Europa na drodze do wojny domowej. Ostrzeżenia z Parlamentu UE

Słowa, które mrożą krew w żyłach

Adrian Kosta
8 min czytania
Europa migracja wojna domowa strefy no go tożsamość

Konferencje w Parlamencie Europejskim rzadko elektryzują opinię publiczną. Większość z nich tonie w biurokratycznym żargonie, dyplomatycznych unikach i politycznej poprawności tak grubej, że można by nią ocieplić budynek. Tym razem było inaczej. Podczas wydarzenia zatytułowanego wprost „Wojna domowa: Europa zagrożona?” profesor David Betz z King’s College London powiedział zgromadzonym ustawodawcom i ekspertom coś, co w normalnych okolicznościach zakończyłoby karierę akademicką szybciej niż plagiat: „Europa jest na drodze do wojny domowej”. Nie jako metafora, nie jako retoryczna przesada na potrzeby debaty, lecz jako prognoza oparta na analizie trendów społecznych, demograficznych i kulturowych, które jego zdaniem kaskadowo zmierzają ku otwartemu konfliktowi.

Wydarzenie zorganizowali liderka francuskiej populistycznej prawicy Marion Maréchal oraz europoseł Szwedzkich Demokratów Charlie Weimers. Oboje stwierdzili, że do zwołania konferencji skłoniła ich chęć znalezienia odpowiedzi politycznych i zapobieżenia – jak to ujęli – koszmarowi wojny domowej. Zaprezentowano nowy raport dokumentujący do tysiąca stref no-go w całej Europie, oparty na danych publicznych obejmujących wskaźniki przestępczości, przemoc seksualną, gangi młodzieżowe, bezrobocie, wyniki w nauce, antysemityzm, homofobię, zagęszczenie meczetów, ataki na strażaków oraz obecność organizacji pozarządowych.

Spokojne społeczeństwa, które przestają być spokojne

Maréchal otworzyła konferencję refleksją, że dawniej spokojne i stabilne społeczeństwa „gwałtownie przekształcają się na naszych oczach w społeczeństwa przemocy i nieufności”. Stwierdziła, że główną podstawą zaufania między obywatelami jest homogeniczność kulturowa, która obecnie szybko zanika. Ostrzegła, że Europa znajduje się już pod wielką presją rozproszonej działalności partyzanckiej przybierającej różne formy – od zamieszek i grabieży, przez przypadkowe ataki, po rasizm skierowany przeciwko białym oraz ataki terrorystyczne.

Weimers powtórzył tę ocenę, zwracając uwagę na wpływ masowej migracji na spójność kulturową.

„Zachodnie demokracje, które niegdyś były stosunkowo jednorodnymi społeczeństwami, stały się głęboko rozdrobnione. Nowoprzybyli często mają niewiele wspólnego z ludnością tubylczą. Co bardziej niepokojące, wielu z nich nie ma zamiaru się asymilować” – stwierdził szwedzki europoseł.

Pytanie, które Weimers zadał wprost, brzmiało jak nagłówek dystopijnej powieści: gdzie będzie Europa za 50 lat i czy w ogóle będzie jakaś Europa?

CYNICZNYM OKIEM: Europejska klasa polityczna przez dekady importowała chaos pod sztandarem różnorodności, a teraz organizuje konferencje, żeby się nad tym pochylić. To jak podpalacz, który zakłada straż pożarną i liczy na medal za odwagę.

Bałkanizacja, oblężenia i widmo Sarajewa w XXI wieku

Najbardziej szczegółową i mrożącą krew w żyłach analizę przedstawił profesor Betz, który od lat ostrzega przed głęboką erozją spójności społecznej. Opisał przyszły konflikt w kategoriach, które bardziej pasują do podręcznika historii wojen niż do sali konferencyjnej w Brukseli. Ostrzegł przed tym, co nazwał buntem chłopskim – konserwatywnym powstaniem, w którym rządzeni dążą do ukarania swoich władców za naruszenie zobowiązań wynikających z umowy społecznej i za zmianę reguł gry wbrew woli obywateli.

„Będzie to przypominać włoskie Lata Ołowiu, brudne wojny w Ameryce Łacińskiej, a może konflikt w Irlandii Północnej, ale na większą skalę” – stwierdził Betz.

Profesor nakreślił, jak już dziś widoczna jest bałkanizacja życia społecznego wzdłuż linii etnicznych. Wskazał konkretne przykłady – Tower Hamlets w Londynie czy Sparkhill w Birmingham, które jego zdaniem są już enklawami etnicznymi z negocjowanymi zasadami działania policji, równoległymi systemami prawnymi i alternatywnymi gospodarkami.

