Ethereum Foundation ogłosiło swoje priorytety na 2026 rok i nie ma w nich miejsca na półśrodki. Platforma, która przez lata obiecywała zdecentralizowaną rewolucję, teraz stawia na konkrety: szybsze transakcje, inteligentniejsze portfele, lepszą interoperacyjność między łańcuchami i – co najważniejsze – odporność na komputery kwantowe. To już nie science fiction, lecz plan awaryjny przed dniem, w którym tradycyjna kryptografia przestanie istnieć.
W oficjalnym oświadczeniu podkreślono plany podniesienia limitu gazu „ku i poza” 100 milionów – ambitny cel, który pod koniec 2025 roku podwoił się z 30 do 60 milionów po aktualizacjach Pectra i Fusaka. Społeczność oczekuje nawet 180 milionów, co ma uczynić sieć szybszą i bardziej skalowalną. Ale prawdziwą gwiazdą ogłoszenia jest Glamsterdam – aktualizacja zaplanowana na pierwszą połowę roku, która wprowadzi post-kwantowe zabezpieczenia.

CYNICZNYM OKIEM: Gdy deweloperzy kryptowalut zaczynają bać się fizyki, to znak, że ich utopia może skończyć się szybciej niż Bitcoin w 2018 roku.
Zabezpieczenia przed nieznanym
W styczniu badacz Ethereum Justin Drake ogłosił powstanie specjalnego zespołu Post-Quantum (PQ), nazywając to „punktem zwrotnym w długoterminowej strategii kwantowej Fundacji”. Nie chodzi tu o teoretyczne zagrożenie – komputery kwantowe Google’a i IBM-a już testują algorytmy łamiące klucze kryptograficzne, a Ethereum wie, że opóźnienie oznaczałoby katastrofę.
Równolegle trwają prace nad portfelami inteligentnymi z natywną abstrakcją kont i płynną komunikacją między warstwami L1 i L2. Fundacja chwali 2025 rok jako „jeden z najbardziej produktywnych”, ale ton wypowiedzi sugeruje świadomość, że nadchodzące wyzwania wymagają czegoś więcej niż aktualizacji kodu. Ethereum musi ewoluować szybciej niż zagrożenia, które samo stworzyło.
CYNICZNYM OKIEM: Budowanie zdecentralizowanej przyszłości na technologiach, które mogą się rozpaść pod wpływem nowych chipów – to kwintesencja wiary kryptowalutowej.
Buterin i AI – marzenia z marginesu
W tle wizja Vitalika Buterina, który kilka dni wcześniej snuł plany połączenia Ethereum z sztuczną inteligencją. Współzałożyciel widzi w tym duecie narzędzie do „poprawy rynków, bezpieczeństwa finansowego i ludzkiej sprawczości”.
Krótko mówiąc: AI nie zastąpi ludzi, lecz wzmocni ich w świecie inteligentnych kontraktów. Brzmi pięknie – dopóki nie przypomnimy sobie, że Ethereum wciąż zmaga się z problemami skalowalności z 2017 roku.
Mario Havel z Fundacji żartobliwie przyznał, że opóźnienie ogłoszenia wynikało z przygotowywania „największego programu nauczania do tej pory”. To znak, że 2026 rok będzie testem nie tylko dla technologii, lecz także dla wiary inwestorów.
W świecie, gdzie kwantowa fizyka zagraża blockchainowi, a AI obiecuje zbawienie, Ethereum balansuje między mesjaszem innowacji, a kolejnym projektem, który przepadnie w „pompie i dumpie”.


