Historia pieniądza kruszcowego to nie tylko opowieść o blasku monet, lecz także o tym, jak wiele z nich bezpowrotnie znika. Tę perspektywę przedstawia Steve St. Angelo, analityk prowadzący serwis SRS Rocco Report, w kolejnym publicznym materiale opublikowanym na platformie YouTube. Jego teza jest prosta, lecz idzie pod prąd znacznej części branży metali szlachetnych: srebro warto gromadzić jako magazyn wartości, a nie używać go jako fizycznej waluty. Autor opiera swoją argumentację w dużej mierze na opracowaniu C.C. Pattersona zatytułowanym „Zasoby srebra i straty w czasach starożytnych i średniowiecznych”, które łączy dane o wydobyciu, stratach i zasobach kruszcu na przestrzeni wieków.
St. Angelo od razu zaznacza, że jego spojrzenie różni się od popularnych prognoz krążących w środowisku inwestorów. „Wiele analiz, które widzę wychodzące ze społeczności metali szlachetnych, ma tendencję do mówienia tylko o tym, że cena srebra idzie w górę i to wszystko” – zauważa. Sam, choć przyznaje, że sprzyja wyższym cenom, podkreśla, że rynek srebra jest bardziej złożony, a poważny inwestor musi rozumieć jego fundamenty. Wspomina przy tym o rekordowym imporcie srebra przez Chiny, który w marcu sięgnął około 870 ton metrycznych.
Rzymski denar jako lekcja o dewaluacji
Centralnym wątkiem materiału jest los rzymskiego denara. Wykres przedstawiony przez autora pokazuje, jak z biegiem czasu malała zawartość srebra w monecie. Do około 100 roku naszej ery udział kruszcu utrzymywał się na poziomie 95-97 procent, jednak później rozpoczął się systematyczny spadek. Po 300 roku naszej ery w denarze pozostawało już mniej niż pięć procent srebra, a wcześniej wartość ta przeszła przez kolejne progi – 78, a następnie zaledwie 28 procent.

Wielu komentatorów wiąże upadek Cesarstwa Rzymskiego właśnie z postępującym psuciem monety. St. Angelo proponuje jednak inne wyjaśnienie. W jego ujęciu dewaluacja denara była jedynie symptomem, a nie przyczyną głębszego kryzysu. Źródłem problemu miał być spadający zwrot energii z inwestycji oraz osiągnięcie szczytu rzymskiej produkcji drewna opałowego i rolnictwa.
Liczby przytoczone za Pattersonem obrazują skalę zjawiska. W szczytowym okresie imperium produkowano około 200 ton metrycznych srebra rocznie, niemal dziesięciokrotnie więcej niż na początku jego istnienia. Łącznie w okresie stupięćdziesięcioletnim wytworzono około 30 tysięcy ton kruszcu. Gdy jednak produkcja zaczęła się załamywać, próba monet podążyła w dół wraz z nią.

CYNICZNYM OKIEM: Rzym nie upadł od chciwości mennicy, tylko od braku drewna na opał. Cywilizacja, która wycina las, by błyszczeć srebrem, w końcu sama gaśnie – a numizmatycy do dziś zbierają z tego pamiątki.
Autor zwraca uwagę na koszt energetyczny tej produkcji. Aby wytopić około 10 tysięcy ton metrycznych srebra w kruszcu, wycięto około 100 milionów ton drewna i wytworzono z niego 20 milionów ton węgla drzewnego. Przy tym Rzymianie nie ograniczali się do srebra – wytapiali też ołów, złoto, miedź, a nawet żelazo, a drewno zużywali dodatkowo na ogrzewanie, gotowanie, budowę statków i prowadzenie wojen. To załamanie zaplecza energetycznego, a nie sama moneta, miało przesądzić o losie imperium.
Patterson opisuje też mechanizm zanikania zasobów. Gdy produkcja ustaje, nagromadzone zapasy srebra wchodzą w swego rodzaju okres półtrwania. „W ciągu 100 lat od zaprzestania produkcji te zapasy znikają” – referuje St. Angelo za badaczem. W starożytnym Rzymie zasoby monetarne osiągnęły szczyt około 10 tysięcy ton, by w latach 300-400 naszej ery skurczyć się do zaledwie 1300 ton.

Współczesne straty i widmo szczytu wydobycia
Zjawisko znikania kruszcu nie jest wyłącznie problemem starożytności. Patterson policzył straty również w czasach nowożytnych. W latach 1885-1938 do światowych zasobów monetarnych trafiło 206 tysięcy ton metrycznych srebra, co razem z istniejącymi wcześniej zapasami powinno dać 260 tysięcy ton. Tymczasem realnie naliczono jedynie 160 tysięcy ton, co oznacza niewyjaśnioną stratę 100 tysięcy ton metrycznych.
Autor podkreśla, że w skali jednostkowej te ubytki wcale nie są dramatyczne. Masa srebra przewinęła się przez ręce około 400 milionów osób w ciągu półwiecza. „Średnio każda osoba w sposób niewyjaśniony traciła mniej niż równowartość jednej amerykańskiej ćwierćdolarówki rocznie” – cytuje opracowanie. Drobne straty pojedynczych ludzi sumują się jednak w gigantyczne ilości zaginionego kruszcu.
St. Angelo zestawia to ze współczesnością. Amerykanie tracą obecnie około 62 miliony dolarów w drobnych monetach rocznie, a około 3,7 miliona Bitcoinów przepadło bezpowrotnie z powodu utraconego dostępu. Różnica polega na tym, że papierowy pieniądz i monety z metali nieszlachetnych łatwo zastąpić, podczas gdy srebro jest trudne do wydobycia, rafinacji i przetworzenia.

CYNICZNYM OKIEM: Każdy gubi groszaki bez żalu, ale w skali planety te zgubione drobniaki tworzą skarbiec na dnie ziemi. Ludzkość jest największym, najbardziej roztargnionym numizmatykiem w dziejach – kolekcjonuje, by zaraz zgubić.
Najpoważniejszy wątek dotyczy jednak przyszłej podaży. Według danych Silver Institute oraz Metals Focus globalna produkcja kopalniana osiągnęła szczyt około 900 milionów uncji w 2016 roku, a obecne prognozy mówią o około 844 milionach uncji – bez powrotu do rekordów. W szerszej perspektywie, w latach 2000-2025 świat wydobył 19,2 miliarda uncji, lecz na kolejne ćwierćwiecze przewiduje się spadek do około 15,6 miliarda uncji. Wprowadzenie ropy i gazu ziemnego pozwoliło niegdyś wielokrotnie zwiększyć wydobycie, jednak ten impuls wydaje się wyczerpywać.
Dochodzi do tego nowy czynnik, nieobecny w starożytności. Przed latami czterdziestymi XX wieku przemysł zużywał niewiele srebra, dziś natomiast pochłania go ogromne ilości – w urządzeniach, samochodach i sprzętach, które trafiają na wysypiska bez recyklingu. To, zdaniem autora, czyni dzisiejszą sytuację gorszą niż dawne straty zasobów monetarnych. Stąd jego końcowa rekomendacja, by srebro trzymać w skarbcach i magazynach jako zabezpieczenie wartości, a nie przeznaczać go do codziennego handlu.




Kolejny piękny dzień.Ps.Czy może mi ktoś powiedzieć,co konkretnie dziś wywołało lawinę na srebrze : ) ?
Poniżej są już punkty wsparcia,które jeśli pękną,to witaj przedział 45-50 $ : ) A ja dziś nawet kontrahentom mówiłem,że będę większe ilości zamawiał we wrześniu w październiku,a tu jak widzę,mogą się szybciej moje przypuszczenie zmaterializować : )
Ostatnie punkty wsparcia są już tylko niecałe 2 $ przed stop losami,które mogą uruchomić lawinę : ) Gdy stop losy zostaną naruszone,to komputery zaczną wystawiać coraz więcej zleceń sprzedaj i przeważą te „kompy”,które mają ustawione kupuj
69% i już przepaść będzie widać : ) heheheheh czyżby mikołaj przyszedł do mnie wcześniej ?
