W świecie nieruchomości, gdzie zwykle mówi się o szybkich transakcjach i nieustannej rotacji lokali, ostatnie miesiące w Polsce przynoszą zgoła inny obraz – rynek stanął jak wryty, a nawet doświadczeni inwestorzy zaczynają odczuwać presję i niepewność. Wojciech Orzechowski, znany w branży jako inwestor i szkoleniowiec nieruchomościowy, wyjawił na jednej z ostatnich sesji Q&A w mediach społecznościowych, że sam ma w ofercie aż 68 mieszkań na sprzedaż, które kurzą się bez większego odzewu.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedyś flipperzy nieruchomości podbijali rynki jak tornada – zgodnie z udawanym snem o szybkim zysku. Dziś ten sam flipper klęczy nad setkami pustych mieszkań, które stały się jedynie kolejnym balastem i symbolem kapitałowego zastoju.
Zastój, który pali i kłuje – statystyka transakcji kontra ilość nieruchomości
Orzechowski podkreśla, że transakcji jest jak na lekarstwo – obecnie jest ich dosłownie kilka, i to głównie w miastach takich jak Poznań czy Łódź. Co istotne – klienci to najczęściej nabywcy kredytowi, co dodatkowo komplikuje proces sprzedaży.
Na tle 68 mieszkań znajdujących się na sprzedaż, perspektywa płynności nie napawa fanfarami. Brak zainteresowania i spowolnienie wzrostu cen sprawia, że atmosfera wśród inwestorów jest napięta, a nerwy coraz bardziej napięte.
Wielu inwestorów dopada zniecierpliwienie – i trudno się dziwić. Rynek nieruchomości to jedno z najdroższych i najbardziej kapitałochłonnych przedsięwzięć, a stagnacja potrafi boleć jak brak oddechu.
Orzechowski podkreśla, że to ryzyko wpisane w biznes i „trzeba to przetrwać”.
Ważną różnicę widzi między inwestorami „na swoim” – czyli dysponującymi gotówką, a tymi, którzy zaciągnęli bankowe kredyty i stykają się ze stresem rat oraz presją finansową.
Czy też macie problemy ze sprzedażą mieszkania?
🗣️"Ja w tej chwili mam 68 mieszkań wystawionych na sprzedaż i wyobraźcie sobie, że wszystko stoi"
Co za czasy… więcej prawdy o sytuacji na rynku powie wam flipper niż ekspert rynku nieruchomości udzielający wywiadu w mediach. pic.twitter.com/49j5W21Kw5
— Ministerstwo Niedorozwoju i Technofobii (@MNiedorozwoju) August 21, 2025
CYNICZNYM OKIEM: Nieempatyczny inwestor to często synonim wczesnego bankruta – nie rozumie, że cierpliwość jest tu walutą, a pośpiech to pierwszy krok do wpadania w finansowe sidła. Z kolei właściciel kapitału może sobie pozwolić na dryfowanie w bezpiecznej stagnacji, przy okazji licząc, że rynek w końcu go zaczaruje.
Dla tych, którzy działają na kredyt, Orzechowski rekomenduje wynajem, najlepiej krótko- lub średnioterminowy, jako sposób na pokrywanie rat kredytowych i choć częściowe zabezpieczenie kapitolu.
– „Jeżeli kapitał jest z banku i musisz płacić raty, to najlepiej to mieszkanie wynająć w najmie krótkoterminowym. Wtedy z wpływających środków masz na raty.”
To strategia pragmatyczna, ale wymaga czasu oraz cierpliwości, by przetrwać okres słabszego popytu i niepotrzebnych kosztów.
Stan rynku nieruchomości w Polsce 2025 – czym jest ten zastój?
Trendy widoczne u Wojciecha Orzechowskiego są odbiciem znacznie szerszej sytuacji w polskim rynku mieszkaniowym. Rosnące oprocentowanie kredytów hipotecznych, spowolnienie gospodarcze i zmieniające się oczekiwania kupujących powodują, że rynek nieruchomości zatrzymał się na rozdrożu, pełnym niepewności i wielu nierozwiązanych problemów.
W efekcie zapasy nieruchomości rosną, oferta przewyższa popyt, a ceny, choć wysokie, nie generują już pędu do zakupu.
CYNICZNYM OKIEM: Rynek nieruchomości zaczyna przypominać piramidę, która zatrzymała się na szczycie burzowego cyklu. Wielu inwestorów trzyma setki mieszkań, które stają się zarówno fatałaszkami na ścianie jak i ciężarem finansowym – czekać na cud czy zrezygnować z iluzji szybkiego zysku?
Opowieść Wojciecha Orzechowskiego to nie tylko obraz frustracji pojedynczego inwestora, ale metafora ogromnej zmiany, która przechyla równowagę rynku mieszkaniowego w Polsce. Dla inwestorów i kupców jedyną realną opcją jest cierpliwe czekanie na ustabilizowanie się sytuacji, dywersyfikacja strategii oraz wykorzystywanie wynajmu jako pomostu.
Czy nowy cykl boomu nadejdzie? Rynek nigdy nie daje gwarancji…


