Ostatni symboliczny filar kontroli zbrojeń jądrowych między USA, a Rosją właśnie się kruszy. Traktat New START, podpisany w 2010 roku przez Baracka Obamę i Dmitrija Miedwiediewa, ograniczający liczbę rozmieszczonych głowic do 1 550 po każdej ze stron, wygaśnie 5 lutego – o ile Donald Trump niespodziewanie nie przedłuży go w ostatniej chwili.
Podczas środowej wideorozmowy Władimir Putin poinformował Xi Jinpinga, że Moskwa nie otrzymała żadnej odpowiedzi z Waszyngtonu na swoją wrześniową propozycję dobrowolnego rocznego przedłużenia porozumienia. Rosyjski przywódca zapewnił, że kraj pozostanie „rozważny i odpowiedzialny”, ale jednocześnie dał do zrozumienia, że strategiczna równowaga znów przechodzi w fazę niepewności.
CYNICZNYM OKIEM: W świecie, gdzie decyzje o głowicach zapadają przez Zooma, nawet przypadkowe kliknięcie „Leave Meeting” może mieć skutki globalne.
Waszyngton stawia na nieprzewidywalność
Portal Politico ujawnił, że administracja Trumpa przygotowuje się do „pożegnania z kontrolą zbrojeń”. Pentagon prowadzi wewnętrzne narady nad scenariuszem „post‑New START”, w którym żadna ze stron nie jest już związana limitami ani wzajemnymi inspekcjami.
Teoretycznie Rosja oferuje roczne przedłużenie – także w wypowiedziach Miedwiediewa – lecz Biały Dom milczy. Jeden z urzędników powiedział Newsweekowi: „Prezydent zdecyduje o przyszłości traktatu we własnym tempie.” W tłumaczeniu na język polityki: Trump czeka, aż napięcie da mu maksimum efektu propagandowego i politycznego.
Od transparentności do cienia
Eksperci ostrzegają, że bez New START zniknie mechanizm wzajemnych kontroli i wglądu w arsenały, co zwiększy ryzyko błędnych interpretacji manewrów wojskowych. Profesor Monica Duffy Toft z Fletcher School przypomina: „Traktat zmniejszał ryzyko pomylenia rutynowego ćwiczenia z przygotowaniem do ataku jądrowego.” Teraz ten bufor bezpieczeństwa znika.
CYNICZNYM OKIEM: Zamiast inspektorów i formularzy będą memy i komunikaty na Telegramie – nowa epoka transparentności po rosyjsko‑amerykańsku.
Nie bez powodu Putin oświadczył Xi, że traktat się kończy. Moskwa próbuje wciągnąć Pekin w negocjacje, tworząc trójkątną architekturę odstraszania. Trump od dawna sugerował, że nowa umowa musi objąć również Chiny – co dla Azji oznaczałoby zupełnie nową dynamikę wyścigu zbrojeń.
Jeśli Amerykanie faktycznie odpuszczą kontrolę, a Rosja i Chiny uzbroją się bez ograniczeń, świat wróci do logiki zimnej wojny – tylko z trzecim graczem pośrodku.
Bo gdy najpotężniejsi znów przestają liczyć głowice, historia przypomina: reset to piękne słowo, dopóki ktoś nie naciśnie złego przycisku.


