Dystopia chińskiej toalety: papier pod kontrolą kodów QR

Nowa era nadzoru, czyli oglądaj reklamę albo płać za papier

Adrian Kosta
6 min czytania

W świecie, gdzie prywatność i wolność jednostki coraz częściej ustępują kontroli cyfrowej i konsumpcyjnym manipulacjom, pojawia się nowy, niepokojący fenomen prosto z Chin – publiczne toalety, które nie wydadzą papieru toaletowego, jeśli nie obejrzysz reklamy lub po prostu nie zapłacisz. Brzmi to jak scena z postapokaliptycznego filmu science fiction, ale jest surową rzeczywistością opisywaną przez sfrustrowanych użytkowników na subreddicie antykonsumpcyjnym.

chiny (2)
W niektórych chińskich toaletach publicznych użytkownicy muszą obejrzeć reklamę lub zapłacić, aby uzyskać dostęp do papieru toaletowego (Zdjęcie: Reddit/Youtube za pośrednictwem Metro)

Papier toaletowy jako waluta przyszłości. Kapitalistyczno-komunistyczna ironia

Zamiast zwykłego podajnika, w niektórych miejscach publicznych w Chinach funkcjonują urządzenia zmuszające do przeskanowania kodu QR, co skutkuje wyświetleniem krótkiej reklamy, po czym użytkownik otrzymuje zaledwie kilka oszczędnie dozowanych płatków papieru toaletowego. Jeśli ktoś nie ma ochoty tracić czasu na oglądanie ani nie chce uczestniczyć w formalnościach reklamowych, może po prostu zapłacić 0,5 RMB (około 5 centów), aby „odblokować” wydzieloną ilość papieru.

Chińscy urzędnicy argumentują, że to innowacyjne rozwiązanie przeciwdziała marnotrawstwu – bo według nich, wielu ludzi bez umiaru zabierało z publicznych toalet zbyt dużo papieru, wywołując straty i marnotrawstwo zasobów.

Komentarze użytkowników internetu celnie podsumowują absurd tej sytuacji:
„Tak wygląda kapitalistyczna komunistyczna dystopia na pierwszy rzut oka” – zauważa jeden z internautów, wskazując na paradoks gospodarki kontrolowanej przez państwo, która jednocześnie atakuje swoich obywateli kapitalistycznymi metodami inwigilacji i wymuszania konsumpcji.

Inny trafnie komentuje sytuację z przymrużeniem oka:
„To nie zadziałałoby również w Wielkiej Brytanii, maszyna szybko zostałaby zniszczona albo wszędzie byłoby rozrzucane g…” – bo taka forma kontroli nad papierem toaletowym z pewnością wywołałaby społeczne bunty nawet w krajach z kulturową miłością do porządku.

Reklamy zamiast prywatności – eskalacja technologicznych absurdów

To nie pierwszy raz, gdy chińskie toalety stają się areną eksperymentów, które wielu określa jako przekroczenie granic rozsądku i prywatności. Już w 2017 roku w Parku Świątyni Nieba w Pekinie testowano podajniki papieru toaletowego z technologią rozpoznawania twarzy. Pomysł wywołał ogromne kontrowersje, a krytycy podkreślali, że to ewidentny przykład naruszenia prywatności ludzi nie spodziewających się zaawansowanego nadzoru podczas wykonywania najintymniejszych czynności.

W reakcji na oburzenie i rosnącą świadomość zagrożeń, chińskie Biuro ds. Cyberprzestrzeni oraz Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego zakazały stosowania technologii rozpoznawania twarzy bez jasnej zgody użytkowników, szczególnie w miejscach takich jak toalety publiczne, hotele czy przebieralnie.

Gdzie kończy się kontrola, a zaczyna zniewolenie?

Ta nowa forma „kontroli dostępu” do papieru toaletowego wpisuje się w szeroki katalog środków, które mają tę samą cechę – stać się filtrami i pułapkami dla wolności osobistej, zakamuflowanymi pod przykrywką efektywności i walki z marnotrawstwem.

Technologia zamiast ułatwiać życie, coraz częściej robi krok w stronę tego, by świadomie tworzyć sytuacje, w których użytkownik jest traktowany jak klient przymuszony do konsumpcji – tym razem nie tylko dóbr luksusowych, ale nawet konieczności fizjologicznych.

CYNICZNYM OKIEM: To, że ludzie muszą dziś płacić lub oglądać reklamy, aby dostać papier w toalecie, jest metaforą – symbolicznym obrazem świata, w którym wszystko ma swoją cenę, a prywatność staje się luksusem. Wystarczy otworzyć drzwi toalety, żeby zostać poddanym mikrofinansowemu wywiadowi, którego skutkiem jest ekonomiczne zniewolenie.

Kapitalizm czy koszmar 2.0 – Jak daleko sięgniemy w imię efektywności?

W tej groteskowej sytuacji zacierają się granice między kapitalizmem, a autorytarnym nadzorem. Państwo, które oficjalnie zarządza informacją i systemem monetarnym, z pomocą nowoczesnych technologii przejmuje kontrolę nawet nad… rolką papieru.

Już nie mówimy tylko o śledzeniu ruchów obywatela w internecie czy kamerach miejskich – teraz kontrolowany jest dostęp do podstawowych, codziennych środków higieny, przy którym wymusza się oglądanie reklam jak do zakupu luksusowego produktu.

To pytanie zaczyna spędzać sen z powiek nie tylko chińskim obywatelom. Świat coraz bardziej pochłania obsesja na punkcie kontroli, optymalizacji i redukcji marnotrawstwa – ale jakim kosztem?

Czy za kilka lat podobne rozwiązania zagościć mogą w naszych krajach, do tego stopnia, że podstawowa higiena stanie się przedmiotem transakcji, a tego, kto zapłaci mniej, czeka ograniczony dostęp lub dłuższe kolejki do… papieru toaletowego?

CYNICZNYM OKIEM: Toaleta, miejsce intymności i wolności, dziś staje się symbolem nowoczesnego zniewolenia. W kraju, gdzie nawet moment intymności podlega komercyjnej presji i inwigilacji, zyskujemy przedwczesny przykład, jak technologia i reklama zawłaszcza każdą sferę życia – a my zapłacimy za to, czasem dosłownie, własnym komfortem i godnością.

Chińskie publiczne toalety zatrzymujące papier toaletowy jako „zakładnika” reklam lub płatności to nie tylko anegdota – to przedsmak dystopii, którą coraz bardziej wyrasta świat, w którym wolność i prywatność są luksusami, na które nie każdego stać.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.

Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.

TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *