Na murach Ambasady Chin w Waszyngtonie pojawił się drut kolczasty. Lokalny portal Popville opublikował zdjęcia, na których co najmniej czterech pracowników montuje dodatkowe zabezpieczenia na szczycie i tak już solidnego obwodu obronnego, składającego się z bloków i żelaznego ogrodzenia. Nagłe wzmocnienie fortyfikacji chińskiego kompleksu dyplomatycznego rodzi pytania, na które Pekin na razie nie odpowiada.

Ambasady w Waszyngtonie od zawsze mierzą się z zagrożeniami dla bezpieczeństwa, ale decyzja o rozbudowie umocnień właśnie teraz nie wygląda na rutynową konserwację. Scenariuszy jest kilka: Pekin może reagować na konkretne zagrożenie, przewidywać protesty lub niepokoje w pobliżu, albo przygotowywać się na przyjazd wysokiego rangą urzędnika czy zagranicznej delegacji.

CYNICZNYM OKIEM: Kiedy ambasada supermocarstwa zaczyna wyglądać jak więzienie o zaostrzonym rygorze, to nie jest sygnał, że okolicy grozi spokój.
Strajk generalny 1 maja i chińskie kalkulacje
Jest jeszcze jeden trop. Sieci aktywistów powiązane z grupami prochińskimi i marksistowskimi wezwały do przeprowadzenia 1 maja akcji strajku generalnego, której celem ma być zakłócenie amerykańskiej gospodarki. Nie jest jasne, czy nagłe fortyfikowanie ambasady ma bezpośredni związek z planowanymi demonstracjami, czy z zupełnie innym rodzajem zagrożenia.

Zdjęcia opublikowane przez Popville nie pozostawiają jednak wątpliwości co do skali prac – drut kolczasty instalowany jest systematycznie wzdłuż całego obwodu, co sugeruje zaplanowaną operację, a nie doraźną reakcję na pojedynczy incydent.
CYNICZNYM OKIEM: Drut kolczasty to uniwersalny język dyplomacji – mówi „nie zbliżaj się” w każdym języku świata, bez potrzeby angażowania tłumacza.



