Dwa długi Ameryki – jeden spłacony krwią, drugi obciąża dzieci

Dług publiczny, który rośnie z unikania odpowiedzialności

Adrian Kosta
4 min czytania
Dwa długi Ameryki - jeden spłacony krwią, drugi obciąża dzieci

Amerykański Dzień Pamięci, obchodzony 25 maja, zmusza obywateli do skonfrontowania się ze słowem, którego na co dzień się unika: dług. Nie chodzi jednak o ten finansowy, o którym Kongres udaje, że w magiczny sposób sam się rozwiąże, lecz o jego starsze, cięższe znaczenie – to wyryte na nagrobkach w Arlington i na cmentarzach w całym kraju. To dług spłacony w całości przez tych, którzy oddali życie, aby reszta mogła żyć w wolności.

Tekst podkreśla, że tego rodzaju zobowiązania nie sposób zmierzyć żadnym wskaźnikiem ekonomicznym. Żadna stopa procentowa nie jest w stanie go zmierzyć, żadna pozycja w budżecie nie może go pomieścić – jest ostateczny, nieodwołalny i święty. Wielu stało na straży, wsiadało do kokpitu lub wypływało na wrogie wody, by inni mogli cieszyć się zwyczajnymi luksusami: kłócić się o politykę, grillować na podwórku, narzekać na pracę i wychowywać rodziny w spokoju.

groby

Dług publiczny, który rośnie z unikania odpowiedzialności

Autor zestawia tę ofiarę z drugim długiem, znacznie mniej szlachetnym i w dużej mierze zaciągniętym na własne życzenie. Mowa o długu publicznym, który przy poziomie 39 bilionów dolarów rośnie szybciej niż gospodarka, a jego obecna ścieżka jest nie do utrzymania.

Skala kosztów obsługi tego zadłużenia ma porażać wyobraźnię. Same płatności odsetkowe wynoszą bilion dolarów rocznie – to kwota, której większość ludzi nie jest w stanie pojąć.

W przeciwieństwie do uroczystego długu czczonego w Dniu Pamięci, ten rośnie nie z poświęcenia. Według autora bierze się z unikania odpowiedzialności, chciwości i braku rozliczalności. To rachunek nieustannie przerzucany na przyszłe pokolenia, bo wybranym władzom brakuje dyscypliny, by dokonać trudnych wyborów.

CYNICZNYM OKIEM: Jedni oddają życie, by nie przekazać problemu dalej, drudzy z zadłużania bez granic uczynili narodową rozrywkę. Prawa ekonomii nie zawieszą jednak działania z patriotycznej grzeczności.

Kontrast między dwiema postawami jest, zdaniem autora, uderzający. Po jednej stronie stoją młodzi Amerykanie, którzy nigdy się nie wahali, gdy ojczyzna żądała od nich wszystkiego. Po drugiej znajduje się kultura polityczna, która ubolewa nad najmniejszym przejawem dyscypliny budżetowej.

Tekst odwołuje się do konkretnych pól bitewnych, by uzmysłowić tę różnicę. Autor każe wyobrazić sobie tłumaczenie tego żołnierzowi piechoty morskiej, który nigdy nie wrócił z Faludży, albo temu, który poległ w dolinie Korengal.

Polegli mieli żyć zgodnie z zasadą, że nie przekazuje się swoich problemów kolejnej osobie. Rozumieli obowiązek w najczystszej postaci: ty niesiesz swój ciężar, ty kończysz misję. Żyli z jasnością celu, której narodowemu budżetowi dotkliwie brakuje.

Autor proponuje, by prawdziwym uczczeniem ich pamięci stało się przejęcie choćby ułamka tej dyscypliny. Apeluje o liderów, którzy traktują dług publiczny jako realne zagrożenie, a nie odległą abstrakcję, oraz o zaprzestanie udawania, że zadłużanie bez ograniczeń jest nieszkodliwe.

Konkluzja tekstu sprowadza całą refleksję do jednego, mocnego zdania. Jeden dług został spłacony krwią, drugim obciążane są dzieci – a zapomnienie o tej różnicy oznaczałoby, że naród niczego nie nauczył się od tych, którzy spłacili ten pierwszy.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


TAGI:
KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *