Freelancing w Polsce dawno przestał być fanaberią dla młodych z laptopem w kawiarni. To pełnoprawna ścieżka kariery, która wystawia pracującym na własny rachunek wyjątkowo słony rachunek za wolność – całkowity brak automatycznego systemu emerytalnego. Jak wynika z raportu Useme „Freelancing w Polsce 2025„, kluczem do przetrwania na jesień życia jest samodzielne przejęcie roli własnego funduszu ubezpieczeń, bo nikt inny tego nie zrobi.
Największym wyzwaniem dla wolnych strzelców jest brak zewnętrznego nadzoru nad ich przyszłością finansową. O ile na etacie to pracodawca pilnuje formalności i odprowadza składki, o tyle w świecie zleceń każda złotówka odłożona na emeryturę jest wynikiem świadomej decyzji. Cały ciężar przyszłości spoczywa wyłącznie na barkach jednostki, bez żadnych mechanizmów ochronnych w tle.
Wolność, która kosztuje brak składek
Zuzanna Ilków, pełniąca funkcję Marketing Lead w Useme, wskazuje na kluczowy mechanizm tego zjawiska. Jak zauważa ekspertka, „największą różnicą między etatem a freelancingiem jest brak automatycznych mechanizmów ochronnych, takich jak składki emerytalne czy programy oszczędnościowe. W przypadku freelancingu cały ciężar decyzji spoczywa na jednostce”.
Sytuacja finansowa freelancerów wprawdzie się stabilizuje, bo 47 procent badanych deklaruje wzrost dochodów w stosunku rok do roku. Problem w tym, że największa grupa wciąż zarabia w przedziale od 2000 do 5000 złotych miesięcznie. Przy braku nawyku oszczędzania może to w przyszłości skutkować drastycznym spadkiem standardu życia po zakończeniu aktywności zawodowej.
CYNICZNYM OKIEM: Wolność zawodowa freelancera kończy się dokładnie w dniu, w którym państwo wypłaca mu pierwszą głodową emeryturę. Wcześniej był wolny, potem będzie wolny od pieniędzy.
Wybór formy rozliczeń bezpośrednio przekłada się na stan konta emerytalnego za kilkadziesiąt lat. System publiczny bywa wyjątkowo bezlitosny dla osób pracujących na umowach cywilnoprawnych, a różnice między poszczególnymi formami współpracy są kolosalne. Jednoosobowa działalność gospodarcza wiąże się z obowiązkowymi składkami i wlicza się do stażu pracy, podczas gdy umowa o dzieło zazwyczaj nie buduje ani kapitału, ani stażu emerytalnego. Umowa zlecenie dokłada cegiełkę tylko wtedy, gdy jest oskładkowana, natomiast działalność nierejestrowana nie ma żadnego wpływu na przyszłą emeryturę.
Strategiczny portfel freelancera
Monika Ciszek, dyrektor operacyjna w Useme, podkreśla, że system publiczny to zaledwie pierwszy filar zabezpieczenia. Przy braku systemowego parasola freelancer musi strategicznie rozważyć prywatne formy oszczędzania, traktując je jako absolutną konieczność, a nie luksus. Eksperci wskazują na kilka rozwiązań tworzących solidny fundament strategii.
Podstawą układanki są IKE oraz IKZE, gdzie pierwsze chroni przed podatkiem od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatkiem Belki, a drugie pozwala odliczyć wpłaty od dochodu w rocznym rozliczeniu PIT. Lokaty i konta oszczędnościowe stanowią najbezpieczniejszą przystań i bazę poduszki finansowej. Bardziej elastyczne połączenie oszczędzania z inwestowaniem oferują prywatne polisy emerytalne, a dla osób rozumiejących rynek i akceptujących ryzyko utraty kapitału pozostają alternatywy w postaci giełdy lub kryptowalut.
CYNICZNYM OKIEM: Państwo zostawia freelancera samego z czterema produktami finansowymi i mówi: radź sobie. Bank zarabia na lokacie, fundusz na prowizji, fiskus na podatku – tylko emeryt zarobi statystycznie najmniej.
Skuteczne budowanie funduszu emerytalnego nie zależy wyłącznie od wysokości zarobków, ale od żelaznej dyscypliny finansowej. Kluczem jest automatyzacja procesu, aby oszczędności nie konkurowały z bieżącymi wydatkami w codziennej walce o budżet. Żaneta Siwik, Product Marketing Lead w Useme, radzi konkretne rozwiązanie techniczne.
Jak podsumowuje ekspertka, „dużym ułatwieniem jest automatyzacja, np. ustawienie stałego przelewu zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia, dzięki czemu pieniądze trafiają na konto oszczędnościowe lub inwestycyjne, zanim zdążymy je wydać”. Zasada brzmi prosto: najpierw zapłać sobie, a dopiero potem reszcie świata, bo tylko ta kolejność daje szansę na realne odkładanie środków przez dziesięciolecia.
Eksperci zwracają również uwagę na pułapkę, w którą wpada wielu początkujących oszczędzających. Regularne odkładanie tej samej kwoty przez lata daje złudne poczucie bezpieczeństwa, podczas gdy realna wartość pieniądza topnieje. Dlatego należy regularnie rewidować odkładane kwoty i korygować je o wskaźnik inflacji, aby zgromadzony kapitał nie tracił siły nabywczej z upływem lat.



