Świat ryzykuje „dezintegrację porządku międzynarodowego”, który zapewniał pokój dekadami, ostrzegał Emmanuel Macron podczas czwartej wizyty w Chinach, desperacko próbując przekonać Xi Jinpinga do presji na Władimira Putina w sprawie Ukrainy. Francuski prezydent apelował o chińskie dołączenie do wysiłków na rzecz moratorium na ataki na infrastrukturę krytyczną, ale Xi pozostał nieugięty, ograniczając się do mglistego poparcia dla „wszystkich wysiłków pokojowych” i wzywając do porozumienia akceptowalnego dla wszystkich stron – czytelny ukłon w stronę moskiewskich żądań wobec planu Trumpa.
Xi Jinping, mistrz dyplomatycznego tańca, powtórzył putinowskie motywy, unosząc „sztandar multilateralizmu” w relacjach chińsko-francuskich: obie strony jako wielkie mocarstwa winny wykazywać niezależność, strategiczną wizję, wzajemne zrozumienie i wsparcie w kluczowych kwestiach. „Chiny i Francja powinny wykazać poczucie odpowiedzialności, unosić wysoko sztandar multilateralizmu i stanowczo stać po właściwej stronie historii” – grzmiał Xi, ignorując prośby Macrona i podkreślając odporność na „zmieniające się środowisko zewnętrzne”.
CYNICZNYM OKIEM: Macron leci do Pekinu z bukietem apeli o pokój, a Xi kiwa głową, gadając o multilateralizmie – tym samym, którym Putin owija aneksje. Zachód błaga o presję na Kreml, Chiny mrugają do Moskwy; dyplomacja? To cyrk, gdzie tygrysy żrą tresera.
Strefy wpływów czy ONZ 2.0?
Piątkowy komentarz Rabobanku sieje defetyzm co do pokoju na Ukrainie, analizując Xi’owski multilateralizm: czy to idealistyczna ewolucja ONZ z większą rolą świata rozwijającego się i dialogiem, czy raczej rozbiór hegemonii USA na strefy wpływów rządzone przez regionalne potęgi?
Niechęć Xi do mediacji na Ukrainie, plus rozmieszczenia marynarki po sporze z Japonią, wskazują na drugie – paradygmat, który Władimir Putin uwielbia, odrzucając propozycje wysłannika USA Steve’a Witkoffa.
Putin w India Today wali prosto z mostu: „ukraińskie wojska albo opuszczą region Donbasu, albo Rosja wyzwoli te terytoria siłą”. Kreml przyznaje, że rozmowy z Witkoffem i Jaredem Kushnerem były „konstruktywne”, ale postęp minimalny – Rosja żąda pełnego prawnego i międzynarodowego uznania kontrolowanych terytoriów, bez kompromisów. Urzędnicy moskiewscy szepczą dziennikarzom: porozumienie dalekie jak horyzont.
Wall Street Journal w redakcyjnym komentarzu wbija szpilę: „Być może nadszedł czas, by uznać, że pan Putin nie chce pokoju”, bo brak mu zachęty do negocjacji w dobrej wierze, gdy czuje zwycięstwo. Europejscy przywódcy wściekli się na amerykański plan zakładający terytorialne ustępstwa Ukrainy – pierwszy od początku wojny – oskarżając Putina o udawanie zainteresowania pokojem. Macronowska misja? Kolejne fiasko, bez ustępstw Xi.
CYNICZNYM OKIEM: Trump rzuca plan z ustępstwami, Europa krzyczy „zdrada”, Putin rechocze „Donbas nasz albo siłą”, a Xi klaszcze multilateralizmowi – pokój? To bajka dla naiwnych; strefy wpływów dzielą tort, Zachód płacze nad Ukrainą, Chiny liczą zyski z deficytu handlowego UE ponad 300 miliardów euro.
Eskalacja ataków i pusty gest porozumień. Chiny grają własną grę
Wzajemne ataki na infrastrukturę energetyczną szaleją: Putin ostrzega przed rozszerzeniem nalotów na ukraińskie porty w odwecie za drony na rosyjskie tankowce z ropą. Rosja gotowa zająć więcej terytorium w „specjalnej operacji wojskowej”.
Podczas gdy pokój na Ukrainie jak fatamorgana, Macron i Xi podpisali 12 pomniejszych porozumień: ochrona pand, wymiana szkolna, badania naukowe – miłe gesty, gdy UE ma deficyt z Chinami ponad 300 mld euro, a Chiny stanowią ok. 46% deficytu handlowego samej Francji. EuroNews notuje: zamiast Ukrainy, pandy i wykłady.
Macron maluje apokaliptyczny obraz: dialog chińsko-francuski niezbędny wobec ryzyka rozpadu globalnego porządku. Ale Xi, powtarzając putinowski żargon, woli strefy wpływów niż zachodnie sankcje. Rabobank pyta: idealizm czy podział świata? Putin odrzuca oferty, grozi siłą, Kreml stawia mury wokół aneksji.
Europejczycy w szoku po planie Trumpa, oskarżają Putina o symulację; rozmowy z Kushnerem? Konstruktywne, ale bez przełomu. Ataki na porty i tankowce eskalują, energia płonie, a Xi kiwa głową do Moskwy.
Xi odrzuca presję Macrona, świat sunie ku dezintegracji, gdzie multilateralizm maskuje strefy wpływów, Putin triumfuje na polu bitwy, a panda staje się symbolem pustych gestów – porządek pokojowy kruszeje, gdy dyplomaci tańczą tango z dyktatorami.


