„Gaza płonie,” oświadczył we wtorek izraelski minister obrony Israel Katz. „Nie ustąpimy i nie wycofamy się – dopóki misja nie zostanie ukończona.” Te słowa wyznaczają brutalny kierunek najnowszej fazy konfliktu, w której izraelskie wojsko rozpoczęło zasadniczą ofensywę lądową w mieście Gaza. Miasto, już skorodowane przez agresywne naloty powietrzne, stało się areną najostrzejszych działań wojennych, podczas gdy mieszkańcy dostali nakaz ewakuacji na południe. Wokół miasta widziano ogromne kolejki pojazdów, a mieszkańcy umykali z dobytkiem przed wojną.

Międzynarodowe reakcje – Doha, Doha, konflikt w cieniu dyplomacji
Mieszkańcy Gazy relacjonują dla Al Jazeery, że są poddani niesłychanie „ciężkim, bezwzględnym” bombardowaniom, a od świtu zabito co najmniej 68 osób. Filmiki dokumentujące potężne eksplozje wstrząsające miastem, skupione na dzielnicy Tal al-Hawa, są nie tylko dowodem na intensywność operacji, ale także na zniszczenie, które zmienia Gazę w ruiny godne apokalipsy.
There is an obvious 🇮🇱 plan to make the present Gaza city uninhabitable. All major buildings are being erased. There should be nothing for Palestinians to come back to. pic.twitter.com/zGKRjkk8yF
— Carl Bildt (@carlbildt) September 15, 2025W Katarze zebrało się wielu arabskich i islamskich przywódców, którzy ostro potępili izraelską ofensywę jako „tchórzliwy” atak, nazywając ją „ludobójstwem”. Tam też przebywa sekretarz stanu USA Marco Rubio, który mimo solidnego wsparcia Izraela, zauważa, że „Mamy bardzo krótki czas, w którym może dojść do porozumienia”, podkreślając, iż przedłużający się konflikt mógłby tylko pogłębić humanitarny kryzys.
Jego pragmatyzm jest jednak napiętnowany przez gorące emocje i polityczne kalkulacje: „Jedyną rzeczą gorszą niż wojna, jest wojna przedłużająca się.”
I dodaje: „W pewnym momencie to musi się skończyć… Hamas musi zostać osłabiony, i mamy nadzieję, że stanie się to przez negocjacje, ale niestety, czas ucieka”. Tymczasem wizyta Rubia w Izraelu jeszcze podkreśliła brutalną prawdę – pokój w Gazie może być nierealny.

CYNICZNYM OKIEM: Anegdotycznie można by rzec, że żonglerka ikonicznymi hasłami „Pokój, ale teraz zastanówmy się, jak wymusić go siłą” to codzienność, w której dyplomacja miesza się z polityką zagraniczną rodem z telenoweli.
Militarny arsenał Izraela – gigantyczna maszyneria lądowa
Izrael odpowiedział mobilizacją dla początkowo 60 000 rezerwistów, przygotowując się do „rozszerzonych działań lądowych” w Gazie. Operacja zaczęła się po wprowadzeniu kraju w stan gotowości i jest kontynuacją serii zniszczeń wysokich budynków w okolicach walk, które według wojskowych stanowiły strategiczne punkty Hamasu.
W ciągu ostatnich dni izraelskie siły zbrojne koncentrują swoje działania na kontrolowaniu miasta Gaza, co w praktyce oznacza radykalne pogorszenie kryzysu humanitarnego. ONZ oraz liczne organizacje monitorujące potwierdziły już drastyczny wzrost liczby wewnętrznych uchodźców i nasilający się kryzys żywnościowy, który przynosi dziesiątki, jeśli nie setki, ofiar śmiertelnych z głodu.
Sytuacja na froncie odbija się echem również na samym krajobrazie politycznym Izraela. Wbrew deklaracjom rządzącym, w dużych miastach i w pobliżu prywatnej rezydencji premiera Netanjahu dochodzi do protestów antywojennych. Co więcej, liczba rezerwistów uchylających się od powołania do wojska rośnie. Według doniesień „Haaretz” około 350 z nich podpisało oświadczenie przeciwko ofensywie, podważając jednocześnie decyzję o zajęciu miasta Gaza.
CYNICZNYM OKIEM: Być może to pierwszy sygnał, że nawet najbardziej skorumpowany i mezaliansowy reżim potrzebuje nieco niechętnej, zmęczonej młodzieży, by bronić czegoś, co coraz mniej przypomina państwo gotowe do wojny.
Skala zniszczenia i beznadziei – Gaza zmienia się w ruinę
Zburzone zostały dziesiątki budynków, tysiące mieszkańców ucieka, a infrastruktura, choć już daleka od pełnej użyteczności, staje się całkowicie zniszczona. Naloty i misterne ataki lądowe nie oszczędzają nawet miejsc sakralnych, o czym świadczy zniszczenie meczetu Al-Ajbaki oraz codzienne dramaty cywilów.
Izraelczycy apelują do mieszkańców Gazy, by „natychmiast opuścili miasto i kierowali się na południe.” Jednak Hamas nakazuje pozostawać w domach, tworząc swoisty bat na ludność uwięzioną między pociskami i dezinformacją.
Ofensywa toczy się dalej, a przybywa sił izraelskich w terenie. Dwie dywizje operują już w Gazie, a dołącza do nich trzecia, każda licząca 10–15 tysięcy żołnierzy. Taki potencjał ludzkiego mięsa widać rzadko w nowoczesnej wojnie miejskiej.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio określa tę operację jako „krótkie okno czasowe” do zawarcia porozumienia, ale jak na razie jest to raczej wyścig z czasem, którego stawką jest życie tysięcy ludzi i… prestiż światowych mocarstw.
Rozpoczęcie pełnej ofensywy lądowej w Gazie to moment, który zwalił na kolana nie tylko lokalnych mieszkańców, ale i cały świat.
Miasto zamienia się w strefę stłumionego bólu i zniszczenia, pośród kłębiących się tysięcy uchodźców, śmiertelnych ofiar i rosnącego napięcia politycznego – od Kataru po Izrael i Stany Zjednoczone.
CYNICZNYM OKIEM: Wojna na Bliskim Wschodzie to nieustający serial bez happy endu; wymiana ognia i słów trwa, a historia pisze się krwią i popiołem. A gdy już każdy czołg przetoczy się przez gruzy, świat jutrzejszy będzie musiał stawić czoła pytaniu: czy potrafimy zrobić coś inaczej, czy znów powtórzymy koszmar bez końca?


