Dolar miał umrzeć dekadę temu – dane mówią coś innego

Dlaczego zakupy złota przez banki centralne wzmacniają dolara?

Jarosław Szeląg
18 min czytania
Dolar miał umrzeć dekadę temu - dane mówią coś innego

Od dobrych kilku lat powraca jak refren teza o agonii amerykańskiej waluty. Słychać ją coraz głośniej, a nie ciszej. Narracja jest spójna i sugestywna: kraje BRICS budują alternatywę, Chiny wyprzedają obligacje skarbowe, złoto zastępuje dolara jako światowe aktywo rezerwowe, a Waszyngton jest tak zdesperowany w poszukiwaniu nabywców na kolejny dług, że oferuje teraz linie swapowe państwom Zatoki Perskiej jako zakulisowy ratunek płynnościowy. „Niestrudzeni Głosiciele Zagłady” mają swoją opowieść i sprzedają ją z żelazną konsekwencją. Problem w tym, że twarde dane nie potwierdzają żadnego z tych twierdzeń.

Dominacja dolara nie słabnie, a wydarzenia z końca kwietnia 2026 roku przyniosły najgłośniejszy sygnał kontrujący od lat. Cała teza o „upadku dolara” myli inflację z utratą wartości, czyli deprecjacją. Trudno deprecjonować walutę, o której pozyskanie reszta świata walczy mocniej niż kiedykolwiek wcześniej, a najnowsze odczyty jedynie umacniają argumenty przemawiające za utrzymaniem dolarowej hegemonii.

Co naprawdę pokazują dane Departamentu Skarbu?

Według raportu o międzynarodowym przepływie kapitału (TIC), opublikowanego 15 kwietnia z danymi za luty 2026 roku, zagraniczni inwestorzy zakupili w samym lutym długoterminowe amerykańskie papiery wartościowe o wartości 101 miliardów dolarów. Napływ netto z tytułu TIC wyniósł w tym miesiącu 184,5 miliarda dolarów. Zagraniczni posiadacze zwiększyli stan posiadania bonów skarbowych o 91,6 miliarda dolarów.

Łączna wartość amerykańskich obligacji skarbowych w rękach zagranicznych podmiotów osiągnęła w lutym rekordowy poziom 9,49 biliona dolarów. To wzrost o 198 miliardów dolarów w ciągu miesiąca i o 587 miliardów dolarów w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Ta główna liczba w rzeczywistości nie doszacowuje skali zjawiska.

Pomija ona bowiem zagraniczne aktywa zarządzane przez fundusze hedgingowe z siedzibą w USA oraz transakcje bazowe na Kajmanach. Według szacunków Rezerwy Federalnej przyciąga to do puli popytowej kolejne 1,5 biliona dolarów de facto zagranicznego popytu. Po korekcie rzeczywista ekspozycja powiązana z zagranicą plasuje się bliżej 11 bilionów dolarów.

Dolar miał umrzeć dekadę temu dane mówią coś innego (1)

Dane o przepływach mówią dokładnie to samo. Udział oferentów pośrednich, będący wskaźnikiem popytu zagranicznego na aukcjach, stale utrzymuje się powyżej 70 procent zaakceptowanych ofert w ostatnich kluczowych emisjach. Wskaźniki pokrycia ofert na aukcjach obligacji 10-letnich i 30-letnich utrzymały się powyżej poziomu 2,5 w wielu cyklach.

Gdyby świat naprawdę odwracał się od dolara, widoczne byłyby słabe aukcje, zalegające rentowności i stromiejąca premia za termin wynikająca z odrzuconej podaży. Zamiast tego widać coś przeciwnego. USA wygenerowały w ciągu roku około dwa i pół biliona deficytu, a globalni inwestorzy wchłonęli każdy punkt bazowy tej kwoty.

