Sekretarz Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych, Robert F. Kennedy Jr., podczas przesłuchania przed Komisją Budżetową Senatu 21 kwietnia oświadczył bez owijania w bawełnę, że glifosat – kluczowy składnik herbicydów takich jak Roundup – powoduje raka. Spożycie tej substancji przez ludzi powinno zostać zminimalizowane tak bardzo, jak to tylko możliwe, stwierdził jednoznacznie lider ruchu „Make America Healthy Again”. Jego słowa padły w momencie, gdy wokół tego związku chemicznego narasta polityczna i prawna burza, a administracja, której jest częścią, właśnie szykuje się do obrony koncernu Monsanto przed Sądem Najwyższym.
Scenariusz tej konfrontacji wygląda niczym pisany przez scenarzystę politycznego thrillera. Senator Brian Schatz z Hawajów zapytał wprost, czy chemikalia są bezpieczne dla ludzi, na co Kennedy odpowiedział z charakterystyczną dla siebie szczerością: „To znaczy, czy bezpieczne, czy zabijają chwasty? Zabijają chwasty”. Schatz nie omieszkał zauważyć, że Kennedy jest „nienaturalnie dyplomatyczny w kwestii glifosatu”, czemu sekretarz zdrowia zaprzeczył, choć jego wcześniejsza biografia sugeruje coś zgoła przeciwnego.

Adwokat, który został strażnikiem lisa w kurniku
W 2018 roku Kennedy jako prawnik pomógł uzyskać od Monsanto odszkodowanie w wysokości 289 milionów dolarów dla klienta, u którego Roundup miał wywołać chłoniaka nieziarniczego. Dziś ten sam Kennedy jest najwyższym urzędnikiem ds. zdrowia w administracji broniącej Monsanto przed Sądem Najwyższym. Rozprawa w sprawie Monsanto przeciwko Durnellowi, dotyczącej kolejnego mężczyzny twierdzącego, że preparat wywołał u niego chłoniaka, ma odbyć się zaledwie kilka dni po zeznaniach sekretarza.
Departament Sprawiedliwości w tej sprawie nie podejmuje jednak argumentacji o domniemanych zagrożeniach zdrowotnych glifosatu, lecz koncentruje się na technicznej stronie zagadnienia. Resort podnosi, że wyrok sądu niższej instancji przeciwko Monsanto był wadliwy prawnie, co jest eleganckim sposobem unikania merytorycznej dyskusji o tym, czy herbicyd rzeczywiście wywołuje nowotwory.
CYNICZNYM OKIEM: Największa ironia w tym, że były pogromca Monsanto teraz siedzi w rządzie, który osłania korporację. Albo wszyscy mamy krótką pamięć, albo fotel sekretarza zdrowia ma magiczną moc studzenia rewolucyjnego zapału.
Chińska pułapka i pentagonowski argument
Prezydent Donald Trump w lutym podpisał rozporządzenie wykonawcze uznające herbicydy na bazie glifosatu za kluczowe dla gospodarki narodowej i bezpieczeństwa państwa. Dokument ostrzega, że wszelkie istotne ograniczenia w dostępie do tych substancji skutkowałyby stratami ekonomicznymi dla upraw i uniemożliwiłyby rolnikom zaspokojenie rosnącego zapotrzebowania na żywność i paszę. Co więcej, rozporządzenie otwiera drogę do immunitetu dla producentów, gdyby Kongres uchwalił odpowiednią ustawę.
Kennedy przyznał Schatzowi, że otwarcie wyraził prezydentowi swoje niezadowolenie z tego rozporządzenia, ale Trump uznał je za konieczne ze względów bezpieczeństwa narodowego. Sekretarz zdrowia ujawnił, że pomysł na rozporządzenie wyszedł z Pentagonu, a administracja traktuje tę kwestię jako problem odziedziczony, a nie stworzony. Argument geopolityczny jest tu kluczowy, bo dotyka amerykańskiej zależności surowcowej.
Jak zeznał Kennedy, przeważająca część amerykańskiego rolnictwa opiera się na herbicydach na bazie glifosatu, a „100 procent tego surowca pochodzi z Chin”. Pekin mógłby więc dosłownie z dnia na dzień odciąć amerykańskie dostawy żywności, co stawia Waszyngton w niekomfortowej pozycji między rakotwórczym młotem a strategicznym kowadłem. Sekretarz zastrzegł jednak, że rozporządzenie nie zwiększa zużycia substancji, a jedynie przenosi jej produkcję na rodzimy grunt.
Reakcja Kennedy’ego na rozporządzenie wywołała sprzeciw wśród zwolenników ruchu „Make America Healthy Again”, którzy potępili określenie glifosatu jako elementu bezpieczeństwa narodowego. W poście na platformie X Kennedy napisał, że „pestycydy i herbicydy są toksyczne z założenia”, dodając, że amerykański system rolniczy jest niestety silnie od nich uzależniony. Zadeklarował jednocześnie, że podejmowane są międzyagencyjne kroki w celu odejścia od szkodliwych praktyk rolniczych.
CYNICZNYM OKIEM: Rolnictwo trute chińskim surowcem, lobbowane przez Pentagon i bronione przez byłego adwokata ofiar. Bezpieczeństwo narodowe okazuje się cudownym zaklęciem, które zmienia truciznę w strategiczny zasób.
Na drugim biegunie stoi Monsanto, które niezmiennie zaprzecza, jakoby Roundup powodował raka. Koncern argumentuje, że ostrzeżenie o chorobach nowotworowych nie jest konieczne, powołując się na fakt, iż Agencja Ochrony Środowiska (EPA) historycznie uznawała Roundup i glifosat za bezpieczne w użyciu. Spór między najwyższym urzędnikiem zdrowia publicznego a linią obrony koncernu rozegra się teraz na salach sądowych i w gabinetach Białego Domu, przy czym wynik tej partii może przesądzić o kierunku amerykańskiej polityki rolnej na lata.



