Rekordowe ceny paliw na brytyjskich stacjach benzynowych generują zjawisko, którego nie przewidział żaden model ekonomiczny – falę kradzieży, w której obok zdesperowanych pracowników za kierownicą siada właściciel Ferrari. Dane zebrane z 500 brytyjskich stacji paliw przez dziennik „The Times” pokazują, że dzienna wartość skradzionego paliwa wzrosła o 27% między lutym, a marcem 2026 roku – dokładnie wtedy, gdy wybuch konfliktu USA-Iran wywindował ceny energii na globalnych rynkach. Łączna skala zjawiska jest imponująca: każdego tygodnia z brytyjskich stacji znika paliwo o wartości około 1,2 miliona funtów.

CYNICZNYM OKIEM: Kryzys energetyczny to jedyny znany mechanizm, który skutecznie wyrównuje podziały klasowe – przy dystrybutorze Fiesta i Ferrari stoją ramię w ramię, choć z nieco innymi pobudkami.
Supersamochody i bezczelność przy dystrybutorze
Firma Forecourt Eye, specjalizująca się w wykrywaniu i odzyskiwaniu należności za nieopłacone paliwo, alarmuje, że obecny poziom kradzieży w Wielkiej Brytanii przekroczył już ten z pierwszych dni rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Dyrektor zarządzająca firmy, Michelle Henchoz, opisuje zmianę, która zaskoczyła nawet weteranów branży.
„Gdy myślisz o kimś kradnącym paliwo, masz przed oczami pewien obraz tej osoby, ale rzeczywistość jest inna. Oni jeżdżą supersamochodami” – powiedziała Henchoz, po czym dodała konkretny przykład: „Wczoraj pod dystrybutor podjechał Mercedes AMG GT i po prostu odjechał bez płacenia. Sprawdziłam w sieci wartość tego auta. Było piękne. Myślałam sobie: jak oni mogą tak po prostu uciec?”
Henchoz wskazuje jednak na dwa odrębne nurty tego zjawiska. Pierwszy to zawodowi przestępcy, którzy działali tak od zawsze – drugi, nowy, to kierowcy tankujący do pełna po raz pierwszy w życiu, a niekiedy wręcz oświadczający obsłudze, że po prostu nie są w stanie zapłacić. „Dane sugerują, że może to odzwierciedlać rosnącą presję finansową – coraz więcej kierowców tankuje do pełna, zamiast brać małe ilości” – oceniła.

CYNICZNYM OKIEM: Właściciel Mercedesa AMG, który ucieka bez płacenia za paliwo, to nie desperacja – to nowy styl życia klasy, która nauczyła się, że zasady są dla tych, którzy nie jeżdżą wystarczająco szybko.
Goran Raven, właściciel stacji w Essex, opisuje codzienność, która brzmi jak scenariusz komedii absurdu. „Zobaczysz tu wszystko: od starej Fiesty po Ferrari. Nie ma reguły. Ludzie, którzy to robią, są bezczelni. Nie martwią się o zakrywanie twarzy, potrafią nawet pomachać kasjerom” – relacjonuje. W ciągu zaledwie 30 sekund odjechały mu bez płacenia jednocześnie Aston Martin i Ferrari – łączna wartość skradzionego paliwa wyniosła prawie 300 funtów. Raven szacuje ostrożnie, że osoby naprawdę zdesperowane, stojące na skraju ubóstwa, stanowią zaledwie jednocyfrowy procent sprawców.
Za Atlantykiem szok energetyczny materializuje się wolniej – Stany Zjednoczone chronią własne zasoby i polityka „drill, baby, drill” Trumpa tworzy pewien bufor. Niemniej ogólnokrajowa średnia cena za galon zwykłej benzyny 87-oktanowej zbliża się do politycznie drażliwej granicy 4 dolarów, a konsumenci zaczynają ponownie rozglądać się za samochodami elektrycznymi. Wielka Brytania – jak zwykle w takich momentach – pełni rolę laboratorium, które pokazuje reszcie świata, co czeka ją za kilka miesięcy.



