Według najnowszego raportu Energy Information Administration (EIA), w 2025 roku konsumpcja gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych osiągnie rekordowy poziom średnio 91,4 miliarda stóp sześciennych dziennie, co oznacza wzrost o około 1% względem poprzedniego roku. Co ciekawe, rośnie zużycie gazu w niemal wszystkich sektorach oprócz energetyki elektrycznej, gdzie udział gazu w produkcji zaczyna spadać na rzecz węgla oraz źródeł odnawialnych – słońca i wiatru.

CYNICZNYM OKIEM: Oto powrót do przeszłości – i to nie zielony flirt, lecz poważne cofnięcie się energetyczne. Gaz, traktowany jako „most” do czystej energii, wydaje się być przedłużaczkiem ery paliw kopalnych, która zamiast schodzić ze sceny, nieoczekiwanie podnosi głowę.
Przyczyny wzrostu i wpływ infrastruktury AI
Rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną, napędzane zwłaszcza przez rozwijające się centra danych oraz infrastrukturę sztucznej inteligencji (AI). To właśnie firmy takie jak Google inwestują w reaktory jądrowe, widząc tam gwarancję stabilności.
Jednak wzrost popytu powoduje napięcia na sieci energetycznej, a rosnące ceny energii dla gospodarstw domowych przewyższają wzrost z lat wcześniejszych – o 13% tylko w 2025 roku.

CYNICZNYM OKIEM: Nowe technologie zdają się (jeszcze) wzmacniać stare nawyki – AI sygnalizuje postęp, a światło miasta podłączone jest do gigantycznego pieca zasilanego paliwami kopalnymi. Cena za wygodę rośnie, a kto za nią zapłaci, nie zawsze jest jasne.
Administracja Trumpa promowała rozwój własnego gazu ziemnego jako fundament bezpieczeństwa i przystępności cenowej. Program „One Big Beautiful Bill” przewiduje długoterminowe aukcje koncesji naftowych i gazowych na Morzu Zatokowym, które mają zapewnić około 14-15% krajowej produkcji ropy i gazu.
Usunięto też wiele barier regulacyjnych, np. umożliwiono łączenie odwiertów dla efektywniejszej produkcji.
Krytyka ze strony ekologów. Globalne i lokalne konsekwencje
Organizacje takie jak Sierra Club nie kryją oburzenia. Holly Bender nazwała politykę administracji Trumpa „pro-fosylną” i wskazała, że to ona prowadzi do wzrostu cen energii, zamiast promować rzeczywistą transformację w kierunku odnawialnych źródeł.
CYNICZNYM OKIEM: To klasyczny scenariusz „pieniędzy ponad planetę”. Ambicje bezpieczeństwa energetycznego i wzrost gospodarczy miesza się tu z krótkowzrocznym cynizmem i wizją teraźniejszości za wszelką cenę.
Dla przeciętnego Amerykanina wyższe ceny energii oznaczają wyższe rachunki i presję na budżet domowy. Dla świata – opóźnienie w walce ze zmianami klimatycznymi i ryzyko eskalacji katastrof ekologicznych.
W Polsce i Europie także obserwujemy skutki globalnych napięć energetycznych – podwyżki cen, niepewność dostaw i dyskusje o przyszłości miksu energetycznego.
Rekordowa konsumpcja gazu ziemnego w USA w 2025 roku to symbol sprzeczności współczesnej polityki energetycznej – z jednej strony presja ekologiczna i rozwój OZE, z drugiej powrót do taniego, ale szkodliwego paliwa kopalnego.
Bo choć gaz ma być mostem do czystej przyszłości, to na razie jest latarnią w ciemności, która coraz mocniej płonie, czekając na moment wybuchu.


