Na północnym wschodzie Portugalii, w gminie Almeida, ekolodzy znaleźli w styczniu aż 17 martwych kani rudych. Nie padły ofiarą kłusowników ani katastrofy klimatycznej, lecz – jak ustalono – zatrutych gryzoni i mięsa naszpikowanego chemikaliami. Wśród skażonych przynęt było m.in. mięso owcy, przygotowane prawdopodobnie do zabicia wilków, które z kolei zabiło ptaki.
Według Instytutu Ochrony Przyrody i Lasów (ICNF) to kolejny epizod w rosnącej serii ekologicznych tragedii, wynikających z powszechnego stosowania tzw. rodentycydów antykoagulacyjnych – trucizn mających zabijać szczury, myszy i inne szkodniki. Problem w tym, że nie kończy się na nich.
CYNICZNYM OKIEM: Człowiek wciąż myśli, że kontroluje naturę. Tymczasem ona po prostu przekazuje truciznę dalej, w porządku troficznym i moralnym.
Efekt domina na skrzydłach
Biolog Alfonso Godino z projektu Life Eurokite uważa, że kanie rude nie były celem, lecz „ofiarami ubocznymi ludzkich rozwiązań ostatecznych.” Od 2021 roku jego zespół odnalazł 32 martwe drapieżne ptaki, które zginęły w wyniku tzw. zatrucia wtórnego – spożycia ofiary, która wcześniej połknęła trutkę.
Problem nie dotyczy wyłącznie jednego regionu. Najnowsze badania opublikowane w czasopiśmie Science of The Total Environment potwierdzają, że ponad 80% drapieżnych ptaków w Portugalii miało w organizmach ślady toksycznych związków. Biolodzy z Lizbony, Porto i Las Palmas przebadali 210 osobników z 15 gatunków, analizując próbki wątroby.
Wynik? 83% ptaków drapieżnych akumulowało w wątrobie co najmniej jeden związek z grupy rodentycydów drugiej generacji – najczęściej brodifakum i bromadiolon. To substancje o wysokiej trwałości, które potrafią utrzymywać się w tkankach tygodniami i zabijać powoli, ale skutecznie.

CYNICZNYM OKIEM: Trutki działają jak polityka – trafiają w słabych, ale skutki ponoszą najwięksi.
Toksyczne błędne koło
Zjawisko to ujawnia paradoks ekologicznej kontroli, w której każde działanie mające „ratować” ekosystem, w istocie go zatruwa. Gdy giną drapieżniki, populacja gryzoni wzrasta, co prowadzi do jeszcze intensywniejszego stosowania chemikaliów – i tak zamyka się krąg błędu.
Władze zapowiadają zaostrzenie monitoringu, lecz bez zmian legislacyjnych i ograniczenia sprzedaży rodentycydów Portugalia stanie się niechcianym laboratorium toksykologii stosowanej.
Kanie, sokoły, puszczyki i płomykówki to tylko pierwsze ogniwo katastrofy. Następne może już nie mieć skrzydeł, tylko dwie ręce i plan na „lepsze zarządzanie naturą”.
CYNICZNYM OKIEM: Ludzie chcieli pozbyć się szczurów. Udało im się pozbyć drapieżników. To też jakiś sukces – w końcu konkurencja mniejsza.


