Zapotrzebowanie na moc centrów danych w USA może wzrosnąć do 106 GW do 2035 roku, podaje BloombergNEF, przewidując jeden z najbardziej agresywnych wzrostów obciążenia energetycznego. W 2024 roku działające centra danych zużywały około 25 GW, co oznacza ponad czterokrotny wzrost w ciągu dekady. Nowa prognoza jest aż o 36% wyższa niż wcześniejsze szacunki Bloomberga z kwietnia, głównie ze względu na aż 150 dużych projektów centrów danych zgłoszonych ostatnio w USA, z czego ponad jedna czwarta planowana jest na skalę przekraczającą 500 MW.

Kontrowersje i wątpliwości ekspertów
Nie wszyscy eksperci podzielają optymizm BloombergNEF. Raport Grid Strategies z zeszłego miesiąca sugeruje, że prognozy użyteczności publicznej, mówiące o dodatkowych 90 GW do 2030 roku, są przesadzone i prawdziwy wzrost będzie bliższy 65 GW.
Podobnie lipcowy raport Departamentu Energii stwierdził, że 50 GW z potrzebnej dodatkowej mocy szczytowej do 2030 roku przypada na centra danych, które mogą odpowiadać za aż 12% zapotrzebowania szczytowego do 2028 roku.
CYNICZNYM OKIEM: Czy to boom sztucznej inteligencji napędza rosnące zużycie energii? A może to napompowana bańka inwestycji centrów danych, która w końcu pęknie jak bańka mydlana – ktoś zarobi, reszta zapłaci rachunki za prąd.
Branża centrów danych w USA dywersyfikuje swoją obecność, przesuwając się z tradycyjnych hubów takich jak północna Wirginia czy okolice Atlanty, w kierunku podmiejskich i wiejskich regionów wyposażonych w światłowody. Gigawaty planowanej mocy sięgają od Wirginii i Karolin, przez Pensylwanię i okolice Chicago, po Teksas i stany wybrzeża Zatoki.
Duża część nowych mocy ma się pojawić w sieciach zarządzanych przez PJM Interconnection, Midcontinent Independent System Operator oraz Electric Reliability Council of Texas, gdzie PJM może dodać aż 31 GW mocy centrów danych w ciągu najbliższych pięciu lat.
Ryzyko przeciążenia i wyzwania dla sieci energetycznych
North American Electric Reliability Corp. alarmowała niedawno o „podwyższonym ryzyku” niedoborów energii w najbliższych latach, zwłaszcza w gorące letnie miesiące, w regionach o największej koncentracji centrów danych. Jednak pojawiają się głosy krytyczne wobec metodologii NERC – niektóre regiony, jak np. MISO, twierdzą, że ich sytuacja jest lepsza niż prognozowana.
Wyzwania to także niedobory chipów oraz skala wniosków o pozwolenia, które może się rozproszyć, opóźniając rozwój niektórych inwestycji. Raport London Economics International wskazuje, że spełnienie prognoz dotyczących zapotrzebowania centrów danych na 2030 rok wymagałoby 90% globalnej produkcji chipów, co jest scenariuszem nierealistycznym.
Mimo niepewności i ryzyka, operatorzy systemów energetycznych stoją przed trudnym wyzwaniem: równoważenia przyjmowania wielkoskalowych inwestycji centrów danych z koniecznością zapewnienia stabilności i niezawodności dostaw energii dla wszystkich odbiorców. Jak zauważa BloombergNEF, to jest ich „moment zwrotny”, gdy muszą podjąć decyzje, które mogą zadecydować o przyszłości rynku energetycznego USA.
Wzrost zużycia energii przez centra danych jest niewątpliwym globalnym trendem, który dramatycznie wpłynie na krajobraz energetyczny – czy amerykańska infrastruktura wytrzyma ten cyfrowy napór?
Czas pokaże, czy sztuczna inteligencja okaże się błogosławieństwem czy przekleństwem dla systemów energetycznych ponad połowy świata.


