Disney inwestuje 1 miliard dolarów w OpenAI, zawierając trzyletnie partnerstwo licencyjne z Sorą – pierwszym dużym sojusznikiem generatywnej platformy wideo. Po sporze o prawa autorskie do generowanego contentu, umowa pozwala fanom tworzyć krótkie social videa z ponad 200 postaciami z Disney, Marvel, Pixar i Star Wars, w tym kostiumami, rekwizytami, pojazdami i ikonami – wszystko do oglądania i udostępniania.

Disney wprowadzi wyselekcjonowane fanowskie klipy na Disney+, współpracując z OpenAI nad nowymi produktami AI i ulepszając doświadczenia platform. Firma adoptuje narzędzia OpenAI dla pracowników, budując wewnętrzne i konsumenckie aplikacje przez API – czy to zapowiedź rewolucji w kodowaniu studia?

CYNICZNYM OKIEM: Disney wciska bajki w AI, fani dostają Myszki z generatora – bo po co zatrudniać animatorów, skoro Sora narysuje za miliard? Twórcy chronieni? Bardziej jak zastąpieni.
Przełomowy krok szefa Disneya
CEO Robert Iger entuzjastycznie: „Innowacje technologiczne kształtowały rozrywkę, a AI to ważny moment – rozszerzamy storytelling odpowiedzialnie, szanując twórców”. Podkreśla: „Ikoniczne historie Disney z technologią OpenAI dają fanom wyobraźnię w ręce, bogatsze połączenie z postaciami”. Akcje Disney wzrosły o 2%, mimo spadku o 2% w tym roku i stagnacji od szczytu 2021.

Wcześniejsze obawy Disneya i studiów o nieautoryzowane użycia postaci w Sorze rozwiązane – Disney toruje drogę. Umowa czyni Disney pionierem, otwierając fanom kreatywne pole z licencją na Marvela i Gwiezdne Wojny.
CYNICZNYM OKIEM: Po procesach o prawa, Disney kupuje generator za miliard – fani tworzą klipy, studio zarabia na wyświetleniach. Inne studia? Pójdą śladem, bo bajki bez AI to przeżytek z ery ołówka.
To nie tylko licencja, lecz strategiczny mariaż contentu z AI. Fanowskie prompty z Sorą na Disney+ zapowiadają personalizowane universum, gdzie Miki i Avengers ożywają w rękach publiki. Czy to złota era, czy koniec tradycyjnych studiów?


