Pod lizbońskim słońcem, w eleganckich salach Sintry, europejscy bankierzy centralni celebrują zakończenie cyklu obniżek stóp procentowych. Christine Lagarde ogłasza: „EBC znalazł stopę neutralną, inflacja pod kontrolą, zatrudnienie stabilne, a kryzys zadłużeniowy to już przeszłość”. Przekaz jest jasny: wszystko jest pod kontrolą, a strefa euro kołysze się na spokojnych wodach. Ale pod tą fasadą bankowej utopii czai się rzeczywistość, której nie da się zagłuszyć ani konferencyjną mantrą, ani kolejną prezentacją PowerPoint.
CYNICZNYM OKIEM: Kiedy bankierzy centralni mówią, że „wszystko jest pod kontrolą”, inwestorzy zaczynają szukać najbliższego wyjścia ewakuacyjnego.
Chimera stopy neutralnej: magiczne zaklęcie EBC, a fakty mówią co innego
„Stopa neutralna” to nowy święty Graal bankowości centralnej. Gdy decydenci czują się pewnie, a media sprzedają narrację o „normalności”, pojawia się to zaklęcie: „zrównoważyliśmy siły inflacyjne i deflacyjne, strefa euro jest na ścieżce wzrostu”. Ale to tylko bajka z tysiąca i jednej nocy, mająca uspokoić rynki i rządy. W rzeczywistości gospodarki nie da się sprowadzić do prostego równania. „Stopa neutralna” to środek uspokajający, nie diagnoza.
Wizerunek EBC jako strażnika stabilności to relikt epoki Bundesbanku. Dziś banki centralne, wciągnięte w polityczno-fiskalne uwikłania, są zakładnikami długu publicznego i rozbudowanych świadczeń socjalnych. EBC wciąż trzyma jedną trzecią długu państw strefy euro, skupioną podczas pandemii. Bez tej płynności wiele krajów byłoby niewypłacalnych. EBC to ostatnia zaprawa trzymająca europejski domek z kart. Gdyby ją usunąć, cała konstrukcja runęłaby natychmiast.
CYNICZNYM OKIEM: EBC nie jest już strażnikiem waluty – to ostatni mur obronny przed upadkiem europejskiego modelu socjalnego. I wszyscy o tym wiedzą, tylko nikt nie mówi tego głośno.
Za fasadą Sintry strefa euro pogrążona jest w kryzysie. Przemysł się kurczy, budownictwo tkwi w recesji, ponad 50% firm zgłasza brak zamówień. Niemiecki przemysł od 2021 roku zlikwidował ponad 217 tys. miejsc pracy, a deindustrializacja przyspiesza. Produkcja przenosi się za granicę, kapitał ucieka, produktywność nie rośnie ósmy rok z rzędu. Bazy podatkowe się kurczą, dochody maleją, koszty socjalne rosną, zadłużenie pogłębia się. Bez realnych reform strefie euro grozi kolejny kryzys zadłużeniowy – i znów EBC będzie musiał być pożyczkodawcą ostatniej instancji.
Lata zerowych stóp procentowych uzależniły Europę od taniego kredytu. Teraz, przy realnie dodatnich stopach, firmy uzależnione od dotacji upadają. To gospodarka zombie – firmy istnieją tylko dzięki państwowym kroplówkom. Najnowsza ofiara zielonego planowania przemysłowego – Northvolt – zamyka działalność, bo centralnie sterowana polityka gospodarcza nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością.
USA: inny kurs, inna przyszłość. EBC – drukarka ostatniej szansy
Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku Fed utrzymuje stopy na poziomie 4,5%, pozwalając gospodarce oczyścić się z nieproduktywnych elementów. USA stają się magnesem dla kapitału: obniżki podatków, deregulacja energetyczna, wycofywanie się z agendy klimatycznej. Ameryka stawia na produkcję, innowację i konkurencję, podczas gdy Europa rozdaje coraz większe zasiłki i dotacje.
CYNICZNYM OKIEM: Ameryka przechodzi przez ból, by stać się silniejsza. Europa rozdaje morfinę, by odwlec ból – i pogłębia uzależnienie od EBC.
Wycofanie się EBC z roli gwaranta płynności jest dziś nie do pomyślenia. Bank centralny pośrednio gwarantuje emerytury, budżety socjalne, funkcjonowanie biurokracji – i ukrywa, jak krucha stała się cała konstrukcja. Dzień, w którym napięcia rynkowe wywołają tektoniczne przesunięcie fundamentów gospodarki, zbliża się coraz bardziej.
EBC zakończył cykl luzowania, ale kryzys strefy euro dopiero się zaczyna. Za pozorem „stopy neutralnej” i bankowej stabilności kryje się gospodarka zombie, uzależniona od taniego kredytu i centralnego planowania.
Europa tkwi w pułapce własnych iluzji – a EBC jest ostatnią zaprawą, która trzyma ten domek z kart.
Pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy” napięcia rynkowe obnażą kruchość europejskiego modelu – i kto wtedy zapłaci rachunek za lata życia na kredyt.
CYNICZNYM OKIEM: Sintra to piękne miejsce na konferencję. Ale nawet najpiękniejsza sceneria nie ukryje faktu, że europejski domek z kart chwieje się coraz bardziej – a EBC nie ma już nowych bajek do opowiadania.