69$ chodziło mi a nie 69% w poprzednim wpisie
I tak już kończąc.Oglądanie jak próbuje się ratować kurs srebra i nie pozwalanie zbliżyć się wykresom do 69$ to było bardzo ciekawe oglądać to przez ostatnie miesiące.W tak bezczelny i ordynarny sposób wyciągnie kursu w górę jest już tak żenujące i prostackie,że giełdy powinny dopi…. takie kary,że by zabolało na lata.Ciekaw jestem czy teraz też będzie obrona Częstochowy i ile mają kasy na w kółko zaprzeczanie rzeczywistości.Jak długo jeszcze.To jest żenujące.Gdy tylko zbliża się kurs do 69$ to obrona następuje już przy 75$.Wystarczy tylko,że kurs podąża w tym kierunku i od razu rozpoczyna się obrona Częstochowy.Poniżej 69$ jest przepaść,stop lossy w dół i kompy,które mogą tam dołożyć do pieca tak,że same wywołają krach i żadne zamykanie giełdy na dzień nie pomoże
Liczba etatów w USA (czytaj podwyżka stóp pewna i otwarta droga do walki z inflacją,która dopiero uderzy.Będzie rzeź.Już niecały dolar do 69$…
8 centów do 69$ ! Lecimy ?
Hmmm wedle mojej logiki powinno to oznaczać przyspieszenie pęknięcia bańki na ai i mocne spadki na wszystkim,co leci na kredytach
Kiedyś ktoś powiedział,że dawcą kapitału na giełdzie są Ci,co są czegoś pewni lub CI,co już ich na giełdzie nie ma,więc biorąc to pod uwagę i mając już dość dużą dozę pokory,jeśli nic zmieniającego sytuację się nie wydarzy,to w nadchodzącym tygodniu może być rzeź na srebrze,ale PEWNY nie jestem,bo jedno zatrzepotanie motyla gdzieś na końcu świata może wszystko wywrócić,a tym bardziej Trump albo IRAN czy coś zupełnie nieoczekiwanego.Jeśli nic takiego się nie wydarzy,to gdyby mnie ktoś zapytał czy obstawiam wodospad na srebrze,to tak obstawiałbym,ale wszystko może się zdarzyć.A najgorsze dopiero przed srebrem i to w dłuższej perspektywie
Duży retest wsparcia w okolicach 50 USD jest kluczowy dla zdrowego, długoterminowego trendu wzrostowego. cały rejon 30-50 USD to silna strefa zakupowa.
Przy tej pompie z początku roku weszło mnóstwo kapitału spekulacyjnego, który aż się prosi o wyczyszczenie
Pompa sztuczna zaczęła się z końcem sierpnia poprzedniego roku i te pozycje na razie wyznaczają zdrowy naturalny cenowy poziom srebra (+/- 10 %).Zgadzam się,że wiele osób ustawi się na odbicie w okolicach 35-50,a wszystko będzie zależało od aktualnej sytuacji czy wchodzić czy nie.Przed srebrem w perspektywie 2-3 lat fatalne (dla mnie super) wiadomości,więc będzie ciekawie.Niczego nie można wykluczyć.Mimo,że – moim zdaniem – nie ma fundamentalnych podstaw do takich cen,jak obecnie,to wystarczy coś nieoczekiwanego na świecie,jak np. niespodzianka Trumpa w Iranie i wszystko może się wywrócić do góry nogami.Z ostrożnością podchodzę do własnych przewidywań,bo coś czuję,że w którymś z krajów zaczną trupy wypadać z szafy (np. zadłużenie czy taki wzrost rentowności obligacji,że wysadzi budżet) albo zsre się rozleci.Coś tak czuję,że Le Pen albo Meloni widząc działania Farage,który będzie wprowadzał reformy wolnorynkowe (a gość ma pojęcie o tym), nabierze odwagi i postawi się zsre i po prostu rozpocznie się dekompozycja zsre.Ale to wszystko nie tylko moja subiektywna opinia,ale i tylko i wyłącznie moje przemyślenia.Ps.świetne artykuły na serwisie.Czy Wam pomaga to,jak ludzie zaznaczają te buźki i to wskazuje wam to,co ludzie lubią ? DAJ Boże,żeby ten serwis nie skończył jak polskastacja,a żeby wyglądał jak obecnie.