CYNICZNYM OKIEM: Świat od dekady kupuje pogrzebowy wieniec dla dolara, a przy okazji wykupuje cały jego dług na rekordowych poziomach. Nekrolog brzmi gorzej niż wyniki finansowe nieboszczyka.

To nie brzmi jak wyprzedaż ratunkowa, a raczej jak najsilniejszy trwały popyt na amerykański dług suwerenny w historii. Liczby nie zostawiają tu zbyt wiele miejsca na interpretację, choć interpretatorzy zawsze się znajdą.

Dlaczego zakupy złota przez banki centralne wzmacniają dolara?

Tu pojawia się fragment, który zwolennicy inwestowania w złoto stale odczytują błędnie. Cały ich system przekonań opiera się na błędzie kategorialnym. Owszem, banki centralne kupują złoto na ogromną skalę i nikt tego nie kwestionuje.

Dolar miał umrzeć dekadę temu dane mówią coś innego (6)

Raport Gold Demand Trends Światowej Rady Złota za pierwszy kwartał 2026 roku, opublikowany 29 kwietnia, pokazuje, że tylko w tym okresie banki centralne kupiły netto 244 tony złota, czyli o 3 procent więcej rok do roku. To przedłuża serię zakupów sektora oficjalnego do siedemnastu kolejnych miesięcy z rzędu. Działo się tak nawet wtedy, gdy ceny złota osiągały w styczniu szczyty powyżej 5400 dolarów za uncję.

Łączny popyt na złoto fizyczne w pierwszym kwartale wyniósł 474 tony, co stanowi drugi najwyższy kwartalny wynik w historii. Światowa Rada Złota prognozuje około 850 ton zakupów przez banki centralne w całym 2026 roku. Trend jest realny i znaczący, ale w żadnym praktycznym sensie nie stanowi ucieczki od dolara.

Powód jest prosty. Ceny złota są wyrażane w dolarach, a cena LBMA, globalny punkt odniesienia stosowany do wyceny zasobów banków centralnych, jest rozliczana w dolarach amerykańskich za uncję. Wartość rezerw jest raportowana, audytowana i odnoszona do dolara amerykańskiego, niezależnie od tego, czy kupuje je Ludowy Bank Chin, Narodowy Bank Polski czy Bank Rezerw Indii.

Jednostka rozliczeniowa nie zmienia się tylko dlatego, że zmienia się aktywo. Gdy te same banki centralne muszą wykorzystać złoto w celu uzyskania płynności, wycena kontrahenta powraca do dolarów, czy chodzi o transakcje swap, repo, czy zwykłą sprzedaż. Rynki złota i dolara nie są systemami równoległymi, lecz tym samym systemem, w którym złoto pełni rolę aktywa rezerwowego wycenianego w dolarach.

To rozróżnienie wywraca całą narrację o dedolaryzacji. Bank centralny przenoszący 5 procent rezerw z obligacji skarbowych na złoto nie porzuca dolara, lecz dokonuje przegrupowania wewnątrz systemu rezerw wycenianego w dolarach. Każda taka pozycja ma wartość ekwiwalentną w dolarach, ponieważ to w dolarach świat wycenia bogactwo rezerwowe. Dotyczy to swapów złota Banku Rozrachunków Międzynarodowych, kontraktu denominowanego w juanach na Shanghai Gold Exchange, a nawet akumulacji rosyjskiego banku centralnego sprzed sankcji.

Dolar miał umrzeć dekadę temu dane mówią coś innego (5)

Ciekawe jest też to, jak wybiórczo czytany bywa ten sam raport. Badanie Światowej Rady Złota, na które powołują się autorzy twierdzeń o spadku znaczenia dolara, pokazuje, że 73 procent respondentów z banków centralnych spodziewa się niższego udziału USD w rezerwach w ciągu pięciu lat. Głosiciele zagłady kończą czytanie na tym nagłówku.

Tymczasem najnowszy raport COFER opublikowany przez MFW za czwarty kwartał 2025 roku określa udział dolara w alokowanych rezerwach na 56,77 procent. Liczba ta jest praktycznie niezmieniona względem poprzedniego kwartału, a większość wahań wynika z efektów kursowych, a nie z aktywnej sprzedaży.

Łączne rezerwy walutowe na koniec 2025 roku wyniosły 13,14 biliona dolarów. Na przestrzeni trzech dekad udział dolara wahał się między około 56 a 72 procent, lecz na każdym poziomie stanowił wielokrotność wszystkich pozostałych walut rezerwowych razem wziętych. Juan, mimo całego medialnego szumu, wciąż plasuje się poniżej 2 procent, podczas gdy euro sięga 20,25 procent, a jen i funt mają po około 5 procent.

Jak działa strategia marchewki i kija sekretarza Bessenta?

Sekretarz skarbu Scott Bessent rzeczywiście spędził ostatnie tygodnie na dyskusjach o rozszerzeniu linii swapów dolarowych na sojuszników w Zatoce Perskiej i Azji, przy czym głównym kandydatem są Zjednoczone Emiraty Arabskie. Głosiciele zagłady przedstawili to jako rozpaczliwy krok mający zapobiec panicznej wyprzedaży obligacji w obliczu konfliktu z Iranem. Taka interpretacja całkowicie mija się z celem strategicznym.

Bessent ujął to wprost. W zeznaniu z 22 kwietnia przed senacką podkomisją stwierdził, że linie swapowe „mają na celu utrzymanie porządku na rynkach finansowania dolarowego i zapobieganie sprzedaży amerykańskich aktywów w sposób nieuporządkowany”. Dwa dni później poszedł jeszcze dalej w skoordynowanym wpisie na platformie X.

Napisał wtedy, że „dodatkowe linie swapowe mogą przynieść korzyści naszemu narodowi poprzez wzmocnienie wykorzystania dolara i jego płynności na arenie międzynarodowej”. Dodał również, że rozszerzenie stałych linii może być „ważnym pierwszym krokiem w tworzeniu nowych centrów finansowania w dolarach amerykańskich w Zatoce Perskiej i Azji”. Całe ramy polityki podsumował zdaniem, w którym mowa o przeciwdziałaniu rozwojowi problematycznych, alternatywnych systemów płatniczych.

To nie jest język zdesperowanego urzędnika łatającego dziurawy portfel zamówień, lecz decydenta wykorzystującego infrastrukturę monetarną do rozszerzania amerykańskich wpływów finansowych. W podręczniku kryzysowym z 2008 roku linie swapowe wykorzystano defensywnie do zabezpieczenia banków europejskich i japońskich. Bessent sięga teraz po to samo narzędzie w sposób ofensywny, tworząc nowe węzły finansowania dolarowego tam, gdzie zaczęły dawać o sobie znać kanały rozliczeniowe BRICS i wycenianie surowców w juanach.

Mechanizm jest elegancki w swojej prostocie. Stały dostęp do linii swapowej zmienia bank centralny kraju partnerskiego w węzeł systemu dolarowego, gwarantując lokalnym bankom dolarowe zaplecze płynnościowe. W rezultacie znika realny impuls do rozwijania alternatywy pozadolarowej. Emiraty publicznie flirtowały z wyceną ropy w juanach jeszcze w zeszłym roku, lecz linia swapowa eliminuje tę opcję w praktyce, czyniąc dolarowe zaplecze zbyt tanim i niezawodnym, by z niego rezygnować.

Dolar miał umrzeć dekadę temu dane mówią coś innego (4)

CYNICZNYM OKIEM: Waszyngton nie błaga o miłość, on rozdaje uzależniające zaplecze płynności jak dealer darmowe próbki. Suwerenność walutowa kończy się tam, gdzie zaczyna się tani, niezawodny dolarowy kredyt.

