Ekwador rozpoczął w niedzielę masową ofensywę przeciwko kartelom narkotykowym z udziałem 75 000 żołnierzy, wspieranych pojazdami opancerzonymi, helikopterami i logistyką Stanów Zjednoczonych. Minister spraw wewnętrznych John Reimberg nie pozostawił złudzeń co do skali operacji, opisując ją jako „bardzo silną ofensywę”.
„Jesteśmy na wojnie. Nie podejmujcie żadnego ryzyka, nie wychodźcie z domów, zostańcie wewnątrz” – powiedział Reimberg, cytowany przez BBC News.
Rozprawa z kartelami jest częścią nowego sojuszu 17 państw przeciwko grupom przestępczym, zaprezentowanego przez prezydenta Trumpa na początku tego miesiąca. Kontekst jest kluczowy – około 70% kokainy produkowanej w Kolumbii i Peru przechodzi tranzytem właśnie przez Ekwador.
„Tarcza Ameryk” – Trump zbiera sojuszników
Przed rozpoczęciem operacji przywódcy Ameryki Łacińskiej wzięli udział w międzynarodowym szczycie zatytułowanym „Tarcza Ameryk”, zorganizowanym przez Trumpa w Mar-a-Lago. Podczas spotkania Trump nazwał gangi kartelowe „rakiem” i wezwał latynoamerykańskich partnerów do jego wykorzenienia.
„Nie chcemy, żeby to się rozprzestrzeniało” – dodał Trump.
Prezydent Ekwadoru Daniel Noboa, jeden z głównych sojuszników Trumpa w regionie, odpowiedział wpisem na platformie X:
„Zbyt długo mafie myślały, że Ameryka to ich terytorium. Że mogą przekraczać granice, przemycać narkotyki, broń i siać przemoc bez konsekwencji. Ich czas dobiegł końca”.
CYNICZNYM OKIEM: Siedemnaście państw podpisuje sojusz przeciwko kartelom, które przetrwały już dziesiątki takich sojuszy. Kartele pewnie drukują sobie te deklaracje i wieszają w ramkach na ścianach.
Choć władze nie sprecyzowały, czy wojska USA wezmą bezpośredni udział w walce, oba kraje przeprowadziły już wspólne uderzenia na początku miesiąca. FBI otwiera biuro terenowe w Ekwadorze, aby pomóc w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej, prania pieniędzy i korupcji. Równolegle USA i Ekwador podpisały umowę handlową, która odblokuje dostęp do rynku 18 milionów konsumentów dla amerykańskiego eksportu rolnego i przemysłowego.
Kolumbia oskarża – Ekwador zaprzecza
Operacja szybko wywołała międzynarodowy incydent dyplomatyczny. Prezydent Kolumbii Gustavo Petro napisał na platformie X:
„Jesteśmy bombardowani z Ekwadoru i to nie grupy rebelianckie tego dokonują”.
Noboa stanowczo odrzucił te zarzuty, stwierdzając, że jego rząd bombarduje wyłącznie kryjówki na własnym terytorium, z których wiele jest kontrolowanych przez kolumbijskie grupy przestępcze.
CYNICZNYM OKIEM: Bomby spadają po ekwadorskiej stronie granicy, ale jakoś słychać je w Bogocie. Geografia bywa wybiórcza, kiedy w grę wchodzi polityka.
Operacja antykartelowa następuje kilka tygodni po tym, jak meksykańskie siły specjalne zabiły lidera jednego z głównych karteli. Na początku roku USA przeprowadziły operację zmiany reżimu w Wenezueli, a komunistyczna Kuba coraz bardziej wydaje się być kolejnym dominem zagrożonym upadkiem.
Administracja Trumpa systematycznie demontuje stary porządek w obu Amerykach – porządek przez długi czas definiowany przez kartele narkotykowe, rządy lewicy i upadek gospodarczy. Te działania wojenne ginęłyby jednak znacznie mniej w natłoku wiadomości, gdyby nie konflikt USA-Iran dominujący w nagłówkach przez całą dobę.