Hej!
To byś się dogadał z naszym czytelnikiem „rzekaliswarta”, swego czasu sporo komentował i krytykował hossę srebra z perspektywy branży jubilerskiej 🙂
Może kiedyś jakieś nowoczesne i praktyczne forum stworzymy, żeby czytelnicy mogli łatwiej wchodzić w interakcje ze sobą, wyjdzie w praniu czy będzie taka potrzeba.
Długoterminowo to jesteśmy nastawieni prowzrostowo na praktycznie wszystkich surowcach świata, jak pęknie bańka AI to ludzie sobie przypomną, że bez surowców nic nie powstanie i to będzie kolejna wielka hossa.
Co do polityki i Europy to duże szanse, że będzie tak jak napisałeś.
Dzięki za opinie, staramy się chociaż jest wciąż sporo do poprawy i jest to nadal dalekie od stanu jaki chcemy osiągnąć, ale na to niestety potrzeba więcej czasu i środków.
Jak projekt zacznie być rentowny i będziemy mogli się skupić tylko na nim, a nie jak teraz z doskoku i dorywczo to dopiero się zacznie zabawa.
Nie mamy parcia na kasę, dlatego się powstrzymujemy przed reklamami, bo to psuje odbiór portalu.
Co do emotek to zawsze cenna informacja jak artykuł został odebrany, na obecnym szablonie nie ma szału.
Portal w przyszłości prawdopodobnie zostanie całkowicie przebudowany, a póki co bierzemy co jest przy niskim budżecie.
Polskastacja – co masz na myśli?
Co do wyglądu naszego portalu to też jest daleko od ideału, wydajność też jest średnia, ładowanie stron pozostawia wiele do życzenia i wiele innych, powoli to ogarniamy.
Pozdrowienia
ale oboje wiemy,że to ja.Po prostu nie chce mi się zaznaczać w kółko rzekaliswarta
polskastacja_pl to było internetowe radio,które włączałem sobie w czasie pracy czasami zamiast youtube. Sukces był duży,ale spowodował zainteresowanie właściciela ówczesnego open_fm. Zmienili listy utworów,zaczęli ulepszać,pojawiły się większe pewnie pieniądze i kolejne ulepszenia,co ostatecznie doprowadziło,że tuż po tych „ulepszeniach” pożegnałem się z tym. Z tego co piszecie,wiara w to,że zmiany będą ulepszeniami,może być mylna.Tak samo jak wiara w to,że szybsze ładowanie czy pieniądze pchną dalej serwis.Nigdy nie grałem w minecrafta,ale rzecz jasna słyszałem o popularności tej gry.To już powinno Was zastanowić.Żeby to nie zabrnęło tam,gdzie stacza się jakość filmów w hollywood.Im więcej technologii i wiary w pieniądze,tym bardziej żenujące filmy i staczanie się po równi pochyłej.To tak,jakby Wielkiego Szu czy Karierę Nikodema Dyzmy zrobić z 10 krotnie większym budżetem w obecnej technologii.Obawiam się,że wyszłoby to nie tylko nie lepiej,ale i komicznie.Czasem klimat i spartańska prostota, wygląd „jest,jaki jest” może być kluczowym kompletnie pominiętym, absurdalnym atutem.
No to niespodzianka, myśleliśmy, że to ktoś inny 😀
To dobra informacja, że dalej tu jesteś i dzięki za cenny feedback.
Najcenniejsze to móc robić coś po swojemu i na swoich zasadach, wielu się sprzedaje i potem muszą realizować oczekiwania swoich sponsorów, a to droga donikąd.
Prostota ma swój urok, najważniejsza jest funkcjonalność, by to co się tworzy służyło odbiorcom, reszta to „tylko” efekty.