W poniedziałek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, ubrany w garnitur, udał się do Białego Domu z planem, którego celem jest wzmocnienie gwarancji bezpieczeństwa dla swojego kraju. Dzięki najnowszym informacjom Financial Times wiemy, że Ukraina zamierza kupić amerykańską broń o wartości aż 100 miliardów dolarów, które mają być sfinansowane przez europejskich sojuszników. Jednocześnie przewiduje się podpisanie umowy o wartości 50 miliardów dolarów na produkcję dronów razem z ukraińskimi firmami, które od 2022 roku są pionierami tego typu technologii.

Armia, której nie ma, i broń, której brakuje
Ta niezwykła deklaracja – zakup broni, której Ameryka nie posiada w tak dużych ilościach, na zbrojenie żołnierzy, których Ukraina jeszcze nie ma – pokazuje groteskową skalę tej geopolitycznej układanki. Ukraiński plan został zaprezentowany podczas szczytu w Białym Domu, na którym byli obecni również przedstawiciele siedmiu krajów Unii Europejskiej.
Cel jest jasny: Ukraina ma nieprzerwanie finansować swoje wysiłki wojenne, a jednocześnie spełnić oczekiwania Donalda Trumpa, który kategorycznie podkreślił, że „my nic nie dajemy, my sprzedajemy broń”.
Europejskie wymagania utrzymania presji na Rosję obejmują sankcje, które mają zapobiec wszelkim porozumieniom, które mogłyby być zbyt korzystne dla Moskwy. Kontekst ten komplikuje także ostatnie rozmowy Trumpa z Putinem na Alasce, podczas których Trump wyraził poparcie dla zawieszenia broni, lecz ostatecznie porzucił tę ideę, optując za kompleksowym porozumieniem pokojowym.
CYNICZNYM OKIEM: Europa – zamiast szukać pokoju – postanawia zatopić się jeszcze głębiej w szaleństwo zbrojeń, dokładając miliardy do wojny, która coraz bardziej przypomina destrukcyjny wyścig, gdzie rozdaje się broń, która fizycznie jeszcze nie istnieje, by powstrzymać przeciwnika, przed którym sama swoją polityką zaczęła drżeć.
Analiza historyczna i geopolityczna: co faktycznie się stało?
Analityk Glenn Diesen przypomina, że przed 2014 rokiem nie istniało realne zagrożenie dla Ukrainy, gdyż tylko niewielka mniejszość chciała przystąpić do NATO, a Rosja nie rościła sobie pretensji terytorialnych względem Ukrainy.
Wszystko zmieniły jednak zachodnie wsparcia dla zamachu stanu na Ukrainie, które wciągnęły kraj w orbitę NATO, prowadząc do eskalacji wyścigu zbrojeń i konfliktu z Rosją.
Od tej pory narracja medialna i polityczna zakłada, że Rosja dąży do przywrócenia Związku Radzieckiego, a Putin jest przedstawiany jako nowy Hitler. Każde odstępstwo od tej wersji jest z góry skazane na bycie propagandą albo dezinformacją.
Według Diesena wojna jest już praktycznie przegrana, a Amerykanie zaczynają się wycofywać, pozostawiając Europę z ciężarem zniesienia konsekwencji tego konfliktu.
DC foreign policy elites now know that Ukraine cannot win, but they would rather continue fueling a fruitless and deadly war than admit they were wrong and delusional about Ukraine's prospects against Russia. @ggreenwald on the Ukraine war: pic.twitter.com/tUyLtjGG8V
— System Update (@SystemUpdate_) August 19, 2025Europa z kolei intensyfikuje starania, by wywołać jeszcze większą presję na Rosję, tracąc jednocześnie i gospodarczo, i politycznie, co grozi wybuchem globalnego kryzysu, a nawet – jak ostrzegają eksperci – konfliktem jądrowym.
Strategia biznesowo-polityczna: więcej tego samego?
Plany są jasne: więcej długu, więcej broni, więcej sankcji i presji – bez poważnej refleksji i zmiany w polityce. Nie ma tu miejsca na kreatywność, bardziej skuteczne rozwiązania ani na polityczną pokorę.
Zamiast uczciwego rozliczenia strat i negocjacji, nadal trwa desperacka pogoń za „kontrolą” w Europie i utrzymaniem hegemonii USA i ich sojuszników.
Na szczycie w Białym Domu reprezentowało UE aż sześciu przywódców, co prowadzi do niepotrzebnych komplikacji i spowalnia proces decyzyjny. Glenn Diesen zauważa, że zbyt wielu „kucharzy w kuchni” utrudnia wypracowanie realnego kompromisu i sprzyja eskalacji konfliktu.
CYNICZNYM OKIEM: Europa gra dziś politykę wojny zastępczej dla mocarstw, które dawno odpisały ten region na straty. Ta gra kosztuje nie tylko fortuny w dolarach i euro, ale przede wszystkim przyszłość milionów niewinnych ludzi, którzy zostali porzuceni na polu bitwy politycznych gier i geopolitycznych interesów.



