Have Time. Nietrudno więc zauważyć, że konflikt z Muskowym X idealnie wpisuje się w narrację o „cyfrowej suwerenności Europy”.
CYNICZNYM OKIEM: Unia właśnie odkryła, że najlepszym sposobem na wolność online jest własny, państwowy portal społecznościowy. Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy – chyba że w Chinach.
Śledztwo wobec Groka pokazuje, że Europa coraz bardziej dusi innowacje własnymi przepisami, stając się kontynentem norm zamiast pomysłów. Jeśli Musk zdecyduje się wycofać działalność AI z UE, będzie to nie tylko jego porażka, ale i kolejny dowód, że Bruksela potrafi skutecznie odstraszać tych, którzy chcą z nią konkurować – nie tylko gospodarczo, ale i ideowo.


