Finlandia – do niedawna wzór europejskiej dekarbonizacji – przeżywa właśnie zimowy rozdział swojej „zielonej utopii”. Kraj, który chwalił się drugim najwyższym udziałem odnawialnych źródeł energii w UE, odnotował załamanie produkcji wiatrowej. Przyczyną nie jest brak wiatru, lecz jego… temperatura.
Jak podał Bloomberg, większość fińskich turbin wiatrowych została wyłączona z powodu oblodzenia łopat. Niskie chmury i mgła w zachodniej części kraju – głównym regionie wiatrowym – powodują, że nawet niewielka warstwa lodu grozi uszkodzeniem sprzętu. Operator sieci Fingrid Oyj musiał ograniczyć produkcję energii wiatrowej do minimum.

CYNICZNYM OKIEM: Finowie chcieli walczyć z globalnym ociepleniem, a przegrali z zimą.
Kraj w mrozie, rachunki w ogniu
Problem ma wymiar narodowy. Wiele turbin nie posiada systemów grzania łopat, mimo że stoją w jednym z najbardziej chłodnych regionów świata. Wiatraki, które miały zapewniać bezpieczeństwo energetyczne, same potrzebują ochrony przed klimatem, przeciwko któremu miały walczyć.
Według MetDesk, produkcja energii z wiatru w całej Skandynawii utrzyma się o 20% poniżej normy przez najbliższe dwa tygodnie. Efekt? Ceny prądu w Finlandii osiągnęły zimowy rekord, a gospodarstwa domowe, już obciążone inflacją, płacą rachunki, które przypominają raczej raty kredytu hipotecznego.
„Rynek energii elektrycznej jest kompletnie zepsuty” – napisał fiński dziennik Helsinki Times, relacjonując gwałtowny wzrost cen na początku lutego.
CYNICZNYM OKIEM: Zielona przyszłość okazuje się luksusem, na który nie stać tych, którzy mieli ją finansować.
Zachodni paradoks: mniej węgla, więcej zimna
Podobne scenariusze rozgrywają się po obu stronach Atlantyku. W USA arktyczne mrozy zmusiły operatorów sieci do zwiększenia produkcji z elektrowni węglowych i gazowych, by zapobiec blackoutom. W Europie zaś coraz częściej wiatr bez prądu staje się symbolem źle zaprojektowanej transformacji.
Eksperci ostrzegają, że uzależnienie od niestabilnych źródeł energii bez równoległego rozwoju elektrowni jądrowych i gazowych prowadzi prosto do energetycznego chaosu. Dekarbonizacja miała być triumfem nowoczesności, a staje się eksperymentem, w którym rachunek płacą zwykli obywatele.
Finlandia przekonała się właśnie, że idealizowana zielona przyszłość może zamarznąć szybciej, niż zdąży dostarczyć prąd.