„To są strefy endemicznej i masowej drapieżności seksualnej wobec grup zewnętrznych. To powinno budzić ogólne przerażenie” – dodał Betz.

Kontynuując, Betz opisał możliwy scenariusz przyszłego konfliktu jako oblężenie obszarów miejskich z akcentami XXI wieku. Porównał to do oblężenia Sarajewa, ale zdominowanego przez aktorów paramilitarnych stosujących taktykę zakłócania systemów – przede wszystkim ataki na infrastrukturę w celu degradacji i zniszczenia systemów podtrzymywania życia w miejskich enklawach zamieszkanych przez ludność nierdzenną.

„Cel polityczny jest bardzo prosty: zmusić nierdzennych mieszkańców do wyjazdu. Strategia polega na stworzeniu w miastach warunków życia tak nie do zniesienia, że wyjazd będzie lepszy niż pozostanie” – wyjaśnił profesor.

To nie jest, jak podkreślił, nieprawdopodobna teoria zwycięstwa. Jej główna przesłanka – niestabilność współczesnej kondycji miejskiej – jest czymś, przed czym badacze studiów miejskich ostrzegają już od pięćdziesięciu lat, nawet w najlepszych czasach. Betz zwrócił uwagę na szczególną wrażliwość systemów paliwowych, które z definicji są łatwopalne, trudne do naprawy i kosztowne w wymianie. W warunkach wojny domowej, gdzie ubezpieczenie jest niedostępne, ich wymiana jest po prostu niemożliwa. Zakłócenie dostaw paliwa wywołuje natychmiastowe skutki kaskadowe dla logistyki, a przede wszystkim dla systemu dystrybucji żywności – co profesor nazwał tradycyjną bronią sztuki oblężniczej.

Betz ostrzegł przed ostateczną stawką dla rdzennych populacji, posługując się porównaniem, które trudno zignorować.

„Jest bardzo możliwe, że Brytyjczycy skończą jak Kananejczycy czy Arkadyjczycy – jako lud o znaczeniu historycznym, którego pomniki widać tu i ówdzie w stanie ruiny, będący przedmiotem zainteresowania archeologów i historyków” – powiedział, dodając, że to nie odległa abstrakcja, lecz „możliwość, która jest całkiem bliska”.

To, co Betz nazwał ruchem asortywnym, to proces, w którym społeczeństwo strzeżone staje się społeczeństwem radykalnie ufortyfikowanym – elity szukają większej ochrony za pomocą kolejnych murów, strażników i inwigilacji, podczas gdy reszta społeczeństwa radykalizuje się w obu kierunkach.

Milczenie urzędników i brak odwagi polityków

Jednym z najbardziej niepokojących wątków konferencji było stwierdzenie Betza, że w rządach jest mnóstwo ludzi, którzy w pełni rozumieją powagę sytuacji, choć mówienie o tym otwarcie oznacza koniec kariery. System sam się cenzuruje – nie trzeba zakazów ani praw ograniczających wolność słowa, wystarczy perspektywa utraty stanowiska, by skutecznie zamknąć usta tym, którzy widzą nadciągającą katastrofę.

Emerytowany pułkownik brytyjskiej armii Richard Kemp wzmocnił tę diagnozę, ostrzegając, że załamanie integracji pogorszyło się dramatycznie w ciągu ostatnich dwóch dekad.

„Żaden rząd, ani obecny, ani żaden przyszły rząd Wielkiej Brytanii, nie ma odwagi, by to powstrzymać” – stwierdził Kemp w odniesieniu do postępującej islamizacji Wielkiej Brytanii.

CYNICZNYM OKIEM: Europa organizuje konferencję o wojnie domowej w budynku Parlamentu Europejskiego, instytucji, która przez dekady współtworzyła politykę prowadzącą do tego scenariusza. To jak alkoholik wygłaszający wykład o trzeźwości – na bieżąco uzupełniając kieliszek pod mównicą.

Wzór, który wyłania się z tej konferencji, jest jednoznaczny w swojej wymowie. Polityka otwartych granic i zaprzeczanie faktom przez elity stworzyły równoległe społeczeństwa, podważyły tożsamość narodową i pozostawiły zwykłych Europejczyków bez pokojowego ujścia politycznego. Pytanie nie brzmi już, czy ostrzeżenia są przesadzone – brzmi, czy ktokolwiek na kontynencie ma jeszcze odwagę, czas i mandat, by zmienić kurs, zanim słowa profesora z King’s College zamienią się z prognozy w kronikę.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *