Irmo M1 to pierwszy na świecie egzoszkielet z wielosensorycznym AI, aktywnie skanującym teren przed użytkownikiem i dostosowującym wspomaganie nóg, stworzony przez badaczy Uniwersytetu Beihang w Pekinie – odciąża kolana turystów i biegaczy, wzmacniając moc kończyn o 45% podczas chodu. Modułowy „pancerz” z kamerą 120-stopniową, laserowym dalmierzem LADAR i systemem HMoCS rozpoznaje trawę, piasek, zbocza, schody, łącząc to z 9-osiowym IMU dla predykcji kroków.
Najlżejszy M1 Ultra waży zaledwie 2 kg z tytanu i włókna węglowego, silniki 1000 W generują 18 Nm momentu, redukując obciążenie kolana o 22,7 kg i amortyzując 60% uderzenia przy lądowaniu – zgięcie stawu 0-145 stopni czyni każdy krok lżejszym, jak w adaptacyjnych autach, ale na ludzkich nogach.

Cztery tryby na każdą przygodę. Cena i crowdfundingowy szał
Urządzenie błyszczy trybami: Turbo na podjazdy, Eco na maratony, Treningowy z oporem siłowym, Spoczynkowy na przerwę – akumulatory na 6-8 godzin z odzyskiem energii +50%, szybka wymiana w 20 sekund paskami. IP67 wodoodporny, -20 do +40°C, app do monitoringu – dla turystyki, biegania, roweru, kosza, tenisa; nie medyczny, lecz rekreacyjny booster.
Kickstarter zebrał ponad 400 tys. dolarów – od 399 dolarów za basic (ograniczona AI, bateria) po 1249 dolarów za Ultra – cena jak rower MTB, kusząca predykcją terenu, ale czy wart gadżet?
CYNICZNYM OKIEM: Za 4500 zł nogi jak u Supermana, ale czy zwykły turysta potrzebuje AI na trawę i schody – czy to rewolucja, czy drogie buty z laserem, czekające na awarię w deszczu?
Irmo M1 zaciera granicę człowieka i maszyny w rekreacji, gdzie AI czyta przyszły krok, redukując ból kolan – intrygujący skok z laboratoriów na szlaki, choć pytania o lasery i niezawodność wiszą jak chmura nad tym tytanowym marzeniem.


