Jim Reid z Deutsche Banku rzuca na stół dane, które mogą być zarówno pocieszające, jak i przerażające – w zależności od tego, którą część analizy się przeczyta. Indeks S&P 500 spadł o nieco mniej niż 4% od czasu ataków na Iran w ciągu 13 dni sesyjnych. Historycznie, patrząc na ponad 30 wstrząsów geopolitycznych od 1939 roku, amerykańskie akcje wykazują tendencję do osiągania dna właśnie teraz – około dnia T+15, na poziomie nieco ponad 4% poniżej wartości sprzed wstrząsu. A to oznacza, że świat właśnie wchodzi w krytyczne okno.

Reid precyzyjnie rozróżnia jednak dwa rodzaje dna rynkowego, które łatwo pomylić. „Średnie dno według dnia” i „średnie dno całkowite” mierzą dwie zupełnie różne rzeczy. Patrząc na najniższy punkt osiągnięty na dowolnym etapie po wstrząsie w każdym z historycznych epizodów, spadek jest większy – wynosi około 6% w ujęciu mediany i 8% w ujęciu średniej.

Trzy tygodnie po szoku – tu zazwyczaj jest najgorzej
W kategoriach czasowych średni najgorszy punkt przypada zazwyczaj około trzech tygodni po początkowym wstrząsie – a wojna z Iranem właśnie zbliża się do tego okna. Jest jednak i dobra wiadomość dla cierpliwych inwestorów.
Mediana stóp zwrotu powraca do poziomów sprzed wstrząsu do dnia 34., czyli niecałe siedem tygodni po zdarzeniu. Średnie stopy zwrotu są do tego czasu również bliskie pełnego odrobienia strat.
CYNICZNYM OKIEM: Wall Street ma swój własny pięciostopniowy model żałoby – szok, wyprzedaż, panika, wykupywanie dołka i udawanie, że nic się nie stało. Trwa to średnio siedem tygodni.
Problem polega na tym, że napływ wiadomości z ostatnich 36 godzin wyglądał znacznie mroczniej niż dotychczasowy wzorzec. Ceny ropy Brent i gazu gwałtownie wzrosły w nocy po doniesieniach o rozległych uszkodzeniach największej na świecie instalacji eksportowej LNG w Katarze w wyniku irańskich ataków.
Kluczowe pytanie, które stawia Reid, brzmi prosto – czy obecna sytuacja to początek poważniejszej wyprzedaży wykraczającej poza historyczne wzorce, czy też rynki po prostu realizują typowy geopolityczny scenariusz, w którym najgorszy przepływ informacji i największe szkody rynkowe zbiegają się w czasie właśnie na tym etapie.
CYNICZNYM OKIEM: Trzydzieści wstrząsów geopolitycznych od 1939 roku i za każdym razem rynki się odradzały. Ale jak mówi każdy prospekt inwestycyjny – wyniki historyczne nie gwarantują przyszłych zysków.
Historia jest po stronie optymistów – ponad 85 lat danych sugeruje odbicie. Jednak Reid sam przyznaje, że obecny epizod testuje granice wzorca. Zniszczenia katarskiej infrastruktury LNG, eskalacja ataków na obiekty energetyczne i rosnące ceny surowców tworzą kombinację, której żaden z wcześniejszych 30 wstrząsów geopolitycznych nie oferował w tak skoncentrowanej formie.