To nie teoria, lecz sprawdzony schemat. We wrześniu 2025 roku Departament Skarbu wykorzystał Fundusz Stabilizacji Giełdowej, by przyznać Argentynie linię swapową o wartości 20 miliardów dolarów przed kluczowymi październikowymi wyborami Mileia. Logika strategiczna była identyczna: wzmocnić płynność w gospodarce partnerskiej, zapobiec nieuporządkowanej likwidacji obligacji i zablokować kraj w systemie dolarowym w momencie maksymalnej wartości strategicznej.

Bessent oświadczył publicznie, że wsparcie dla Argentyny zostało w pełni spłacone w ciągu kilku miesięcy, co potwierdziło sprawność operacyjną tego szablonu. Linie swapowe to marchewka, a sankcje to kij, o którym sekretarz skarbu mówił równie wprost, a moment przekazania komunikatu nie był przypadkowy.

Pod koniec kwietnia Departament Skarbu zaprezentował kampanię o nazwie „Gospodarcza Furia”, skoordynowane działania mające systematycznie degradować zdolność Teheranu do generowania, przemieszczania i repatriacji funduszy. Marynarka Wojenna USA prowadzi blokadę irańskich portów, magazyny ropy na wyspie Chark zapełniają się, bo irańska ropa nie ma dokąd popłynąć, a tankowce ułatwiające tajny handel mierzą się z bezpośrednim ryzykiem sankcji. OFAC zamroził już 344 miliony dolarów w portfelach kryptowalutowych powiązanych z reżimem.

Ten ostatni punkt waży więcej, niż chcą przyznać głosiciele zagłady. Kanały stablecoinów i kryptowalut nie są ucieczką od systemu dolarowego, lecz jego rozszerzeniem wyposażonym w nowe możliwości egzekwowania prawa. Skoro Departament Skarbu może zamrozić dziewięciocyfrowe pozycje kryptowalutowe poprzez presję regulacyjną na emitentów i giełdy, rzekomo „odporna na cenzurę” alternatywa okazuje się bardziej podatna na cenzurę, a nie mniej.

Dominacja dolara jest więc wzmacniana przez oba narzędzia jednocześnie. Po stronie marchewki stoją zapewnianie płynności, linie swapowe, adopcja cyfrowego dolara i głęboki popyt na obligacje, a po stronie kija zasięg sankcji, zamrożenia OFAC i wojskowe egzekwowanie blokad surowcowych. Menedżerowie zagranicznych rezerw kalkulują, że przebywanie w orbicie dolara jest znacznie bezpieczniejsze niż znalezienie się na jego celowniku.

Dolar miał umrzeć dekadę temu dane mówią coś innego (3)

Czy wyjście ZEA z OPEC pogrzebało petrojuana?

I wtedy nadszedł 28 kwietnia. Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły wyjście zarówno z OPEC, jak i OPEC+, zadając ciężki cios kartelowi oraz jego de facto liderowi, Arabii Saudyjskiej. Moment z całą pewnością nie był przypadkowy. Zaledwie sześć dni wcześniej Bessent publicznie poparł w Senacie awaryjną linię swapową dla Abu Zabi.

Sekwencję warto prześledzić uważnie. Prezes banku centralnego ZEA, Khaled Mohamed Balama, udał się do Waszyngtonu podczas wiosennych spotkań MFW i Banku Światowego, by rozmawiać z Bessentem oraz przedstawicielami Rezerwy Federalnej. Najpierw irańskie ataki rakietowe uderzyły w infrastrukturę Zatoki, a następnie zamknięto Cieśninę Ormuz, stawiając Emiraty w obliczu realnego kryzysu płynnościowego.

Waszyngton zaoferował awaryjne zaplecze dolarowe, gwarancje bezpieczeństwa oraz rozmieszczenie izraelskiego systemu Żelazna Kopuła na terytorium ZEA. Kilka dni później Emiraty opuściły kartel naftowy, o którym latami twierdzono, że lada moment porzuci dolara na rzecz petrojuana. Zamiast tego ZEA publicznie wybrały blok dolarowy zamiast swoich partnerów z OPEC.

Oferta linii swapowej nie tylko zażegnała kryzys dzięki awaryjnej płynności, lecz przeorganizowała układ sił, wprowadzając kluczowe państwo Zatoki w amerykańską orbitę finansową w momencie maksymalnej okazji strategicznej. To dominacja dolara funkcjonująca dokładnie tak, jak opisał ją Bessent: najpierw marchewka, potem strategiczne zrównanie pozycji. Narracja o petrojuanie właśnie straciła swojego najbardziej wiarygodnego kandydata z regionu Zatoki Perskiej.

Najsilniejsza wersja argumentu o dedolaryzacji brzmi inaczej i warto ją uczciwie przytoczyć. Po tym, jak sankcje z 2022 roku zamroziły około 300 miliardów dolarów rezerw rosyjskiego banku centralnego, każdy podatny na sankcje kraj musiał ponownie ocenić ryzyko powiernicze. Chiny przeniosły aktywa z bezpośredniego powiernictwa w USA do Belgii i Luksemburga, BRICS rozszerzył grono członków, a zbliżenie saudyjsko-irańskie wynegocjowane częściowo przez Pekin zasygnalizowało regionalny zwrot.

Żadna z tych rzeczy nie podważa jednak dominacji dolara na poziomie systemowym. Napędzana sankcjami dywersyfikacja powiernicza przenosi obligacje z nowojorskiego Fed do Euroclear, ale nie wyprowadza ich z rynku obligacji skarbowych. Raportowane bezpośrednie zaangażowanie Chin spadło, lecz całkowita ekspozycja pozostała stabilna, a dwustronne rozliczenia w juanach, mimo nagłówków, pozostają ułamkiem całkowitych przepływów handlowych.

Sedno tkwi w prostym rozróżnieniu. Głosiciele zagłady mylą dywersyfikację z porzuceniem, podczas gdy menedżerowie rezerw robią dwie rzeczy naraz: rozpraszają ryzyko powiernicze na większą liczbę jurysdykcji i dodają złoto jako politycznie neutralne zabezpieczenie. Oba posunięcia pozostawiają dolara jako dominującą jednostkę rozliczeniową, dominujące aktywo rozliczeniowe i dominujący środek przechowywania wartości.

Poza tradycyjnym kanałem rezerwowym infrastruktura cyfrowego dolara gwałtownie rozszerza zasięg tej waluty na rynkach wschodzących. Raport poświadczający Tether za pierwszy kwartał 2026 roku, opublikowany 1 maja, potwierdził bezpośrednią i pośrednią ekspozycję na amerykańskie obligacje skarbowe w wysokości około 141 miliardów dolarów na 31 marca, przy 191,8 miliarda dolarów aktywów ogółem i 183,5 miliarda dolarów zobowiązań. To czyni Tether siedemnastym największym posiadaczem amerykańskich obligacji skarbowych na świecie, z buforem rezerwowym 8,23 miliarda dolarów i zyskiem netto 1,04 miliarda dolarów za kwartał.

Dolar miał umrzeć dekadę temu dane mówią coś innego (2)

Cyrkulacja USDT wzrosła o ponad 5 miliardów dolarów w samym kwietniu, wypychając całkowitą podaż powyżej 188 miliardów dolarów. W Ameryce Łacińskiej cyfrowe tokeny powiązane z dolarem odpowiadały za 40 procent zakupów kryptowalut w 2025 roku, wyprzedzając Bitcoina. Raport Bitso dotyczący 10 milionów użytkowników opisał ten trend wprost jako „cyfrową dolaryzację”, czyli oddolny popyt będący dominacją dolara w działaniu na poziomie konsumenckim.

