Na początku tego roku Disney otworzył nowy rozdział, gdy Josh D’Amaro przejął stery nad stuletnim gigantem rozrywki od Boba Igera. Jednak ta bacznie śledzona sukcesja odbywa się na niepokojącym tle reorganizacji i wątpliwych prób naprawczych. Według doniesień „The Wall Street Journal” nowy szef zamierza kontynuować cięcia rozpoczęte przez poprzednika, a kolejna fala obejmująca około 1000 pracowników może zostać ogłoszona w najbliższym czasie. Tym razem nóż spadnie przede wszystkim na niedawno skonsolidowany dział marketingu.
Skala problemów jest znacznie głębsza niż jedna runda zwolnień. Iger, który powrócił w 2022 roku, aby ratować tonący statek Disneya, zainicjował restrukturyzację obejmującą likwidację ponad 8000 miejsc pracy. Cięcia dotknęły głównie działów rozrywki, ESPN oraz jednostek korporacyjnych, podczas gdy parki rozrywki i rejsy pozostały nienaruszone.
CYNICZNYM OKIEM: Disney zwalnia ludzi od marketingu, a zatrzymuje tych od karuzeli – bo rollercoaster przynajmniej uczciwie zapowiada, że będzie kręcić w kółko.
Projekt „Imagine”, czyli wyobraź sobie mniejsze koszty
Wewnątrz firmy trwa operacja pod kryptonimem „Project Imagine”, której celem jest zjednoczenie grupy marketingowej i redukcja wydatków. W styczniu Disney po raz pierwszy połączył marketing rozrywki, doświadczeń i sportu pod wodzą jednego dyrektora – Asada Ayaza. Równolegle firma scala personel usług streamingowych Disney+ i Hulu w miarę łączenia obu marek w jedną aplikację.
Przy strategii redukcji kosztów Disney współpracuje z konsultantami z Bain & Co. Decyzja o zmniejszeniu zatrudnienia odzwierciedla szerszą presję w całym Hollywood – zyski z tradycyjnej telewizji słabną, wpływy z kin pozostają stłumione, a streaming staje się coraz bardziej nierentowny.
Liczby nie kłamią. Akcje Disneya spadły o blisko 13% w tym roku, a papiery wartościowe są notowane na poziomach z czasów pandemii COVID-19.

Od połowy 2022 roku kurs tkwi w dołku, a firma zatrudnia łącznie 231 000 osób.

„Ta transformacja następuje w momencie, gdy świat zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Choć chwilami może to być zniechęcające, jest to również ekscytujące” – powiedział D’Amaro w oświadczeniu na początku roku.
CYNICZNYM OKIEM: Dla dyrektora zwolnienia są „ekscytujące”, dla tysiąca pracowników raczej mniej – perspektywa zmienia się diametralnie w zależności od tego, po której stronie biurka siedzisz.
Disney stara się uwolnić kapitał na rzecz szybciej rosnących biznesów cyfrowych, a przekształcanie firmy ma zadowolić coraz bardziej niecierpliwych akcjonariuszy. Pojawiają się też głosy, że odcięcie się od kontrowersyjnej propagandy „woke”, która wkradła się do produkcji Disneya, mogłoby pomóc w odzyskaniu zaufania gospodarstw domowych, które zaczęły wybierać media konkurencyjnych studiów. To, czy D’Amaro zdoła ustabilizować imperium, pozostaje pytaniem bez odpowiedzi – na razie pewne jest tylko jedno: kolejna fala zwolnień.



