Nowe dane publikowane w prestiżowym czasopiśmie Science wskazują, że gwałtowny spadek liczby zgonów z powodu przedawkowania fentanylu w USA ma związek z przerwaniem globalnego łańcucha dostaw tego narkotyku. Co więcej, autorzy badań sugerują, że kluczową rolę odegrała presja na chińskich producentów chemicznych, którzy dostarczali prekursorów do produkcji fentanylu w Meksyku.
Według amerykańskiego CDC liczba zgonów z powodu narkotyków spadła w 2024 roku do 81 700, z czego około 49 200 dotyczyło opioidów syntetycznych – głównie fentanylu. To spadek o kilkanaście tysięcy względem rekordowych lat prezydentury Joe Bidena.
Badacze zauważają, że od połowy 2023 roku częstość przejmowanych przez DEA próbek fentanylu systematycznie maleje, a użytkownicy na forach internetowych zaczęli informować o brakach na rynku. To, jak twierdzą autorzy, efekt zahamowania produkcji u źródła – w chińskich fabrykach chemicznych.
CYNICZNYM OKIEM: Wojnę z narkotykami wygrała nie policja, nie terapia – tylko cła i presja gospodarcza.
Trumpowski nacisk działa po latach
Kiedy Donald Trump nazwał fentanyl „zagrożeniem narodowego bezpieczeństwa” i nakazał uderzyć w azjatyckie łańcuchy dostaw, wielu komentatorów traktowało to jako element jego antychińskiej kampanii handlowej. Tymczasem badanie Science potwierdza, że strategia nacisku przyniosła realny efekt.
Od 2023 roku władze w Pekinie zintensyfikowały kontrole i zamknęły dziesiątki chińskich zakładów chemicznych, ograniczając eksport związków używanych w produkcji syntetycznych opioidów. DEA potwierdza, że dostawcy z Chin „stali się wyjątkowo ostrożni” i w wielu przypadkach ograniczyli handel zagraniczny.
Keith Humphreys, były doradca Białego Domu ds. polityki narkotykowej, komentuje: „To pokazuje, jak potężny wpływ ma chiński rząd – może pomóc Ameryce albo ją zniszczyć.”
Napięcia i paradoksy. Nowe wnioski starej wojny
Formalna współpraca między USA, a Chinami została ogłoszona dopiero w listopadzie 2023 r. – kilka miesięcy po tym, jak liczba zgonów zaczęła spadać. To sugeruje, że Chińczycy rozpoczęli działania wcześniej, nie informując o tym opinii publicznej, być może w odpowiedzi na polityczne i gospodarcze naciski Waszyngtonu.
Nie wszyscy badacze podzielają ten pogląd. Vanda Felbab-Brown z Brookings Institution podkreśla, że w tamtym okresie relacje chińsko-amerykańskie były tak napięte, iż trudno mówić o „tajnej współpracy.”
Jednak fakty pozostają spójne. Tendencję spadkową odnotowano także w Kanadzie, której system antynarkotykowy działa w oparciu o zupełnie inne zasady, lecz korzysta z tych samych źródeł chemicznych.
CYNICZNYM OKIEM: To rzadki przypadek, gdy Pekin, Waszyngton i Ottawa osiągają wspólny cel – choć nikt nie chce oficjalnie przyznać, kto tu naprawdę pomógł komu.
Chińskie ministerstwo bezpieczeństwa chwali się „setkami zamkniętych zakładów i tysiącami usuniętych ofert online.” Biały Dom natomiast przypisuje zasługi twardej polityce granicznej i presji handlowej Trumpa.
W praktyce oznacza to jedno: uderzenie w źródło fentanylu – nie w konsumenta – przyniosło widoczny efekt. Po dekadzie przegrywanej wojny z narkotykami wydaje się, że świat po raz pierwszy przerwał łańcuch śmierci nie w laboratorium, lecz w fabryce chemicznej, po drugiej stronie Pacyfiku.