Ramy prawne nadążają za rynkiem. Ustawa GENIUS Act, podpisana w lipcu ubiegłego roku, stworzyła pierwsze federalne ramy wymagające od licencjonowanych emitentów zabezpieczania tokenów wysokiej jakości płynnymi aktywami, głównie krótkoterminowymi obligacjami skarbowymi. Propozycja przepisów FinCEN i OFAC z kwietnia 2026 roku rozszerza egzekwowanie sankcji bezpośrednio na warstwę emitentów, dzięki czemu Waszyngton może zamrażać, blokować lub przejmować cyfrowe tokeny denominowane w dolarach poprzez program zgodności emitenta.

Dla inwestora wnioski układają się na kilku polach. Zagraniczny popyt na amerykańskie obligacje jest strukturalnie silny, co podtrzymuje długi koniec krzywej nawet przy rosnących deficytach, a zakupy złota przez banki centralne tworzą dno cenowe pod kruszcem, nieistniejące w poprzednich cyklach. Złoto warto trzymać jako wyceniane w dolarach zabezpieczenie przed inflacją, a nie jako drogę ucieczki przed pieniądzem fiducjarnym.

Kontriańskie odczytanie faktów jest bezlitosne. Kto uwierzył w narrację o upadku dolara przez ostatnie pięć lat, ominął wzrosty na amerykańskim rynku akcji, popyt na obligacje kompresujący rentowności podczas ucieczki od ryzyka i prawdopodobnie przewartościował udział złota oraz Bitcoina na lokalnych szczytach. Strategią, która sprawdzała się na przestrzeni cykli, było posiadanie amerykańskich aktywów denominowanych w dolarach, bo dywersyfikacja wewnątrz systemu rezerw przynosiła efekty, a dywersyfikacja przeciwko niemu już nie.

Realne ryzyka oczywiście istnieją i nie warto ich bagatelizować. Trajektoria fiskalna, koszty obsługi długu, skutki uboczne sankcji czy konkurencja ze strony cyfrowych walut banków centralnych zasługują na szczegółową uwagę. Żadne z tych ryzyk nie składa się jednak na narrację o krachu promowaną co drugi dzień w mediach społecznościowych, bo rynkowa rzeczywistość pokazuje historyczny szczyt zagranicznego popytu na obligacje, nieustające zakupy złota umacniające wycenę dolarową i ofensywnie wdrażane linie swapowe.

Gdyby dolar naprawdę umierał, nic z tego nie miałoby miejsca. Dolar nie umiera, lecz ewoluuje, a fakt, że wszystkie te zjawiska zachodzą jednocześnie, mówi wszystko, co należy wiedzieć o tym, jak pozycjonuje się kapitał instytucjonalny.


Chcesz czytać więcej takich treści? Dodaj Cynicy.pl do PREFEROWANYCH ŹRÓDEŁ w Google.


Informacja prawna / Disclaimer
Portal Cynicy.pl publikuje treści własne redakcji oraz opracowania oparte na materiałach i koncepcjach autorów zewnętrznych (cytaty, analizy, video transkrypty).
– Opinie w opracowaniach zewnętrznych nie odzwierciedlają stanowiska redakcji.
– Redakcja nie odpowiada za ich dokładność, kompletność czy skutki wykorzystania.
– Cytaty mieszczą się w dozwolonym użytku (art. 29 ustawy o prawie autorskim).
– Zgłoszenia/zażalenia: redakcja@cynicy.pl – usuwamy po weryfikacji.


Opisz, co się wydarzyło, dorzuć, co trzeba (dokumenty, screeny, memy – tutaj nie oceniamy), i wyślij na redakcja@cynicy.pl. Nie obiecujemy, że wszystko rzuci nas na kolana, ale jeśli Twój mail wywoła u nas chociaż jeden cyniczny uśmiech, jest nieźle.


KOMENTARZE

KOMENTARZE

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *