Lata temu, w redakcji modnej firmy medialnej, główny programista Johan miał swój patent na przetrwanie. Kiedy szef przechodził obok boksu, wystarczyło wcisnąć ALT-G – legendarny „klawisz gry” – i na ekranie zamiast rozgrywki pojawiał się arkusz kalkulacyjny z wykresem kołowym. Dziś Johan nie pracowałby w boksie, a zamiast klawisza gry potrzebowałby „klawisza AI” – czegoś, co sprawia wrażenie, że właśnie korzystasz z narzędzi sztucznej inteligencji. Bo w 2026 roku korzystanie z AI to już nie sugestia, lecz warunek zatrudnienia.
Wall Street Journal napisał o tym wprost w lutym: firmy technologiczne nie tylko zachęcają pracowników do korzystania z AI – one to wymuszają. Od startupów po gigantów pokroju Meta i Google, wykorzystanie sztucznej inteligencji wliczane jest do ocen pracowniczych, a firmy próbują śledzić wzrosty produktywności za pomocą paneli monitorujących adaptację.
Od zachęty do przymusu – jak AI stała się obowiązkowa
To, co zaczęło się w Dolinie Krzemowej, błyskawicznie rozprzestrzeniło się na firmy konsultingowe, banki, producentów, szpitale, a nawet agencje rządowe. Meta, Google, Amazon i Microsoft jako pierwsze przeszły od zachęcania do egzekwowania – ich pracownicy widzą teraz metryki użycia AI w kwartalnych przeglądach wyników. Osoby ignorujące te narzędzia zgłaszają wstrzymanie awansów lub wyraźne ostrzeżenia, że „biegłość w AI” jest kluczową kompetencją.
PwC wymaga od każdego konsultanta ukończenia programu „AI + Ludzki zestaw umiejętności” i uwzględnia stopień wykorzystania narzędzi w ewaluacjach. W Colgate-Palmolive specjalny „ewangelista AI” śledzi adopcję technologii w globalnych zespołach.
Główne banki zaczęły uzależniać premie od liczby analiz wykonanych przy wsparciu AI. Nawet niektóre szpitale wymagają teraz od lekarzy i pielęgniarek korzystania z diagnostycznych narzędzi wspomaganych przez AI przy określonych procedurach.
Kadra zarządzająca wymienia trzy powody tej zmiany: intensywną presję konkurencyjną, żądania inwestorów dotyczące widocznych zwrotów z ogromnych inwestycji w AI oraz wewnętrzne dane pokazujące, że dobrowolna adaptacja zatrzymuje się na poziomie 30-40 procent pracowników.
„Postawiliśmy sprawę jasno: AI nie jest już opcjonalna. Oczekujemy, że każdy pracownik będzie jej używał, i jest to teraz część naszej oceny wydajności” – powiedziała dyrektor generalna Accenture Julie Sweet.
CYNICZNYM OKIEM: Firmy wydały miliardy na AI, a teraz są zaskoczone, że ludzie nie chcą z tego korzystać. Rozwiązanie? Klasyczne – zamiast przekonywać, wymuś. Jak z warzywami w szkolnej stołówce, tylko że stawką jest twoja kariera.
Produktywność rośnie, zaufanie spada
Wczesne wewnętrzne metryki w kilku firmach wykazują 10-25 procent wzrostu prędkości wykonywania rutynowych zadań. Zespoły korzystające z AI zgłaszają szybsze generowanie pomysłów i mniej barier komunikacyjnych. Na papierze wygląda to obiecująco.
Problem w tym, że papier to nie rzeczywistość. Podczas gdy wykorzystanie AI wzrosło o 13 procent w 2025 roku, zaufanie pracowników spadło o 18 procent, tworząc coś, co badacze nazywają „toksyczną relacją” – ludzie dostają narzędzia bez odpowiedniego przeszkolenia czy wsparcia.
Indeks TrustID firmy Deloitte pokazał, że zaufanie do firmowej generatywnej AI spadło o 31 procent między majem a lipcem 2025 roku. Jeszcze gorzej wypadły autonomiczne systemy agentowe – zaufanie do nich runęło o 89 procent.
Do 2025 roku 70 procent dużych firm monitoruje aktywność pracowników, przy czym 68 procent pracowników sprzeciwia się inwigilacji opartej na AI, a 59 procent twierdzi, że cyfrowe śledzenie niszczy zaufanie w miejscu pracy. Systemy monitoringu śledzą schematy uderzeń w klawisze, ruchy myszy, treść e-maili, a nawet dane biometryczne, w tym poziom stresu.
Pracownicy Amazona zgłaszają, że inwigilacja budzi „strach i niepokój, co tworzy niebezpieczne środowisko pracy”.
Wypalenie zamiast wyzwolenia
AI miała zmniejszyć obciążenie pracą. Paradoksalnie przyspiesza wypalenie. Badania wykazały, że sztuczna inteligencja prowadzi do zmęczenia i rosnącego poczucia, że trudniej jest oderwać się od pracy – bo oczekiwania organizacji dotyczące szybkości rosną proporcjonalnie do możliwości narzędzi. Południowokoreańskie badanie wskazuje, że adopcja AI znacząco zwiększa stres zawodowy, a 63 procent pracowników zgłasza zmęczenie związane z AI.
Przy braku odpowiedniego przeszkolenia – 56 procent pracowników nie otrzymuje żadnego wsparcia w rozwoju umiejętności mimo powszechnej adopcji – najlepsi pracownicy stają się coraz bardziej skłonni do odejścia. 85 procent deklaruje, że byłoby bardziej lojalnych wobec pracodawców inwestujących w ustawiczną edukację.
Analitycy ostrzegają przed nadchodzącym „klifem stażu pracy” – firmy, które przestają zatrudniać młodszych pracowników, eliminują ścieżkę rozwoju wyższej kadry z głęboką wiedzą instytucjonalną.
CYNICZNYM OKIEM: Korporacje odkryły, że mogą zastąpić szkolenie przymusem, a motywację strachem. Rewolucja technologiczna w swoim najczystszym wydaniu – nowe narzędzia, stare metody zarządzania.
„Można wymusić używanie, ale nie można wymusić mądrości” – powiedział dr Ethan Mollick, profesor w Wharton School i autor książki „Co-Intelligence”.
„Kiedy AI staje się obowiązkowa, ludzie przestają eksperymentować, a zaczynają się podporządkowywać – i wtedy dochodzi do prawdziwych błędów”.
Pociąg jednak już odjechał. W salach konferencyjnych i podczas rozmów o wynikach finansowych dyrektorzy są coraz częściej oceniani na podstawie tego, jak agresywnie osadzili AI w codziennych operacjach. Pytanie, przed którym firmy dopiero zaczynają stawać, brzmi: czy wymuszanie technologii uczyni ich kadrę mądrzejszą i wydajniejszą – czy po prostu bardziej wyczerpaną, nieufną i łatwą do zastąpienia.


