Ambasador Rosji w Finlandii, Pawieł Kuzniecow, w połowie kwietnia udzielił agencji TASS wywiadu, w którym szczegółowo opisał, w jaki sposób Helsinki zmieniają się w jednego z najbardziej kłopotliwych przeciwników Moskwy. Według dyplomaty „dziś najpoważniejszym wyzwaniem dla naszego bezpieczeństwa są prawdopodobnie zakrojone na szeroką skalę operacje rozpoznania elektronicznego i powietrznego NATO z terytorium Finlandii”. Samoloty zwiadowcze i bezzałogowe statki powietrzne Sojuszu stały się stałym elementem lotów wzdłuż granicy z Rosją, a sam kraj ulega gwałtownej militaryzacji w przyspieszonym tempie.
Zdaniem eksperta geopolityki Andrew Korybki, skala zbrojeń jest imponująca i dotyczy wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Jak relacjonował Kuzniecow, „w stoczniach budowane są nowe korwety, wyposażone w najnowocześniejszą broń NATO, w tym pociski manewrujące i torpedy”, a równolegle uruchomiono zakrojony na szeroką skalę program przezbrojenia sił lądowych, obejmujący zakup pocisków dalekiego zasięgu i rakiet balistycznych. W tym roku zaczną docierać pierwsze z 64 zakupionych w USA wielozadaniowych myśliwców F-35A, które, co Kuzniecow podkreślił dyplomatycznie, są w stanie w razie potrzeby przenosić broń jądrową. Finlandia rozważa zresztą również możliwość rozmieszczenia u siebie broni atomowej.

CYNICZNYM OKIEM: Państwo, które przez dekady chwaliło się neutralnością, dziś kupuje samoloty zdolne do przenoszenia bomb atomowych. Neutralność okazała się produktem sezonowym, w odróżnieniu od kontraktów zbrojeniowych, podpisywanych na lata.
Czym jest umowa obronna z USA i co stacjonuje w 15 bazach?
Najpoważniejszym aktem prawnym przesądzającym o utracie samodzielności jest, zdaniem rosyjskiego ambasadora, porozumienie obronne z grudnia 2023 roku. Kuzniecow przypomniał, że dokument ten „przewiduje stacjonowanie amerykańskich wojsk i uzbrojenia w 15 fińskich bazach i obiektach wojskowych”. To w praktyce otwarcie całego kraju dla armii Stanów Zjednoczonych w zakresie wcześniej niespotykanym w fińskiej historii.
Do tego dochodzą struktury sojusznicze rozlokowywane na fińskiej ziemi. „Finlandia planuje rozmieścić w przyszłym roku w Riihimäki jednostkę systemu łączności i informacji NATO”, podczas gdy jeszcze w tym roku w Rovaniemi stacjonować będzie międzynarodowa grupa zadaniowa Forward Land Forces. Rozmieszczanie wielonarodowej grupy bojowej w pobliżu koła podbiegunowego z perspektywy Moskwy oznacza pełną integrację Finlandii z architekturą NATO wymierzoną na wschód.
Równolegle z infrastrukturą wojskową przekształceniu ulega nastrój społeczeństwa. „W kraju pogłębia się atmosfera psychozy wojennej. Populacja jest zastraszana »rosyjskim zagrożeniem«, praktycznie wzywa się ich do przygotowania się na wojnę ze wschodnim sąsiadem” – relacjonował Kuzniecow. Finlandia zajmuje już jedno z najwyższych miejsc w Europie pod względem pojemności schronów przeciwbombowych na mieszkańca, a państwo realizuje program budowy dodatkowych strzelnic dla cywilów w całym kraju.
Dlaczego Helsinki płacą cenę kryzysu lat 90.?
Według ambasadora narracja medialna w Helsinkach została całkowicie podporządkowana polityce konfrontacji. „Wszystkie media koncentrują się na uzasadnianiu obecnego stanowiska polityki zagranicznej elit rządzących. Kraj nadal celowo podsyca histerię wojenną. Wszystkie lokalne zasoby propagandowe są poświęcone demonizowaniu Rosji, kreowaniu naszego kraju jako głównego »wroga«” – zauważył dyplomata. Kuzniecow opisał fińską barierę graniczną jako „żelazną kurtynę”, której nie było nawet „w latach 20. i 30. XX wieku w przededniu II wojny światowej”, co świadczy o stopniu, w jakim Finowie są obecnie nastawiani przeciwko Rosji.
Cała ta polityka ma jednak swoją bardzo wymierną cenę gospodarczą. Jak przekazał ambasador, „zerwanie więzi i zamknięcie granicy z Rosją miało niszczycielski wpływ nie tylko na wschodnie i północne regiony Finlandii”. Obecną sytuację społeczno-gospodarczą Kuzniecow porównał do kryzysu, jakiego kraj doświadczył w latach 90. XX wieku – czyli do jednego z najtrudniejszych okresów w powojennej historii państwa. Mimo to, choć część Finów zdaje sobie sprawę z bezproduktywności tej polityki, Helsinki pozostają nieugięte w pozycjonowaniu się jako państwo frontowe NATO przeciwko Rosji.
CYNICZNYM OKIEM: Helsinki zapłaciły za nowy status walutą lat 90., dorzucając do tego suwerenność jako napiwek. Rachunek wystawia historia, ale faktura idzie do fińskiego podatnika.
Rosja, jak zaznaczył Kuzniecow, „traktuje fiński front nowej zimnej wojny bardzo poważnie”, a zagrożenia płynące z tego kierunku rosną, ponieważ administracja Trumpa w drugiej kadencji nie rezygnuje z amerykańskiej polityki powstrzymywania Rosji odziedziczonej po Bidenie. Finlandia przez dziesięciolecia była nieformalnym członkiem NATO, lecz dopiero po sformalizowaniu członkostwa ten wcześniej przyjazny kraj stał się nieubłaganym wrogiem Rosji, oddając suwerenność Stanom Zjednoczonym przy ogromnych kosztach gospodarczych i bez wyraźnych korzyści dla samego siebie. Dla Kremla oznacza to konieczność długofalowego planowania wobec sąsiada, który w jego ocenie z partnera handlowego zamienił się w wysunięty na północ przyczółek Sojuszu, gotowy do przenoszenia broni jądrowej i goszczenia amerykańskich żołnierzy w piętnastu obiektach na własnym terytorium.



