Polska i Norwegia mają ze sobą niewiele wspólnego – różni je klimat, historia i kuchnia. Łączy je jednak jedno: niemal 100 procent uczniów uczy się co najmniej jednego języka obcego, co plasuje oba kraje na samym szczycie europejskich statystyk edukacyjnych. Średnia dla całej Unii Europejskiej wynosi 91 procent – co oznacza, że niemal każdy europejski uczeń szkoły podstawowej lub średniej ma kontakt z nauką języka obcego. Ponad co trzeci uczeń w UE uczy się przy tym dwóch lub więcej języków.
Po drugiej stronie Atlantyku obraz jest odmienny do granic absurdu. Według badania National K-12 Foreign Language Enrollment Survey, mniej niż 20 procent uczniów szkół podstawowych i średnich w USA było zapisanych na lekcje języka obcego w roku szkolnym 2014/15. To najnowsze dostępne dane – i trudno uznać to za przypadek, że nikt nie spieszył się z aktualizacją tak niewygodnej liczby.
CYNICZNYM OKIEM: USA są globalnym mocarstwem, które wychowuje obywateli przekonanych, że angielski wystarczy wszędzie. Na razie mają rację – bo reszta świata uczy się angielskiego za nich. To wygodny układ, dopóki trwa.
Strukturalna przepaść, nie kulturowy kaprys
Różnica między Europą, a USA nie wynika z odmiennych zdolności językowych ani braku ambicji uczniów. Wynika ze struktury systemu edukacyjnego. Większość krajów europejskich posiada ogólnokrajowy obowiązek nauki języków obcych, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych odpowiednie przepisy istnieją jedynie na poziomie stanowym lub okręgowym – o ile w ogóle istnieją.
W Europie angielski jest zdecydowanie najpopularniejszym językiem obcym – uczy się go niemal powszechnie. W USA najpopularniejszym drugim językiem jest hiszpański: spośród 10,6 miliona uczniów uczących się języka obcego w roku 2014/15 aż 7,4 miliona wybrało właśnie hiszpański, a 1,3 miliona – francuski. To wybory podyktowane geografią i sąsiedztwem, nie ambicją globalną.
Nauka języków obcych: Europa vs USA
| Kraj / Region | Odsetek uczniów (%) |
| Norwegia | ~100% |
| Polska | ~100% |
| Rumunia | ~100% |
| Francja | ~100% |
| Włochy | ok. 98% |
| Szwecja | ok. 97% |
| Hiszpania | ok. 95% |
| Średnia EU-27 | 91,4% |
| Niemcy | ok. 78% |
| Holandia | ok. 70% |
| Stany Zjednoczone | ok. 20% |
Korzyści, których nie widać w statystykach
Argumenty za nauką języków obcych wykraczają daleko poza komunikację. Wielojęzyczność jest umiejętnością poszukiwaną na globalnym rynku pracy, poszerza perspektywę poznawczą i – jak wskazują badania – wpływa na elastyczność myślenia. Nawet sprawne posługiwanie się angielskim nie zastąpi zdolności do rozumienia innych kultur od środka, a nie przez tłumacza.
CYNICZNYM OKIEM: Europa inwestuje w wielojęzyczność z przymusu systemowego – i wychodzi na tym dobrze. USA zostawiają naukę języków wolnemu rynkowi edukacyjnemu i wychodzą na to, że 80 procent uczniów nie uczy się żadnego. Wolny rynek języków obcych wybrał milczenie.
Dane mówią same za siebie – i mówią w wielu językach jednocześnie.



Tu się nie do końca zgadzam,że znajomość języków jest zawsze pożyteczna.Dla przykładu – jeśli Trzaskowski gada lewackie bzdury po angielsku lub francusku,to kompromituje nie tylko siebie w kilku językach,ale i Polskę,jako kraj.
Hahah, dzięki za poprawę humoru!